Photoblog.pl

Załóż konto

#Kącik_onkologiczny

Dodane 20 WRZEśNIA 2020 , exif
Wyświetleń: 127

Kiedy życie próbuje zwodzić mnie na tory, które donikąd nie prowadzą, ja staram się wykorzystać sytuację i nadać mu sens.

 

Umówmy się, nie jestem osobą która ma dużo wiedzy o życiu..

Ciągle popełniam błędy. Niektórzy sądzą nawet że robię im to specjalnie, żeby zrobić komuś na złość. Mnie po prostu rozrywa niesprawiedliwość, strach, stres i pewnie jeszcze parę wymówek by się znalazło. Nazywam to wprost wymówkami, bo dla osoby, która patrzy na sytuację z boku nie będzie obchodziło jakie wojny toczę sam ze sobą. Uczucia nie są ważne w dzisiejszych czasach, liczy się tylko działanie i pożądany rezultat.

Czasami nawet mam wrażenie że jestem zajebisty w oszukiwaniu innych, że jestem coś warty.. 

Nie liczy się osoba. To jaki ktoś jest. 

Co lubi, jakie ma pragnienia, obawy.. 

Musimy działać pod tempo ustalone z góry przez jeszcze wyższych. Nie nadążasz? Szkoda bardzo.. Tak naprawdę tylko sam sobie możesz pomóc
i przede wszystkim chcieć tego..

 

Można z tym walczyć, buntować się- co uczyniłbym niewinnie jeszcze parę miesięcy temu..

A teraz? Po prostu najlepiej nie tłumaczyć krowie że jest krową.

Nim się zorientujesz zaczniesz ryczeć jak ona i nikt nie będzie widział różnicy między Tobą a nią.. 

Trzeba brać z chujowej sytuacji tyle ile można i pakować 

walizkę na nową drogę w życiu.

Tak jak pisałem już kiedyś, że nie wszystkie wojny są nasze,

tak samo nie każdy but będzie odpowiedni dla każdego. 

A cholernie ważne jest, żeby wybierając się w drogę po lepsze jutro mieć wygodne buty. 

 

W moim przypadku "krowa" jest cwana..

żeruje na strachu i wykorzystuje to przeciwko mnie.

Wiem, że nie jest aż tak źle.. 

Wiem, że powoli mogę dojść do celu, ale podjąłem pewną decyzję.

Idę na studia. 

Zaocznie.

 

I tak w mojej wersji przygotowuje się do nowej drogi..

Niepewnej, oklepanej, drogiej.. Ale dającej przynajmniej nadzieję i furtkę do 

innego życia. 

 

To trochę jak z historią psa co siedział na gwoździu i piszczał..

Każdy kto przechodził obok, pytał właściciela psa, co mu jest.

Odpowiadał że to dlatego że właśnie siedzi na tym gwoździu..

A nie zejdzie z niego, bo go nie uwiera aż tak bardzo.

 

Już nie chce być tym psem i wiecznie skomleć..

Ani zadawać się z krową. 

I choć jestem typowym rakiem (stąd tytuł),

też mam prawo spróbować od nowa..

Uświadomiła mi to psychoterapeutka.. 

W końcu się odważyłem skorzystać z takich usług ;)

 

Chciałbym pisać częściej, ale nie wiem jak to wyjdzie.. 

A więc do następnego wpisu..

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika kefirowy17.