Photoblog.pl

Załóż konto

Numery mówią. 

2021/03/14   

 

« następne   poprzednie »

Zdj. Andrzej Banaś

 

JÓZEF PACZYŃSKI, numer obozowy 121

 

"Zeznanie II

 

Miałem szczęście, że byłem w Auschwitz.

Zapada cisza, grupa nastolatków z Niemiec nadstawia uszu. Bohater dnia rozgląda się po sali, wyraźnie zadowolony. Odczekuje chwilę

i wyjaśnia: nie każdy niemiecki obóz koncentracyjny miał tak silną strukturę i ściśle przestrzegany stały plan dnia. Tu, w Auschwitzu, wiedziałeś: teraz jest apel i wszystko może się zdarzyć. Ale kiedy apel się skończy, na dziś koniec mordowania. Wiesz dokładnie, kiedy esesmani piją kawę albo jedzą obiad, to czas, żeby zorganizować coś dla siebie i kolegów. Na przykład pomidory z ogrodu komendanta Hössa.

- Chcecie wiedzieć, jak to było z pomidorami?

Do obozu przywożą Ślązaka Staszka Dubiela. Okazuje się, że to wykwalifikowany ogrodnik, po wyższych studiach, mówi perfekt po niemiecku. Dostaje robotę w ogrodzie przy willi komendanta. Nocuje w jednym budynku z Józkiem Paczyńskim, łóżka mają obok siebie.

- Staszek, czy z tego twojego ogródka nie da się czego wynieść?

- Da się. Musisz przejść drogą obok krematorium, z tyłu ogrodu jest drewniany parkan. Jedna z desek wisi tylko na górnym gwoździu. Znajdź tę deskę.

Patrzy, kawałek dalej pod drzewem stoi wiadro pomidorów i konewka wypełniona cebulą. Zabiera zdobycz, przechodzi obok dymiącego krematorium, spokojnie, prosto do piwnicy, gdzie pracuje inny znajomy Ślązak, Heinrich. Mamy tu pomidory, cebulę. Podzielimy się 

z innymi.

Raz, drugi, trzeci, kradzież się udaje. Wygłodzeni więźniowie pałaszują pomidory ze zbioru, który trafia też na stół rodziny Hössów. Józef regularnie powtarza wyprawy do ogrodu. Aż pewnego dnia zabiera warzywa i z przerażeniem dostrzega, jak przez szparę w płocie przechodzi Hössowa z koleżanką. Józef chowa się w krzakach malin i czeka, aż kobiety odejdą. Wydaje mu się, że to już, więc wychodzi

z zarośli, ale nie, stoją obydwie na ścieżce i dostrzegają go, z tym wiadrem i konewką w rękach. Choć mokry i blady, idzie spokojnie, kłania się mijającym go Niemkom i zanosi towar tam gdzie zawsze. Na wieczornym apelu ledwo trzyma się na nogach. Czeka, aż go wywołają:

- Sto dwadzieścia jeden ukradł pomidory komendanta Hössa.

Nie wywołują, wraca na noc do swojej izby. Staszek Dubiel klepie kolegę po plecach.

- Józiu, nie martw się. Hössowa wszystko mi powiedziała. Wziąłem to na siebie.

Bo Dubiel miał u żony komendanta mocną pozycję, liczyła się z nim (raz odwołała go nawet spod ściany śmierci).

Hedwig Höss pozwala piątce swoich dzieci zbierać truskawki w ogrodzie, ale zawsze bardzo pilnuje, by przed zjedzeniem je umyć.

W pochmurne dni pył z krematoriów osadza się na roślinach.

"Żona moja żyła wśród kwiatów jak w raju" - przyzna Höss w swojej Autobiografii.

 

/ Dobranoc, Auschwitz

 Reportaż o byłych więźniach /

 

Aleksandra Wójcik, Maciej Zdziarski

 

Zapraszam do lektury

https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Paczy%C5%84ski

 * https://gazetakrakowska.pl/byly-wiezien-auschwitz-caly-czas-bylem-na-krawedzi-zycia-codziennie/ar/3308494

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wpis numerymowia

 

Wszystkie wpisy