Photoblog.pl

Załóż konto

Numery mówią. 

2021/04/09   

 

« następne   poprzednie »

LIDIA MAKSYMOWICZ, nr obozowy 70 072 (trafiła do obozu kiedy miała 3-lata)

 

 

"Luda dostaje rady od starszego żydowskiego chłopca: nie krzycz, nie płacz, nie daj się złapać. Boi się zastrzyków, więc gdy do baraku wchodzi biała postać, siada w kąciku pryczy lub pod nią. Zamyka oczy - w ten sposób robi się ciemno i ma wrażenie, że jest niewidzialna.

(Umiejętność znikania zostaje jej na zawsze. Gdy kładzie się spać z jakimś problemem, nasuwa kołdrę na głowę. Zasypia i po przebudzeniu czuje się lżej).

W Auschwitz przyzwyczaja się do głodu. Potrafi reagować na komendy raus i schnell. Dzieci wokół niej ubywa. Gdy umierają, ich ciała układa się na długim, nigdy niedającym ciepła piecu.

Pewnego dnia pojawiają się nowi przybysze - to dziewczynki przywiezione z Powstania Warszawskiego. Są starsze, dobre i miłe. Można nauczyć się od nich pacierza i piosenki Jedzie pociąg z daleka. Nowe, polskie słowa zastępują te rosyjskie, coraz bardziej rozmazane, niewyraźne.

Pewnego dnia ktoś wskazuje Ludzie ciało kobiety na stosie trupów, ułożone twarzą do ziemi. Mówi:

To twoja mama. Nie żyje."

 

"Wokół słychać krzyki i wystrzały. Ogromne grupy ludzi opuszczają obóz. Zostają chorzy, kaleki i dzieci. Pojawiają się żołnierze, ale to nie esesmani. Ci nowi mają czerwone gwiazdy na czapkach. Dziewczynka dostaje od nich kawałek chleba z margaryną i trochę gorącej kawy. Trzy dni po wyzwoleniu wciąż siedzi w obozie.

Za druty zaglądają mieszkańcy Oświęcimia. Jest wśród nich Ryszard Rydzikowski. Przed wojną w tym miejscu była jego ojcowizna. Rodzinny dom już nie istnieje, są za to baraki. Gromada wynędzniałych dzieci siedzi na podłodze. Wielkimi oczami wpatrują się w stronę wyjścia.

- Czy można zabrać któreś z tych dzieci? - pyta Rydzikowski.

Nad maluchami próbuje zapanować jedna starowina.

- Wszystkie można. Nie mają rodziców.

Ryszard wraca do domu. Następnego dnia przychodzi do Auschwitz z żoną, Bronisławą.

Oboje są przerażeni. Wydaje im się, że widzą same trupy. Wchodzą do baraku dziecięcego.

- Niech nas pani zabierze z sobą - słyszą z każdej strony.

Luda ma wydęty z głodu brzuszek, ostrzyżone do skóry włosy i ciało pokryte wrzodami. Szpeci ją głęboko rozcięta warga. Podbiega do Rydzikowskich, od razu wtula się w futrzany płaszcz Bronisławy. Futro jest ciepłe i miękkie, dziecko nie może się od niego oderwać.

- Weź mnie, ciociu.

- A będziesz grzeczna?

- Będę.

Bronisława bierze małą na ręce i wynosi z baraku. Dziewczynka ze smutkiem spogląda na miskę grochu, którego nie zdążyła zjeść.

Zabierają ją do domu, do Oświęcimia. Pierwszy raz widzi umeblowane pokoje, wannę wypełnioną ciepłą wodą. Nie wie, do czego służy. Kładą ją do łóżka z białą pościelą."

 

"Nadchodzi moment, w którym Luda staje się Lidią - otrzymuje nowe imię, nazwisko i datę urodzenia. Sąd Grodzki w Oświęcimiu na posiedzeniu w dniu 24 czerwca 1947 roku oficjalnie stwierdza, że dziewczynkę powierza się opiece Rydzikowskich.

Ryszard i Bronisława bardzo o nią dbają, ale i tak ciągle choruje. Cierpi na skręt kiszek, zapalenie płuc i opon mózgowych. Skóra

z odmrożonych nóżek schodzi siedemnaście razy, warga goi się przez dwa lata."

 

/ Dobranoc, Auschwitz

Reportaż o byłych więźniach /

Aleksandra Wójcik, Maciej Zdziarski

 

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wszystkie wpisy