Photoblog.pl

Załóż konto

How I wish you were here... 

2017/01/02   

Podsumowując...

« następne   poprzednie »
Podsumowując...

Zdjęcie jak za czasów liceum. 

Tylko morda starsza. (stara jak ja pierdole)

I w głowie syf.

 

 

To było najgorsze 365 dni mojego życia.

Każdy dzień opatrzony wielkim znakiem zapytania.

Nienawiścią i złością rozpierdalającą od środka...

jednocześnie kompletnie niechętną do wytłumaczenia swojego źródła pochodzenia.

 

Strach, który pozbawił mnie granic.

Ból, do tej pory nieznany. 

Brak bezpieczeństwa i brak uśmiechu.

 

Ponieważ te słowa, które siedzą w mojej głowie nie mają prawa wyjść ustami...

Wyjdą palcami. Tak sobie tutaj i teraz.

 

To, co mi zrobiłeś...

Sposób, w jaki pozbawiłeś mnie jakichkolwiek pozytywnych uczuć.

Powroty do domu z płaczem, jak w przedszkolu.

Bezsenne noce.

Stres i strach rozwalające na miliardy kawałeczków całość, jaką byłam.

Utrata pewności siebie do samego końca...

Lekarze, terapia, leki, ataki paniki...

Miesiące leżenia i patrzenia w sufit dzień w dzień.

Na pół roku wyłączyłam muzykę ze swojego życia. 

No kurwa jeśli to nie jest wystarczający powód do nienawiści... to nie wiem co nim jest.

 

Pierwszy raz istnieje we mnie taka nienawiść.

Nienawidzę cię.

I boję się ciebie.

W swojej głowie układam scenariusze doskonałych morderstw...

Idealnie zaplanowanych okaleczeń i 'przypadkowych' uszkodzeń ciała.

I nie, nie chodzi o przyszłość i marzenia, które mi wyrwałeś.

Przez swoje kurwa WIDZIMISIE.

Nie chodzi nawet o to, że staczam się w dół do dzisiaj, chociaż pięknie udaję, że wszystko ze mną jest już ok.

Chodzi o to, że swoimi decyzjami i działaniami pozbawiłeś mnie najważniejszego.

Siebie samej.

 

I tego, co napiszę nie powiem na głos.

Bo nie wolno i nie wypada i to brzydko ble i fuj. Dziewczynkom nie przystoi.

Gdybym cię spotkała w jakimś innym wymiarze, w rzeczywistości z odbicia w lustrze...

Przeżyłbyś to spotkanie, ale ledwo co. 

Zniszczyłabym wszystko, co w sobie masz. 

Wyrwałabym te twoje chore zęby i wycisnęłabym ci oczy z oczodołów, niczym obleśnego syfa.

Poodcinałabym ci kończyny, wyrywając z nich paznokcie...

Poznałbyś własną anatomię do granic możliwości i wytrzymałości bólu...

A i tak nie zrozumiałbyś tego jak boli to, kim dzisiaj jestem.

Albo raczej kim nie jestem.

 

I wiesz co?

Kiedyś przyjdę i stanę przed tym twoim krzywym pyskiem...

I z uśmiechem na twarzy będę oglądać jak upadasz.

 

 

Ach, PE ES, sztruksowa marynarka z łatami na łokciach to nie jest 'outfit' na spotkanie z prezesem debilu.

Brak komentarzy
Info

Użytkownik clavicle
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.

Najnowsze wpisy

.

 

.

 

.

 

.

 

Podsumowując...

 

.

 

.

 

.

 

Wszystkie wpisy