photoblog.pl
Załóż konto

Zimowy mood. Chyba w poprzednim wcieleniu byłam niedźwiedziem, bo mogłabym zapaść w sen zimowy i obudzić się dopiero wiosną. Marznę niesamowicie, to trochę utrudnia mi wychodzenie z domu i staje się kolejną wymówką żeby zostać w swojej bezpiecznej strefie. Samopoczucie dość kiepskie, choć nie daję po sobie poznać. Wiem kiedy i jaką maskę założyć, to takie typowe dla depresji i dziwi mnie, że nie można inaczej. To bardzo samotna droga, okrutnie ciężka, monotonna i zarazem chwiejna. Na palcach jednej ręki policzę osoby, które jakkolwiek interesują się moim stanem zdrowia. Na palcach jednej ręki nawet jak urżnę sobie trzy palce. Nie wymagam niczego, ale za tym przykładem coraz mniej z siebie daję. Wiele rzeczy boli i wielu brakuje. Odkąd powiedziałam bliskim o depresji i dodatkowych zaburzeniach jak stany lękowe, fobia społeczna i bordeline, które w sumie jest mną od zawsze w bardziej ludzkiej formie - nikt mnie nie przytulił. Wszystko się ze sobą gryzie, bo ludzie z jednej strony przeszkadzają mi tym, że zawodzą, a z drugiej przykro grzebać się w tym samej. 

Zawsze starałam się być dobrą przyjaciółką, córką, siostrą, ciocią, mamą. Czy z depresją czy bez, zawsze wychodzi na plus. A tu nic nikogo nie obchodzi, zawiedli mnie nawet rodzice. Ale nie chowam urazy, przecież ich kocham. 

Strasznie potrzebowałam to z siebie wyrzucić, zalałam się łzami momentalnie. 

Dodane 29 LISTOPADA 2023 ze strony mobilnej
355