Photoblog.pl

Załóż konto

Coś jak depresja z letargiem

Coś jak depresja z letargiem

Jestem w takim stanie, że jest mi tym łatwiej nanieść 

to wszystko co mam teraz w planie, póki mi nie szwankuje pamięć 

obecnie przypuszczam że to morze łez z czasem da chęć 

do tego by uznać że z korzeniem wyrwę chorobę, której brakuje manier 

 

Bo to chyba właśnie przez Nią co jakiś czas płaczę 

próbując się podnosić za każdym razem, gdy w porę nie wstanę 

a jak już się poruszę, to z wzruszeń obudzę to co zaniedbane 

by się w końcu położyć, gdy zrozumiem że wcale tak nie chciałem 

 

W tej chwili piszę ten wiersz trochę tak, jakbym się żegnał 

zanikła we mnie chęć by sobie obiecać tak liczne przejścia 

oraz drogi, które mnie inspirują do napisania wiersza 

lub by poznać z mnogich wnętrz namiastkę siebie, i na lepsze się zmieniać 

 

Wszystko przejęła rutyna, która stanowi przepaść 

ona się ukrywa jak covid w klimacie wojny teraz 

a ja napotykając na czeluść, odnajdę się w snach przeważnie 

robiąc sobie na przekór - to coś jak depresja z letargiem 

 

Nieważne jak to określić, ważne że motywacja z inicjatywą 

już nie planują niespodziewanych u mnie odwiedzin 

było mi lepiej dotykać spraw czyichś na żywo 

aniżeli teraz, gdy czuję się nikomu niepotrzebny...

Kac moralny

Kac moralny

Od jakiegoś już czasu coś we mnie umiera 

to mnie martwi w trójnasób, bo ponad tydzień się zbieram 

do tego by cokolwiek napisać, lecz mi się udziela 

nastrój, w którym granica sprawia, że się nie chcę już zmieniać 

 

Zaczyna mi chyba mocno ciążyć ta trzydziestka 

która oddala choćby namiastkę chęci na zwycięstwa 

rzecz jasna z samym sobą, a góra coraz bardziej się wypiętrza 

na którą wchodziłem dotąd - nie mam już chęci by być gdzieś tam 

 

Właściwie sam już nie wiem dotąd prowadzi horyzont 

wolę odpocząć niż wdrapywać się ciągle do nikąd 

tym bardziej że w pojedynkę się dzieje to wszystko 

teraz się rozejrzę czy ktoś nie nadchodzi skądinąd 

 

Doszedłem do tego, że od szlachetnych kamieni 

wybieram tańszy zamiennik, niekoniecznie ze srebra 

bo to wszystko co mnie spotyka tutaj na ziemi 

nie ma znaczenia, gdy przede mną jest wszechświat 

 

I tak jest podejrzewam z każdym - ten kac moralny 

związany z przemijaniem dopada w ten czas odważnych 

tak samo jak i tych biernych - bo nasz żywot niby coś znaczy 

ale tylko dla garstki tych przyjemnych chwil i postaci

Cisi

Cisi

Chcę dołączyć do Was, jednocześnie żyjąc pełnią życia 

mimo że zło toczy coraz szersze kręgi z ukrycia 

a w zasadzie jest na piedestale nie od dzisiaj 

tylko od dawna dawien - lecz mnie mimo to nie struł ten życia liszaj 

 

Najmniej o Was wiadomo - właśnie to mnie pcha w wasze kręgi 

uczę się od lat żyć na nowo, bo chcę na zawsze skreślić 

cały stracony czas za sobą - okiełznać dawne lęki 

związane z namową kogoś, bym ciągle starał się wielbić 

jeszcze bardziej i jak najmocniej czyjeś kompleksy 

nie wiem nawet kim byłem ja dla kobiet z tychże obietnic 

ale wiem czego pragnę - aby kiedyś znaleźć i mieć pewność 

że zapewne go znajdę - czyli bezpieczny rejon przez ciemność

 

Posiądziecie kiedyś ziemię na własność, więc jest Wam łatwiej 

ja chcę tylko wiedzieć tak bardzo: Czy jeszcze mam szansę? 

Czy będzie mi dane - będąc niczym - w namiastce chociaż ochłonąć? 

Czy mam już dziś iść tak jak zawsze, gdy Cisi z czoła pot otrą?

 

Przecież ja drodzy Cisi chcę być tylko jednym z Was 

wyszło mi na korzyść zbierać nić i przeżyć, by zakopać przeszły czas 

Muszę tylko przez to życie obficie wciąż dreptać 

by już jako jeden z Was przejść przez nie po nitce do kłębka

Uchwycony Strumień Myśli #3

Uchwycony Strumień Myśli #3

Rzekomo gorszące chwile dla ogółu, są najpiękniejszymi chwilami dla jednostki...

Ależ tu grafomanią trąci... ;)

Ależ tu grafomanią trąci... ;)

Wstałem rano - szklankę z kawą napierając piję 

ale jak ją z czasem kładąc na ten chaos i chlew 

zamierzając nanieść jakość na wers albo i wiersz 

pamiętam wciąż - zawsze sprawdź co za tekst na złość piszesz 

 

A czemu na złość? A bo od dziś mam z tym problem 

Ależ tu grafomanią trąci... - jak z tych wspomnień 

znaleźć zbiór, albo patos choćby? - każdy człowiek 

na przekór da coś z karkołomnych dawnych podniet 

 

Chociażby w postaci myśli złotej prawdy odmęt; 

To ważny, choć barwny wyścig z momentalnych dążeń 

do spraw tych, co karmisz nimi swoje wady poprzez 

wciąż znany logarytm z chwil tych, co je nazbyt pojmiesz 

 

I zarazem nie potrafisz zliczyć tych, co Ci uciekły 

bo kładziesz nacisk na błędy z chwil już nieobecnych 

A te co przeminęły bez udziału 

twej wiedzy o nich, wtem 

zwalasz na brak weny bez ustanku, 

więc mendzisz po dziś dzień 

 

Zatem nadejdź weno, bo już nie mam o czym pisać 

niech stanie się przełom i wyjdzie ze mnie optymista 

chyba że zacznę tworzyć coś od teraz bez weny wgłąb 

czyli zamknę oczy, by dojść do sedna z bezbłędnych form

To mój stały rytuał

To mój stały rytuał

Musiałem powrócić, bo jednak tydzień bez wiersza 

w pułapkę obróci coś - lecz ja myślę, że przerwa 

dobrze mi zrobiła - przede wszystkim odetchnąłem znów 

potem znikąd siła w pędzie przyćmi, co przeszłość wie już 

 

To mój stały rytuał - bez niego me życie jest nudne 

pomór słabych wysłucha, lecz przez to wierzyciele sumień 

się odzywają częściej niż często, w dobie głuchej pustki 

swe oczy karmią mięsem, by jeść to, co zje żuczek z kulki 

 

Dlatego musiałem powrócić, bo nie chcę hodować larw 

w postaci kuli, którą toczę od codziennych spraw 

rozbijam ją wierszem, by mogła eksplodować 

i zanim urośnie, w trakcie tworzenia ją zniszczę od nowa 

 

Tak to musi działać, żebym już nie wariował 

szarość studzi zapał, więc przymusem zachowań 

ludzi dobrych i przyzwoitych, jest słuchać szybko swego wnętrza 

i wzbudzić coś, by z licznych komityw chcieć współgrać tylko z rzeszą szczęścia

Falstart

Falstart

Nie sądziłem, że będę jeszcze tego potrzebował 

gdzieś błądziłem w swej wierze, że przecież to pojmie głowa 

Zeszło ciśnienie ze mnie w pędzie przez to ciągłe: Kocham! 

lecz możliwe, że w błędzie jestem, wierząc wciąż, że romans 

jest ogniwem - lekiem w bezsensie jest - choć polec można 

w tej gonitwie niebezpiecznie - lecz zewsząd - poprzez obraz 

z mej głowy, jest dzień w dzień stres, że gdzieś wewnątrz spłonę, bo brak 

Jej ciągłych łez - gdzieniegdzie chce przedzierzgnąć coś bez końca 

przez wgląd mych przejść bezwzględnie - więc chcę jeno podziękować 

że wgłąb tych jestestw, jest fest szelest - pełno monet z konta 

Chcę od dziś pewnie przed siebie gdzieś hen wprost dojść, nie błąkać 

się, bo czym jest pęd ten we mgle? - jest tłem do wspomnień ofiar 

pędzonych gniewem, gdzie zniesiesz ten miesiąc wciąż bez słowa?! 

Przeszłość i miękkie serce będzie przez to wzorcem od lat... 

Więc chodź i przenieś swe wnętrze w ten rejon, co jest constans 

niech to przyniesie szczęście wreszcie - więc ochroń ten obszar! 

 

...

 

Przez wzgląd na powyższe, pozwoliłem sobie na ten falstart 

Przeszłości na pohybel, bo rozliczne Tobie dać znienacka 

chciałem pocałunki z bliskością i ciepłem, lecz Twe zatęchłe racje 

nie pozwalają tego robić jeszcze na pierwszej randce

Liryczny Bełt

Liryczny Bełt

Lekarz jest od farmakologii, a uzdrowienie siebie to już przecież moja rzecz.

 

L - Ludzie 

E - Ewoluując 

K - Kontrolują 

A - Agresję, 

R - Rozmnażając 

Z - Zawiłą 

 

J - Jestestwa 

E - Elokwencję. 

S - Swoje 

T - Trwożne 

 

O - Obiekcje 

D - Dotyczące 

 

F - Fałszu, 

A - Analogicznie 

R - Rozwijają 

M - Manifestując 

A - Asumpt 

K - Kontroli 

O - Osobistej 

L - Liczenia 

O - Okolicznych 

G - Głazów. 

I - Ilekroć 

I - Inicjatywą 

 

A - Adekwatnie 

 

U - Unormują 

Z - Zasób 

D - Dawkowania 

R - Razów, 

O - Odetchną 

W - Wewnętrznie 

I - Idąc 

E - Energicznie 

N - Naprzód. 

I - Impasu 

E - Energii 

 

S - Swojej, 

I - Impetem 

E - Empatii 

B - Bronię, 

I - Idąc 

E - Ewidentnie 

 

T - Torem 

O - Oczyszczenia. 

 

J - Jednakże 

U - Umysł 

Ż - Żąda 

 

P - Pocieszenia, 

R - Rozwoju 

Z - Zmysłów, 

E - Emanacji 

C - Człowieczeństwa. 

I - Ideałów 

E - Ekpresji 

Ż - Życiowych 

 

M - Momentów 

O - Okazywanych 

J - Jeno 

A - Adaptacją 

 

R - Rozmarzenia 

Z - Zanikającego 

E - Etosu 

C - Codziennego 

Z - Znaczenia.

WiO - Woda i Ogień

WiO - Woda i Ogień

W tym wypadku odczuwam, że przejścia uszlachetniają 

bo gdy trzymałem głowę wciąż w chmurach, piedestał znów miał dekalog 

złożony ze sztywnych reguł, by w czasie biegu życia je łamiąc 

budować z przyszłych przeszkód vademecum i nabierając 

siebie ponownie na jakąkolwiek naleciałość 

z przewagą tego co dobre, odzyskać formę by najpierw ciało 

oczyszczone z pijaństwa i szlugów z czasem wstało 

Mówiące potem: oczyść głowę i zaznaj tych cudów, by znaleźć światło 

 

Pisząc o świetle tutaj - mam na myśli coś na kształt nadziei 

by dogłębnie cuda zaraz wyśnić, które można zamienić 

będąc na jawie w dobro i piękno tu podczas spraw ziemskich; 

pędząc w banale ponownych przejść, wciąż móc poznawać się w nich 

 

A temu co jest nie dla mnie, hurtem wykrzyknąć: WiO! 

Z zastępów odniesień, najpierw z bólem przywyknąć wgłąb 

musiałem, ale już to nie jest takie trudne, gdy czyniąc coś 

znów wstaję - a ten ból, co we mnie zawsze skutkiem - z przyczyną wciąż 

ma więcej wspólnego, przy czym nowo powstały problem 

odważnym krokiem dla tego, kto mówi: 

Odnajdź dziś w sobie 

harmonię, z dala 

od dam i kobiet 

w swym życiu 

bo to przecież jest jak...Woda i Ogień...

Z sentymentami na śmietnik

Z sentymentami na śmietnik

Nic się pod tym względem w ludziach nie zmienia 

każdy w pędzie szuka szczęścia, by mu rzec: Do widzenia! 

Tak bardzo głodny miłości niestety na starcie przegra 

gdy wspomniane szczęście w drugim człowieku rzeknie ozięble: Żegnam! 

 

Jest tak i ze mną, gdy na to wszystko patrzę już na zimno 

zestawić ciemność z wyraźną fikcją w parze i upaść nisko 

kończy się zawsze znakiem równości na minus; 

Bo czym te błazenadę w czułości mam wyczuć?! 

 

Przecież od zawsze pod tym względem jestem sobą 

szepnę odważnie miłe słowo, po czym w pędzie biegnę obok 

szansy, która ze zwycięstwa w żyłach tętni 

do chwili, gdy mam iść z buta z sentymentami na śmietnik 

 

Wtedy zaczynam rozumieć, że tu nie pasuję 

ten zbyt barwny czas wokół mnie chcę już przegnać tudzież 

rodząc się na nowo, unikać tego co nie jest dla mnie 

a to co jest nad głową - wśród tych spraw często wgłąb siebie znajdę

Lepszy widok na bezchmurne niebo

Lepszy widok na bezchmurne niebo

Pomimo tego, że już od was odpoczywam 

by zakończyć ten etap, ciągle go rozpoczynam 

nie licząc już na to że spotkam nienapoczętą 

żegnam was wszystkie, i to nierzadko z puentą 

 

Nie lubię was, pomimo że kocham nad życie 

i na odwrót - choć już bez nienawiści, za to w zachwycie 

nad tym, co tak bardzo mnie do was przyciąga 

bo odpycha tylko to, że chcecie mnie wychować 

 

Nie jestem i nie będę taki, jaki chcecie bym był 

jeszcze częściej wyżej sięgnę - lecz zanim w manifeście prysły 

wasze marzenia o tym, że którakolwiek mnie zmieni 

dawałem i daję wam tu w nagrodę za wytrwałość coś z mej gehenny 

 

Czyli wiersze, by wam sprzyjał los i szczęście na przyszłość 

a od siebie chciałbym nimi dziś podziękować za wszystko 

lecz przede wszystkim za to, że bez was jest lepszy widok 

na bezchmurne niebo i też *pejzaż z siermiężnych istot

 

 

 

*pejzaż z siermiężnych istot - widok na to, co najbardziej proste 

i bez czego zarazem nie da się normalnie żyć i funkcjonować

Pomysł na zdjęcie avatarowe

Pomysł na zdjęcie avatarowe
Po prostu dawno siebie nie widziałem bez okularów - ale chyba nie ma lipy ;)

Relacja z wnętrza mnicha

Relacja z wnętrza mnicha

Ze swojego ducha jestem mnichem nastawionym na miłość 

Swego serca słucham, by szła w niwecz jakakolwiek zażyłość 

do tego, co lub kto tworzy religie ze związków na hasło;  

Odcinając się od tego wybrałem drogę własną 

 

W dobie tego co się dzieje podróżuję do świata snów 

by na jawie znowu czuć, że mam coś w zanadrzu 

A gdy jawa konsumuje z łamliwego serca wgłąb mnie 

udaję się w podróż, tudzież ucieczkę w sen ponownie 

 

Albowiem pułapka wyżej wspomnianych związków na hasło 

sprawiała, że w tym źródle z czasem mi w gardle zaschło 

W ramach wyjaśnienia: to jest stan, w którym ktoś żąda 

Najczęściej kobieta - by do jej wnętrza spoglądać 

i po prostu udawać że się widzi długonogą duszę 

w tym samym czasie, gdy ona wiąże twoje jaja na supeł 

 

Nie wiem jaki sprawa przybiera obrót w drugą stronę 

bo gdy to się dzieje, tyle że na odwrót znów koło mnie 

jedyne co widzę, to ordynarne podnoszenie korony 

która z głowy spadnie od codziennej obrony 

przed tym, by nie być ubezwłasnowolnionym 

tudzież nadto spokojnym od uciech albo monotonii 

 

Ja się od tego odcinam jak mogę w moją samotnię 

nie oceniając tego, tylko będąc biernym obserwatorem 

życia, które śmierdzi toksyną i przyrzeczeniem, by było takie 

aż do śmierci skądinąd - aby stać się szybko wrakiem

 

Jaki ja mam na to patent? Otóż na siedem sakramentów 

jest ósmy sakrament - jedyny, który nazwałem tu 

swoim własnym poniekąd - omiń zastrzyk z panaceum 

tych, co sobie przeczą - po to by żyć po swojemu 

 

Lecz jak to się wszystko ma do początku wpisu? 

Im jestem starszy, tym bardziej dążę do porządku w życiu 

takiego, który mi pasuje, a nie innym 

lecz co z tymi którzy cierpią bez żadnej winy?! 

 

Solidaryzuję się z nimi, chcę by złapali oddech 

Bo Ci, którzy za nich nazwali zbrodnie 

odgórnym rozkazem - na nich padł w mig wyrok zgliszczy 

bo już poczuli odrazę za życia tych przyzwoitych

Zakładnik wspomnień

Zakładnik wspomnień

Trudno mi było żyć inaczej, jednakże czas pokazał 

że ze wszystkich zdarzeń - a jakże! - niezapomniana 

jest ukryta esencja, która fragment sączy z każdej myśli 

bez względu na to, czy to ważne, czy coś przypadkiem przyćmi 

moją głowę, która i tak ciągle toczy wyścig 

wraz z tym, co w treści i formie oczyści dziś 

Jedno jest pewne - często jest we mnie zbytni zasób 

tego co chcę przenieść z siebie gdzieś hen w rytm impasu 

żerujących ze mnie wspomnień, których jestem zakładnikiem 

sterujących we mnie ciągle, wśród tychże przejść zapalczywie 

 

A ja chcę tylko od tego na czas pewny odetchnąć 

by nie skończyć zbyt szybko dwa metry pod ziemią 

Ile to potrwa? - nie wiem! - lecz to się ze mną kłóci 

bo gdy już od tego odpocznę, to zechcę do tego wrócić 

 

W każdym razie zrozumiałem, że to błędne koło 

tu i teraz myśląc o przeszłości jestem sobą 

rozum zgadnie na chwil parę jak serce z mrozu wydostać 

gdy gorące serce zaklinane o rozwagę krzyczy: rozum szybko strać! 

 

I tak w kółko 

Dziś jak uprząż są te chwile przeszłe 

choć leniwie pełznę 

witam wśród trosk ckliwie siebie...

...Siebie ckliwie wśród trosk witam 

Przeszłe chwile są jak uprząż 

- stygnę w myślach - gdy czas mija 

w kółko i tak przecież...

Ucieczka do krainy amnezji

Ucieczka do krainy amnezji

Musiała się zrodzić w bólach chęć do ucieczki 

 

lecz chodzić z buta w te miejsca ciężko uwiecznić 

 

toteż uspokajam głowę, by potem stwierdzić 

 

że znów ponawiam moment, w którym wolę sen śnić 

 

będąc przy tym na jawie już po raz kolejny 

 

Choć już nie chcę ocalić swych natrętnych myśli 

 

w tej ucieczce do krainy amnezji licznych 

 

w której jedna z nich nie daje mi tu spokoju 

 

Mianowicie, łez brak, gdy niepamięć pokoju 

 

stanowi rys tej jakby gremialnej elity 

 

uderzającej w zwykłych ludzi, acz niezwykłych 

 

biorąc pod uwagę to, jak wiele nas łączy 

 

wtedy, gdy upadek, oka mgnieniem zaskoczy