Photoblog.pl

Załóż konto

Lustro.

Wyświetleń: 90

Fot. Tomek Modrzejewski
Wrocławskie Plenery Fotograficzne
Plener: Prerafaelici

Wszyscy robią podsumowania roku, a ja też się lubię trochę wywnętrzać, choć niekoniecznie na fejsbuku, to sobie weszłam tutaj, a co.

Dużo się działo w tym roku, bardzo dużo się zmieniło.

Ubrałam wymarzony strój sądecki, odwiedziłam koleżankę z liceum w Krakowie, usłyszałam, że jestem chujowym pracownikiem, postanowiłam zmienić pracę, ratowałam osobę z zaburzeniami depresyjnymi, wylądowałam na antydepresantach (na chwilę), zauroczyłam się, skończyłam 29 lat, pochorowałam się, pojechałam do Stronia, odwiedziłam Dublin, odwiedziłam Belfast, jadłam najpyszniejszy jak do tej pory ramen, odwiedziłam Kretę, upiłam się Retsiną, przeżyłam 13-godzinne opóźnienie samolotu, spędziłam Wielkanoc z rodziną, przeczytałam kilka książek,  byłam na koncercie Theriona, byłam na koncercie One Ok Rock, odwiedziłam Korfu, zmieniłam pracę, zatańczyłam kujawiaka z oberkiem na scenie, opiekowałam się małymi kotkami (które niestety zdechły), pojechałam do Holandii z zespołem, zatańczyłam Opoczno na scenie, nawiązałam znajomości z Meksykanami, odzyskałam kontakt z Yongchunem zjarałam się koncertowo holenderskim zielskiem, pochorowałam się znów, kupiłam meble na taras, pojechałam na dożynki do Chojna i skończyliśmy imprezę o 6 rano, pojechałam na Izerbejdżan, zostawiłam ukochane misie w agro, odzyskałam misie, uszyłam kolejne stroje na Sioło, zrobiliśmy Sioło (póki co ostatnie), znów się zauroczyłam, zrobiłam dla Zuzi imprezę urodzinową, wzięłam udział w plenerze fotograficznym, porzuciłam psychoterapię, poszłam na weekendowe warsztaty od podstaw zouka, zakochałam się w zouku i zapisałam na kurs, poszłam do kina na koreański film, ukończyłam kurs "High Impact Communication", poszłam na koncert New Model Army, zaczęłam tańczyć salsę, wzięłam udział w kolejnym plenerze fotograficznym poszłam na imprezę halloweenową do szkoły tańca, pojechałam do Gdańska, poleciałam samotnie na Maltę odwiedzić przyjaciółkę z mężem, pojechałam na samotną wycieczkę, poszłam sama do restauracji na kawę i ciastko, ukończyłam kurs "Managing Difficult Discussions", pojechałam na festiwal Wszystkie Mazurki Świata do Warszawy, zaczęłam tańczyć urban kiz, tańczyłam w warszawskim klubie, wzięłam udział w sesji zdjęciowej z ukrytą nagością, byłam na zespołowych Andrzejkach, usłyszałam, że "prowadzi się mnie jak nowego mercedesa", pojechałam do Pragi, dostałam naklejki z We Bare Bears, znów się pochorowałam (!), skończyłam anime Gintama, przeczytałam mangę Bleacha (od drugiego arcu), spędziłam wspaniałe Boże Narodzenie z rodziną, byłam na ostatnich zajęciach zouka w tym roku, zakochałam się po raz kolejny (jak na każdych zajęciach), poznałam mnóstwo dobrej muzyki, pokochałam siebie.


Dużo w tym roku chorowałam, co przełożyło się mocno na czas spędzany w towarzystwie samej siebie i odkryłam, że jest mi dobrze z tym. Po tylu latach czuję się komfortowo sama ze sobą i jestem szczęśliwa. Tak naprawdę. Było wiele gorszych momentów i kryzysów, ale te bywają zawsze. I nie jest tak, że nie chciałabym, żeby pojawił się w moim życiu ktoś wyjątkowy, że nie chciałabym założyć rodziny, mieć dzieci. Zawsze gdzieś to będzie we mnie siedzieć, po prostu odkryłam, że bycie ze sobą jest wystarczające do szczęścia.
Odkryłam coś, co sprawia mi bardzo dużo radości i mnie uszczęśliwia - zouk to styl tańca, który pokochałam bezgranicznie. Tańczę od niedawna i wciąż partnerzy zdumiewają mnie niektórymi figurami, do których zapraszają i za którymi moje ciało podąża - to jest niesamowite. Urban Kiz również jest stylem, który lubię coraz bardziej - mocna rama i skupienie, które są tu bardzo bardzo ważne, a które prowadzą do świetnych figur - to wyzwanie, które chętnie podejmuję i sprawia mi niesamowitą radość.