>
Choćbym miała już nigdy nic nie napisać na fotoblogu, to akurat ten wpis powinien się tutaj znaleźć.
Jako piękna, cudowna klamra po 16 latach prowadzenia fotobloga i niemal 17 latach miłości do Jacka White.
Ludzie się zmieniają, zmieniają im się priorytety, gust, mają dzieci, przewartościowali swoje życie.
Ja się niewiele zmieniłam. Całe swoje życie miałam podporządkowane muzyce i niezależności życiowej. Brak dzieci, brak ślubu, brak pracodawcy, brak uwiązania do jednego miejsca zamieszkania - to dawało i wciąż daje mi poczucie wolności i niezależności.
Jestem zodiakalnym skorpionem i choć każdy kto mnie zna to nie może w to uwierzyć, to ja wiem jedno: przynajmniej cecha z miłością na zabój zdaje się być jak najbardziej prawdziwa. Nie wyobrażam sobie, będąc tak głęboko zakochaną w jakimś typie muzyki, wykonawcy, utworach, które były tak ważną częścią mnie w okresie dojrzewania, żeby mogło mi to po prostu przejść albo żebym mogła pozwolić temu odejść w kierunku ,,wspomnień szalonej młodości" i tego co już ,,było".
Nie. To jest i będzie ze mną zawsze.
Zwykłam mówić, że Jack White jest jedyną i największą miłością mojego życia. Mam 30 lat i powtarzam te słowa od 13 roku życia. W portfelu noszę jego zdjęcie XDD.
Z tą miłością to wiecie jak jest. Są różne jej typy. W swojej kategorii, chłop na pewno nie ma konkurencji, to jest pewne.
~*~
Za mną 4 szalone dni które zostaną w mojej pamięci na zawsze.
Ogólnie jest połowa roku 2026 i tak samo jak w 2016, czuję się cudownie i czuję, że to jest bardzo, ale to bardzo dobry i łaskawy dla mnie rok.
Jestem szczęśliwa, uśmiechnięta, nawet jeśli konto jest aktualnie puste a wieści z branżowego świata kiepskie.
Kto by się tym przejmował??
Tak więc do meritum, gdyż chcę mieć ciąg zdarzeń opisany tu dokładnie.
W sobotę 31 maja wyruszlismy już do Warszawy i dzień spędziliśmy na rzeczach które od jakiś 5 lat nadają mi nowego sensu w życiu, za co jestem wszechświatowi bardzo wdzięczna, mianowicie zajmowałam się fotografią architektury modernistycznej, odwiedziłam m.in. blok na Koziej 9, osiedle Za Żelazną Bramą i Młotek, mega się cieszę, że udało się to wcisnąć w i tak już napięty plan (między szukaniem Jacka na starym mieście, a dbaniem o siebie przed maratonem jaki mnie czekał).
1 czerwca czekał mnie prawdziwy dzień dziecka. Po ośmiu (8!!!!!!) długich (za długich) latach miałam znowu zobaczyć Jacka na scenie i wiedziałam, że będzie to oglądanie go z bliska bo tym razem wynajeliśmy nawet mieszkanie obok klubu, żeby mieć jak najbliżej,a żebym ja mogła sobie komfortowo kolejkować (nienawdzię tego słowa, kojarzy mi się z jakąś chorobą i w sumie pewnie tak jest). Jack zrobił mniej ogarniętych fanów w balona robiąc koncerty w salach mieszczących około 1000 osób (Stodoła w Warszawie i Klub Studio w Krakowie) - dla laików bilety były praktycznie niemożliwe do zdobycia. Ale moja historia kończy się dobrze, bo bilety zdobyłam w przedsprzedaży bez problemu, w Warszawie kolejkowałam sobie od 11:00 czyli łącznie jakieś 8 godzin XD ale z tymi ludźmi była to sama przyjemność, dużo opowieści, rozwiązywania krzyżówek, obiadów na wynos, ploteczek - chyba pierwszy raz w życiu tak długo stałam w kolejce i przy tym bawiłam się tak dobrze.
W związku z tym, że miałam mieszkanie obok, na koncert nie wniosłam nic, nawet telefonu, dzięki czemu byłam pierwszą osobą która postawiła stopę w sali i która pierwsza dopadła barierek, na samiuśkim środku. To już było czuć, jak blisko to wszystko się będzie rozgrywać i jak warto było czekać te 8 godzin.
Jack wszedł punktualnie, nagłośnienie było do dupy, koncert był dynamiczny i pozostawił wiele znaków zapytania: takiej setlisty się na pewno nie spodziwałam, z całego koncertu chyba najbardziej zapamiętam Little Bird które zaskoczyło, You Don't Know What Love Is, That Black Bat Licorice no i opening czyli Black Math, moja mina była bezcenna, najbardziej kocham jak on wjeżdża na scenę i gra pierwszy kawałek który zazwyczaj już rozkłada na łopatki (pozdrawiam Poznań 2018 i Sixteen Saltines). Było dobrze, ale całym sercem liczyłam, że na drugim koncercie w Krakowie będzie lepiej.
Spoiler: było.
Na koniec poszliśmy za tłumem w okolice backstageu, ludzie liczyli że Jack do nich wyjdzie ale ja wiedziałam że już nie wyjdzie bo nie ma tego w zwyczaju, za dużo osób tam było, no ale tak czy tak było warto, bo akurat załapałam się na Jacka który nam machał wsiadając do busa i oficjalnie nazwaliśmy tę aktywność ,,chodzeniem na machanie Jackowi po koncercie".
Z Warszawy należy jeszcze uwzględnić trzy takie fakty: K. kupił mi dość niespodziewanie plakat, byłam mu za to ogromnie wdzięczna i plakat ten stał się ważnym elementem wtorkowych wydarzeń.
Złapałam w Warszawie kostkę Dominica, która na awersie ma krzyż kawalerski a na rewersie ma polskiego orzełka.
Wstawiłam tę kostkę na instagram i go oznaczyłam, on to zrepostował do siebie, a potem.... do mnie napisał. Musiałam się 5 razy upewniać że wzrok mnie nie myli i dawać K. do potwierdzenia że naprawdę to zrobił.
Napisał mi, że pochodzi z Polski, z Mazowsza i wcześniej nazywał się Suchyta, ale po ślubie w ameryce przyjął nazwisko żony (Davis).
Śmialiśmy się, że trochę ,,ale to ty dzwonisz" bo nie wiedziałam kompletnie co mu napisać, więc po prostu napisałam mu że cieszę się że endżojuje swój pobyt w polsce i życzyłam mu (a w zasadzie im wszystkim) bezpiecznej podróży do Krakowa.
Dzień 2 czerwca 2026 roku oficjalnie ogłaszam jednym z najlepszych dni w moim życiu.
Był totalnie w moim stylu, czułam się fantastycznie: obudziałam się w Warszawie o 6:30, wypiłam kawę i pojechaliśmy na flixbusa do Krakowa, w Krakowie mieliśmy spanie za darmo u przyjaciół, 1,5 km od klubu, więc znowu: odłożyłam rzeczy i tym razem koło 15:00 (ale miałam już zaklepane miejsce w kolejce na przodzie przez znajomych) udałam się pod klub kolejkować, był piękny, ciepły, słoneczny dzień, jak przyszłam do kolejki, to czekała już na mnie pizza i piwo w klimatyzowanym barze klubu studio XDD, po jedzeniu i ploteczkach od razu poszliśmy nawet nie do kolejki, tylko od razu na backstage czekać na Jacusia, zadzwoniłam do K. że w sumie nic nie mam przy sobie w razie jakby wyszedł, więc niech mi plakat z Warszawy przywiezie xDDD no i po około godzinie czarny samochód wyjechał z backstage i za baramą nagle się zatrzymał i wyszedł Lalo, powiedział że ,,no photos, only signing" i tak oto każdy miał swoje 10 sekund sam na sam z Jackiem, po 17 latach czekania i płaszczenia się przed wieloma wpływowymi osobami, podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy, uśmiechnął się i podpisał mi plakat z Warszawy a ja no cóż. Moja życiowa szansa ograniczyła się do powiedzenia ,,Hi, thank you so much". XDDDD
Ogólnie nic już z tego nie pamiętam poza paroma szczegółami, które sobie zostawię dla siebie. Emocje były tak silne że aż cud że się nie zaśmiał z plakatu który falował mu przed oczami bo tak mi się ręce trzęsły.
Misja spełniona.
Po podpisywaniu poszliśmy sobie do kolejki i stałam w niej w sumie jakieś 40 minut (zawsze lepiej niż 8 godzin) a pod barierkami byłam może piąta i też na samym środku, także naprawdę, to był przemagiczny czas.
Energia, jaką dysponował w Krakowie była 10000% większa niż w Warszawie, sypał hit za hitem, myślałam że się posram jak zagrał I Cut Like a Buffaloo, Catch Hell Blues i Cannon. No i Fell In Love With a Girl!!! CO ZA SHOW NIEMOŻLIWE, ja pierdolę kocham tego gościa, Kraków był nieziemski, złapałam także pałeczkę Patricka Keelera i K. kupił mi kolejny plakat.
Po wszystkim było mnóstwo śmiechu, piwa, pogaduszek, wzruszeń - bo z niektórymi osobami zobaczymy się znowu na kolejnym Jacku za niewiadomo ile lat, TO BYŁ CUDOWNY DZIEŃ.
A na dodatek oba plakaty świecą w ciemności.
ŚWIECĄ W CIEMNOŚCI, kumacie to.
Maria Skłodowska-Curie z Warszawy (podpisana) i Mikołaj Kopernik z Krakowa.
Kocham.
Nie zapomnę tego tygodnia nigdy, jestem raczej mega aspołeczna, a przez te pare dni nagadałam się z ludźmi tyle, co chyba w ogóle przez ostatnie 2 lata.
Wróciłam do domu i odcięta od zasilania po prostu się mega rozchorowałam.
Więc leżę zakatarzona, z ciężką głową pełną wspomnień i dobrego czasu.
Dla takich dni się żyje.
See u next time, Johnny Guitar
1 godz. temu
27 MAJA 2026
27 MARCA 2026
19 LUTEGO 2026
10 STYCZNIA 2026
1 LISTOPADA 2025
8 PAŹDZIERNIKA 2025
21 WRZEŚNIA 2025
Wszystkie wpisyforestxwitch
26 MAJA 2026
lilina
21 MAJA 2026
atana
28 GRUDNIA 2025
angelfuckk
29 MAJA 2025
kolekcjaplyt
29 STYCZNIA 2025
idzpodpraaad
27 STYCZNIA 2024
fotografiatoskalpelduszy
5 STYCZNIA 2024
vitaetlaetitia
21 LUTEGO 2022
Wszyscy obserwowaniInni użytkownicy: kar0laaastachu487jk02zummo4kasiakasia1kassiuniaaaaxdthegirlwholivedfgjvdwrakomppusqclpkljxjswrucconldm
Inni zdjęcia: :) damianmafiaJack White deadweatherMoże szczeble. ezekh114Między W-wą a Ząbkami. ezekh114Pierwsza wieś za Grójcem bluebird11:* pattusia91gd:) pattusia91gdSłaba biało-czerwona. ezekh114Mury. ezekh114;) pattusia91gd