Photoblog.pl

Załóż konto

Numery mówią. 

2022/03/19   

 

« następne   poprzednie »

"Moje komando nie należało podobno jeszcze do najgorszych. Na przykład w komando "Kiesgrube" praca polegała na przewożeniu żwiru, piasku, następnie zaś zasypywaniu wyrw i dołów. Swego czasu na czele tego komanda stał kapo Krankenmann. Później pełnił funkcję blokowego, nosił zielony trójkąt. Był zawodowym kryminalistą. Zbrodniarz z lubością i perfidią mordował bezbronnych więźniów. Przywoływał do siebie więźnia, potem przewracał go na ziemię kopnięciem w brzuch. Dalszymi kopniakami zmuszał więźnia do leżenia na wznak. Po czym kładł na szyję ofiary trzon od łopaty, stawał na nim okrakiem obydwoma nogami. Ciężarem swego ciała przechylał stylisko raz na jedną stronę, raz na drugą, po prostu jak na huśtawce. W ten sposób dusił nieszczęśnika. Podczas tej krwawej zabawy upatrywał sobie już następną ofiarę, z którą czynił to samo. Zamordowanych układał rzędem, jeden obok drugiego. Przed apelem brał do ręki młotek i pukał każdego zamordowanego w głowę, sprawdzał w ten sposób, czy żyje. Jeśli któryś z leżących się poruszył, dobijał go młotkiem.

Z innej okrutnej zbrodni zasłynął kapo Krankenmann w komandzie budowy dróg - "Strassenbau". Potężny walec ugniatał tam nawierznię budowanych dróg. Normalnie ciągnął go ciągnik motorowy. Ale tutaj do walca zaprzęgano więźniów. Do długiego dyszla poprzybijane były poprzeczne pręty. Więźniowie nakładali na siebie specjalne szelki i zahaczali nimi za pręty przy dyszlu walca. Ustawieni byli po obydwu stronach dyszla. Na walcu siedział na wygodnym siedzieniu Krankenmann z długim drągiem w ręku. Więźniowie, ciągnąc walec, musieli biec truchtem, Krankenmann okładał ich drągiem. Jeśli ktoś z ciągnących przewrócił się z wyczerpania, walca nie zatrzymywano. Toczył się on dalej i miażdżył nieszczęsną ofiarę."

 

"W komandzie "Industriehof II" pracowałem na szczęście tylko dwa miesiące. W ostatnim tygodniu byłem zupełnie załamany psychicznie, fizycznie zaś całkowicie wyczerpany. Nosiłem się z zamiarem popełnienia samobójstwa. Chciałem "iść na druty" albo powiesić się w nocy. Zdawałem sobie bowiem sprawę, że w takich warunkach i tak długo nie pożyję. Chciałem skrócić te męczarnie. O swych zamiarach zwierzyłem się innym. Jeden z kolegów oświadczył mi, że popełnienie samobójstwa w takich warunkach jest tchórzostwem i byłoby ujmą dla Polaka - więźnia politycznego.Celem naszym jest przetrwać, bo świat musi się dowiedzieć wszystkiego o zbrodniarzach hitlerowskich. Więzień ów oświadczył mi, że samobójstwo usprawiedliwione byłoby tylko wtedy, gdyby na przykład aresztowany człowiek podziemnej organizacji zdawał sobie sprawę, że nie wytrzyma tortur gestapo i że w czasie śledztwa może wydać innych członków podziemia. Samobójstwo w takich okolicznościach byłoby bohaterstwem. Słowa te głęboko zapadły mi w serce. Zaciąłem zęby i powiedziałem sobie: muszę przetrwać, a jeśli zginę, to z rąk hitlerowskich oprawców. Sam jednak życia sobie nie odbiorę."

 

 

/ Do widzenia Auschwitz /

Edward Ciesielski

2 komentarze
padholder  - 06/10/2022 2:35:19
Wpadła mi do głowy dziś dosyć przebiegła myśl ...ten blog powinien być skopiowany i przetłumaczony na język niemiecki na jakiś ich odpowiedniku foto-bloga w Niemczech. Przecież my to już wiemy, a to oni powinni się mierzyć ze swoją przeszłością i ją poznawać w tych drastycznych szczegółach swoich nobliwych pradziadków patrzących z portretów jadalniach czy też w gościnnych pokojach.
numerymowia - 10/10/2022 21:26:30
Myślę że znajomość tej karty historii nawet wśród naszych rodaków bywa nikła. Nie wiem jaka jest wśród innych narodów, nie mniej jednak zawsze cieszy mnie liczba odwiedzin, miły komentarz i świadomość, że mój blog przyczynia się do szerzenia świadomości o istnieniu obozów.

Najnowsze wpisy

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wszystkie wpisy