Photoblog.pl

Załóż konto

How I wish you were here... 

2017/09/28   

.

« następne   poprzednie »
.

To dziwne, mieć świadomość, że ten budynek już nie istnieje.

Że ksiądz, który prowadził najfajniejszą religię w całej mojej edukacji, podjął również najgorszą decyzję o jakiej słyszał Poznań w ostatnich latach...

 

Jestem wrakiem.

Nie wiem dlaczego pod moje nogi trafia aż tyle kłód... 

Pokonam jedne schody, trafiam na następne.

Wyleczyłaś się z tej choroby? A to zajebiście! To masz następną w prezencie.

Pokonałaś 120 osób i dostałaś pracę marzeń? To gratulacje, ale nie dostaniesz jej przez papierkologie. BO TAK.

 

BO KURWA TAK.

 

Już nie mam siły płakać.

Łzy przestały wychodzić z oczu, a poziom stresu osiągnął absolutnie niepodważalny stan ostateczny.

Już nie pomaga zasypianie przy szumie morza puszczanym z youtuba.

Relaksacje, medytacje i inne gówna nie są w stanie mnie uspokoić.

Jest taki moment w życiu, kiedy już więcej nie zniesiesz.

 

I nie wiem czy mam w sobie nadprzyrodzone siły i zdolności...

Czy jestem jakimś robokopem czy chuj wie co.

Nie mogę się poddać, chociaż chcę jak cholera.

Dostaję po twarzy i idę dalej, odcinają mi nogę i biegnę...

Ale w środku jestem już znowu martwa. 

Trochę tak, jakby całe białko z organizmu mi się zagotowało.

Nie mam już w sobie płynów, ciało stałe płynie przez moje żyły.

 

Jak mogę żyć i istnieć, skoro wszystko się rozpierdoliło?

 

Nie pamiętam już dobrej wiadomości... ostatnio wszystkie są złe.

Wyniki są do dupy. BARDZO.

Choroba uszlachetnia? W jakim kurwa świecie?!

Chory człowiek traci całą radość z życia. 

Weź SE pożyj kuźwa tydzień bez JAKIEJKOLWIEK radości, łącznie z najdrobniejszymi chwilami uśmiechu.

 

 

Zmęczenie. Permanentne, ale złe... To nie ten rodzaj satysfakcjonującego zmęczenia po pracowitym dniu.

To ten rodzaj zmęczenia, co nie pozwala zasnąć do 2 w nocy i dłużej. 

I leżysz w łóżku z szeroko otwartymi oczami, patrzysz w czarny sufit i zastanawiasz się czy nie lepiej byłoby po prostu zniknąć.

Rozpuścić się w powietrzu jak cukier w herbacie. 

 

Nie wierzę, że po śmierci nic nas nie czeka. To jest niemożliwe.

Za duży bank wspomnień i wydarzeń nosimy w mózgu, żeby tak po prostu na koniec zgnił w drewnianym pudełku pod ziemią.

Coś jest. KTOŚ jest. Wierzę w to...

 

Wierzę też, że szczęście będzie tam wprost proporcjonalne do tego tutaj. 

Niech mi się tam ryj nie przestaje uśmiechać. 

 

Kiedyś zła passa musi minąć. NO KURWA MUSI.

Więc błagam wszyskie siły tego świata, wszystkie pokolenia wstecz i nieodkryte moce.

NIECH DZISIAJ BĘDZIE TO 'KIEDYŚ'.

Niech się dzisiaj świat odwróci dupą do innych i choć raz będzie po mojej stronie.

 

Brak komentarzy
Info

Użytkownik clavicle
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.

Najnowsze wpisy

.

 

.

 

.

 

.

 

Podsumowując...

 

.

 

.

 

.

 

Wszystkie wpisy