Photoblog.pl

Załóż konto

 

2015/10/20   

.................

« następne   poprzednie »
.................

takze tak ... zaczne od tego ze w sierpniu tego roku urodzilam naaaajpiekniejsza i naaaaajukochansza corusie na calym swiecie! Nie ma piekniejszej i silniejszej "babki" od mojego najukochanszego skarba! To dzieki niej tutaj jeszcze jestem.. 

kurwa mac.. nie mam nikogo oprocz mojej corki. mam totalna zalamke.. i tylko ona trzyma mnie przy zyciu.. cale moje zycie to chujnia. nie mam nikogo z kim moglabym pogadac.. nie zycze tego nikomu.. samotnosc to cos okropnego. 

dlaczego to wszystko jest takiee trudne.. zycie to nie bajka.. tutaj trzeba nauczyc sie zyc.. a ja tego nie umiem. nie wiem co bedzie ze mna.. zastanawiam sie czy to ja jestem taka zla? nie wiem moze ja.. 

mam meza.. ktory nie potrafi zrozumiec ze zajmowanie sie nasza corka to tez jest troche meczace.. ja czasem nawet nie mam kiedy zjesc sobie sniadaania bo musze zajasc sie mala. a on mysli ze to takie proste.. przychodzi z pracy nie ma kiedy zajasc sie corka bo musi przeciez odpoczac (na facebooku lub inne strony musi zobaczyc, "bo przeciez ty na to mam caly dzien a ja zarobiony i nie mam kiedy sobie tego sprawdzic" .) Tylko ze ja kurwa zajmuje sie naszym dzieckiem 24/7. To ja wstaje do niej do kazdego karmienia, to ja 3/4 czasu ja karmie, zmieniam pampersa i zakladam ciuszki.. Naawet jak ma wolne w pracy. Chociaz byla umowa ze bedzie wstawac do skarbka, to przeciez on tez musi sie kiedys wyspac... jakby nie wiem jak to bylo meczace wstac na jedno karmienie.. boli mnie to bardzo bo nie mam w nim sparcia.. jak tylko czegos nie zrobie przy malej to od razu jest awantura.. on nawet sam jej nie zmieni pampersa bo przeciez nozki trzeba jej przetrzymac. no kurwa mac to jak on jest w pracy to co ja nie moge jej przewinac bo sama sobie nie dam rady?? glupie tlumaczenie .. ja mam dosc tego jak mnie traktuje a najgorsze jest w tym wszystkim ze nie moge sie przeciwstawic bo go kocham jak pojebana, jak mu sie tylko przeciwstawie to on ubiera sie i wychodzi z domu a potem przychodzi z podkulonym ogonem i mowi jaki to on nie jest zly dla mnie ze powinnam sobie znalezc kogos innego kurwa mac!... nie wiem jak z tym zyc.. wiem ze ludzie maja gorsze problemy.. ale ja nawet z nim nie moge normalnie porozmawiac bo od razu jest z tego awantura.. to ja zawsze jestem ta zla, to ja go prowokuje.

boli mnie to ze jak przychodzi z pracy nie zajmie sie troche mala, nie pogada do niej, nie ponosi jej na rekach tylko idzie sie wymyc, zje obiad, polozy sie na lozku, czasem spojrzy na mala cos jej tam powie pobawi sie z 5 min i dalej juz ma swoj swiat internetowy.. a juz jak z kims gada to nawet go o nic nie pros bo w tedy to jest koszmar.. "nie moglas powiedziec wczesniej" "zaraz za 5min". a wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze.. to ze moja niunia na poczatku sie go bala, nie chcialabyc u niego na rekach .. teraz troche sie do niego przyzwyczaila. on jeszcze z tekstem do mnie ze ona go chyba nie kocha. no kurcze jak ona go nie zna.. bo tata nie wiem jak to nazwac moze "jest zbyt zmeczony po pracy zeby sie nia zajasc (?)" przeciez to ja nie mam nic do roboty tylko siedziec przy malym szkrabie i pilnowac jej.. tylko ja musze byc przyniej 24/7 musze ugotowac, posprzatac i zrobic pranie.. on tego i tak nie rozumie. bo ja to leze w domu i nic nie musze robic.. tylko ja nawet jak ostatnio chcialam wyjsc z moja siostra na mecz to juz byl zly, smutny bo on zostanie sam w domu.. a ja jak on jedzie do kolegow na urodziny albo inne duperele to jest dobrze i ja nie moge zrobic mu afery przeciez on musi odpoczac od pracy i nas..

ostatnio nawet tesciowa pyta mnie czy mi pomaga.. a ja co mam jej powiedziec? mowie ze pomaga.. bo od czasu do czasu zrobi malej mleko albo ja nakarmi i tylko wtedy gdy ja powiem ze kapiemy mala to tez pomaga.. no i wstaje do niej w weekend. a tak zeby cos od siebie to nic. boli mnie to ze nawet wlasna jego corka go nie poznaje.. ale na nim to nie robi za duzej roznicy. no czasem mu sie cos stanie i przykro mu sie zrobi ze ona przy nim placze.. 

ja ostatnio bylam z nie milym akcentem zapytana dlaczego ja ide sie kapac na 30 min ? czaicie.. chociaz nawet na ta kapiel musialam mu uspic malenstwo nasze.. bo inaczej posiedzialabym tam z 5min. boli mnie to ze on nawet nie umie sobie poradzic z wlasna corka. czy inne matki tez maja takie "wsparcie" od wlasnych mezow? 

boli mnie to. 

teraz jest na mnie zly do tego stopnia ze spi w salonie.. a poszlo oto ze zawolalam go zeby przytrzymal malej butelke (on w pokoju obok oczywiscie byl zajety tv i laptopem) bo poszlam na moment do siostry (pokoj obok) i do lazienki, po czym wracam i mowie ze ide na chwile do taty na dol bo musze go o czyms poinformowac, a on juz wkurwiony na maksa i afera.. ze teraz wazniejsza jest ta sprawa niz na karmienie dziecka.. zdajecie sobie z tego sprawe?? ja nawet na chwile nie moge go poprosic oto zeby przytrzymal malej butelke bo jest afera. no i pierwszy raz sie z nim poszarpalam powiedzialam zeby oddal mi ta butelke do zadnego taty nie ide i ja ja nakarmie bo to ja musze ja uspic... po chwili wygralam i wyszedl z pokoju. na prawdo nie jest latwo.. 

on juz nie jest taki jak kiedys.. on czasem traktuje mnie jak zwykla szmate do wycierania podlogi a ja niestety na taka sie pisze.. zrob to wynies to i pozamiataj tamto. 

jestem glupia idiotka skoro tak daje sie traktowac ale ja go naprawde kocham. 

niestety taki los naiwnej. 

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika sensssjest.

Najnowsze wpisy

.................

20/10/2015 23:32:36

.................

20/02/2015 14:53:52

....................

31/07/2014 3:47:13

................................

18/05/2014 21:10:34

..........

18/02/2014 15:14:08

.......................

16/02/2014 22:33:53

..............

08/12/2013 20:51:47

..........

20/11/2013 16:21:44

Wszystkie wpisy