Photoblog.pl

Załóż konto

Numery mówią. 

2021/12/07   

 

« następne   poprzednie »

"Oto z kanału wypełzła szara postać z czerwono-żółtą gwiazdą na piersi. Chwiejąc się zmierzała w kierunku wysokiego czworoboku ułożonej darni i tam bezwładnie osunęła się na ziemię.

Skradającym krokiem myśliwskiego psa, Moll podszedł bliżej i patrzył. U jego stóp, leżał bez ruchu, twarzą ku słońcu, stary, wynędzniały Żyd. Ostatni chyba w Karnej Kompanii. Oczy miał przymknięte.

Auf - krzyknął Moll, kopnięciem usiłując zmusić go do powstania.

Żyd otworzył powoli nieprzytomne oczy, ale nie podniósł się. Moll wezwał tłumacza i dwóch więźniów.

- Podnieść.

Postawili nieszczęśnika, silnie go podtrzymując.

Czemu nie pracujesz - pytał Moll przez tłumacza.

Chory jestem, stary, sił już nie mam - mówił z wysiłkiem więzień.

Ile masz lat?

Sześćdziesiąt siedem.

Czym jesteś z zawodu? - indagował SSman.

Żyd spojrzał zdziwiony, jakby usłyszał już własną odpowiedź, która jeszcze nie padła.

Nauczycielem tańca.

Słowa zabrzmiały, jak przyznanie się do winy. A Moll śmiał się serdecznie.

- Puścić...! - rozkazał.

Podtrzymujący starca więźniowie odsunęli się. Nauczyciel tańca upadł na nogi SSmana.

Moll kopnięciem osunął leżącego, chwycił za nogi i zaczął ciągnąć w kierunku kanału. Zatrzymał się nad małym, grząskim bagienkiem.

Du! - wrzasnął na tłumacza, wymownym gestem wskazując bezwładne ręce ciągnionego. Tłumacz chwycił dłonie Żyda, który zawisł teraz nad ziemią, bezwładnym łukiem ubitej zwierzyny.

- Tam... Uważaj... Raz - dwa - trzy...!

Rozkołysane ciało, zataczając niewielki łuk, z pluskiem padło w bagno.

Teraz pokaż, co potrafisz. To moja kompozycja pod tytułem "Pożegnanie", a twój ostatni taniec.

Moll otrzepywał mundur, wycierając ręce chusteczką.

Żydł upadł na plecy. Nie krzyknął nawet. Otwarte oczy patrzyły w słońce. Całe ciało i głowa pogrążały się zwolna w błocie. Nagle starzec drgnął. Konwulsyjny dreszcz wstrząsnął nim raz i drugi.

No, tańczysz przecież - skomentował Moll.

Błoto pokryło zupełnie nogi i ręce, sięgało uszu. Tylko na piersiach wzdętego pasiaka widniała, ułożona z dwóch winkli, żółto-czerwona gwiazda żydowska, a po umazanej twarzy spływały dwie, duże, ciężkie, śmiertelne łzy.

Moll schował chusteczkę do kieszeni, podniósł z ziemi kawał darni i rzucił prosto w twarz tonącego. Rozległ się lepki plusk i głowa zniknęła pod zielonym kwadratem trawy. Teraz widać było tylko pasiastą pierś z numerem i gwiazdą. Bagno podpełzło pod numer. Leniwie przesunęło się przez jego brzegi. Rozlało po pasiaku. Ale została gwiazda. Tylko gwiazda na błyszczącym w słońcu błocie.

Moll rzucił raz jeszcze. Darń upadła daleko od tonącego. Z pasją zaczął ciskać bryła po bryle. Wreszcie któraś padła na pierś starca. Starca, którego już nie było. Rozkołysane błoto musnęło końce gwiazdy, zaatakowało raz i drugi, aż rozlało się na niej nagle i stanęło.

Na czarnej tafli sterczało kilka kęp zielonej trawy. 

Za godzinę wyciągnąć i umyć w stawie - rozkazał autor ostatniego układu choreograficznego nauczyciela tańca. Autor "Pożegnania".

 

/ Refren kolczastego drutu /

August Kowalczyk

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wszystkie wpisy