Photoblog.pl

Załóż konto

---Klik w FAJNE--- 

2014/04/01   

 

« następne   poprzednie »

coś innego niż zwykle :)

 


Myśli spląta­ne, w pa­mięci spi­sane, nie mam już siły, znam to na pa­mięć, ,,Ja cza­su nie mam" i ,,Sam nie wiem", to Ci po­wiem, że nie chcę już Ciebie, wszys­tko roz­chodzi się w ran­nym po­wiet­rzu, wspom­nienia toną, w złośli­wym deszczu, słońce zachodzi na tle czar­nych chmur, na­wet mnie nie proś, bo za późno jest już. Cen­ne wspom­nienia się roz­my­wają, choć łzy pieką, to uko­jenia w bólu nie dają, prze­mijają marze­nia o tam­tej miłości, nie chcę już nicze­go i nie znam li­tości.

 

 

Dzi­siaj z per­spek­ty­wy cza­su, pat­rzę się na swoją przeszłość, nie mam sił by uciekać, po no­cach cza­sem płaczę, jes­teś w moich myślach, ze mną pra­wie wszędzie, przez je­den mo­ment w życiu, zna­lazłam się na ta­kim zakręcie, nie mam cza­su, ani budzić się chcę, wszys­tko co mnie bo­li jest opłaka­ne deszczem, ale coś ci po­wiem, te łzy to łzy szczęścia, wiem już te­raz na­pew­no, że nie ma z te­go wyjścia.

 

 

Pat­rzysz na Niego jak znów się po­tyka, jak błędy po­pełnia, jak w tym sa­mym szam­bie zni­ka, chcesz uświado­mić mu je­go de­cyzję by się nie wko­pał w tam­tej­szą wizję, dzi­siaj choć nie jes­teście już ra­zem, jest przy­jacielem i bra­tem, a tam­to jest nieważne. 

 

 

Szczęście znów do mnie za­witało, przed­tem w to nie wie­rzyłam, mo­je ser­ce w to wie­rzyć nie chciało, te­raz wszys­tko na no­wo się zmienia, zaczy­nam wychodzić z gnębiące­go mnie cienia, zaw­dzięczam ty­le śmie­chu To­bie, że na­wet nie po­win­nam mówić o so­bie.. Od­dycham spo­koj­nie śmiech i łzy jed­nocześnie pow­strzy­mując.. jes­tem szczęśli­wa, jut­rem się nie przejmując. 

 

 

Ból, co roz­pru­wa Ci wnętrzności bez oka­zania li­tości, słowa usłysza­ne, bez reszty zje­bane, co masz zro­bić, kiedy wiesz, co on o To­bie myśli, masz wrażenie, że to naj­gor­szy koszmar ci się przyśnił, chcesz uciec jak naj­da­lej od je­go spoj­rze­nia, uda­wane sy­tuac­je bez żad­ne­go wyt­chnienia, jes­teś z nim te­raz i w brodę se plu­jesz, masz ochotę się po­ciąć, choć wiesz, że spudłujesz.

 

 

Mo­ment, w którym myślałam, że wszys­tko się ułoży, że wszys­tko będzie dob­rze, że los prze­de mną swo­je drzwi ot­worzy, że miłość w końcu za­puka do mych ser­ca drzwi, że osobą, którą po­kocham, będziesz właśnie Ty, a te­raz znów, przechodzę przez to sa­mo, jes­tem jedną wielką raną. Nic się nie udało, wie­rzyć w ten stan przes­tałam, o pew­nych rzeczach za Twoją sprawą za­pom­niałam, jed­nak gdy pat­rzę w Two­je oczy, poczu­cie wi­ny, ból i złość ko­lej­ny raz śmieje mi się pros­to w oczy, nie wiem już sa­ma jak to wszys­tko będzie, ale ta przeklęta sa­mot­ność do­pada mnie wszędzie.

 

 

To jest dra­mat, który mu­sisz dziś na­pisać, nie ma ta­kich słów, które mogą go opi­sać, wa­hasz się, cho­ciaż chcsz jed­ne­go, jed­nak te­raz nie przeświet­lisz ser­ca me­go. Ry­suje w nim pokrętne li­nie, które wyz­naczają również Je­go imię. Czy mam śnić da­lej czy mam się obudzić ? Nie budź mnie proszę, bo nie chcę się budzić. Przez la­ta myślałam, że się nie pod­niosę, mi­liony łez wy­lanych przez no­ce, ob­ra­zy, które nie od ra­zu gasną, ale te­raz - dzięki To­bie - zno­wu widzę światło i nie ważne to, co wcześniej było, dla mnie liczy się to, że tam­to się skończyło, dzi­siaj zno­wu idę piękną drogą życia, daj mi siłę na to, bym wyszła z uk­ry­cia.

 

 

Cza­sami, nie myślę o tym co ro­bię, działam na spon­ta­na, a po­tem plu­je so­bie w brodę, nie wszys­tkie de­cyz­je mo­je były dob­re, ale z te­go po­wodu nie skom­le, swoich na sto pro­cent pew­nych i niepew­nych de­cyz­ji, nie ura­tuje już te­raz, nie jes­tem na wiz­ji, kon­sekwen­cje ich trze­ba po­nieść, muszę ten ciężar do końca donieść.. 

 

 

Mam na obec­ny mo­ment straszny mętlik w głowie
Chciałabym wiele rzeczy po­wie­dzieć właśnie Tobie
Czkam na chwi­le, która mnie uratuje
W swoim świecie, czekam na Ciebie cho­ciaż to cze­kanie mnie nap­rawdę dołuje, już nie wiem, co mam zro­bić, by to wszys­tko poukładać, ale wiem, że mam ochotę płakać. 

 

 

Nag­le strach mnie pa­raliżuje, każda myśl ko­lejną prześcignąć próbu­je
Pa­raliż z przeszłości się odzy­wa, kiedy w życiu liczyła się każda chwi­la
Ni­komu nie życzysz, życia w tam­tym ,,piek­le", bo każdy z tym wal­czył z za­cięciem i wściek­le, 
wiara, już nie jed­ne­mu życie ura­towała
We wszys­tkim jak zaw­sze po­magała, ja Ciebie trzy­mam w tej wiary uścis­ku
Bo wie­rze że będzie dob­rze miśku, 
Wiele już przy­jaciół miałam
Ale w większości by­li to nies­te­ty fau­szyw­cy
Których po­tem ja znać nie chciałam
Z Tobą, ja­ko jed­nym z nielicznych, jest inaczej
Na samą myśl o stra­cie ciebie
Mam ochotę za­lać się płaczem

 

 

Nie mogę pow­strzy­mać, tej ogar­niającej mnie ra­dości, która po­jawia się gdy cię widzę, wbrew mo­jej złości, w jed­nym mo­men­cie - gdy cię nie widzę - mam ochotę Cię udu­sić, a zno­wu w drógim, chce, żebyś jed­nak mnie czymś sku­sił. Jest to iro­nia niez­de­cydo­wania, ale mam w so­bie ty­le ener­gi do wspólne­go ra­dowa­nia, nie wiem od cze­go to za­leży, ale chcę to coś z Tobą przeżyć. 

 

 

Przez jedną chwilę za­pomi­nam o wszys­tkim
Pat­rzę Ci w oczy i czas spędzo­ny z Tobą wy­daje się co­raz bar­dziej blis­ki, łzy przepływają przez ko­mory ser­ca, w którym trzy­mam Ciebie i chcę Ciebie na zaw­sze za­pamiętać, ideal­na nie jes­tem, do te­go się przyz­naję, ale tyl­ko To­bie swe ser­ce dziś od­daję, dni roz­cza­rowań i bólu były dla mnie codzien­nością, te­raz chcę czas spędzać z Tobą i poczuć to co w życiu jest na­zywa­ne miłością

 

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis wierszykowoo

 

Wpis wierszykowoo

 

jubel.

 

Wpis wierszykowoo

 

Wpis wierszykowoo

 

POWRACAM, kochani ;)

 

11
what now?

 

7
anymore.

 

Wszystkie wpisy