Photoblog.pl

Załóż konto
exif
Wyświetleń: 165

fot. Anna Kolasińska
Plener Fotograficzny "Ostrów Tumski - XIX wiek"
Wrocławskie Plenery Fotograficzne.


Wróciłam do równowagi. Zaczęłam wpisywać do kalendarza wszystkie pierdoły i plany i nagle okazało się, że mimo, że robię więcej rzeczy, to jestem w stanie jeszcze różne rzeczy ad hoc ogarnąć - zasada "masz mało czasu - znajdź sobie więcej zajęć" działa bardzo dobrze.
Zrezygnowałam z terapii. Właściwie, to od wielu miesięcy niewiele mi dawała, ale chyba nie byłam gotowa na tę decyzję. Trochę przykre, że nie dostałam nawet głupiego "ok" w odpowiedzi po tych latach.
Zapisałam się na zouka - zupełnie spontanicznie, to co zrobiłam dotarło do mnie dopiero jak wychodziłam z La Rosy, ale fakt faktem, że weekendowe zajęcia od podstaw sprawiły, że po prostu zakochałam się w tym tańcu (a byłam przekonana, że to zupełnie nie dla mnie). Jest w nim jakaś magia, no i zachwyca mnie to, że mimo, że wiele figur jest tańczonych bardzo blisko i bardzo zmysłowo, to jednak ramy są takie, że ani przez chwilę do tej pory nie zdarzyło mi się czuć niekomfortowo.
Oliwia zapisała nas też na salsę jako para, ale czekamy na otwarcie grupy, bo facetów brakuje :(
A poza tym ostatnie spontaniczne piwo po próbie sprawiło, że zaczynam odzyskiwać wiarę w zespół i chęć do przychodzenia na próby. Choć nadal nie podoba mi się, gdy mam robić za faceta, albo prowadzić gościa o wzroście ponad 190cm, żeby się nauczył. Już bez tego mam problem z bycia prowadzoną w tańcu...

Dzieje się dużo, w pracy coraz więcej do robienia i coraz więcej ogarniam, co jest mega dobre. Zaczynają też się pojawiać lekkie stresy, kiedy wiem, że czeka mnie spotkanie z kimś, kto jest wysoko, a wszyscy mnie straszą, że jest nieprzyjemny i ostry czy coś. Póki co, wszyscy są dla mnie mili i nie wiem, czy to demonizowanie, czy po prostu miałam do tej pory szczęście :P
Zatem wszystko spoko, ale coraz bardziej wiem, że to nie do końca moja bajka, choć chcę w niej jeszcze posiedzieć, może moje zdanie się zmieni. Tymczasem uczę się wielu naprawdę ciekawych rzeczy.

Październik mam równie zawalony rzeczami jak wrzesień, a w listopadzie urlop! Już się nie mogę doczekać, bo najpierw jadę na weekend do Gdańska (muszę się upewnić i kupić bilety), a potem na kilka dni na Maltę do A. <3

Myślę nad jakimiś larpami w przyszłym roku, póki co zgłosiłam Hermionie chęć pomocy przy prezentacji na KOLĘ. Najbliższa odbywa się w styczniu, więc wreszcie nie zahacza o ważne dla mnie daty.

No i jakoś się kręci. Może w przyszłym roku wybiorę się z punkową ekipą do Portugalii i Hiszpanii na wakacje, a może wpadnie jakiś festiwal, a może się zgadamy własną ekipą... wyjdzie w praniu :)