>
Gdy ktoś znika z życia kota, zwierzę nie pojmuje tego tak, jak pojmują to ludzie. Rozumie jedynie nieobecność. Koty budują całe swoje poczucie bezpieczeństwa na wzorcach: na dźwięku kroków, na rytmie codziennych czynności, na sposobie, w jaki przemierza się domowe przestrzenie.
Dlatego, gdy towarzysz przestaje wracać, ich pierwszym odruchem nie jest żałoba, lecz dezorientacja. Czekają w miejscach, w których zwykle przebywał ich towarzysz. Nasłuchują odgłosów, które nigdy nie nadchodzą. Spoglądają ku drzwiom, jakby scenariusz ich świata nagle zmienił się bez ostrzeżenia.
Kot nie myśli: Mój toważysz odszedł na zawsze. Myśli raczej: porządek został naruszony, a ja nie wiem, jak go naprawić.
Badania nad zachowaniem zwierząt pokazują, że koty poszukują swojego towarzysza przez wiele dni, czasem nawet tygodn czy miesięcyi, ponieważ ich więź nie opiera się na pojmowaniu straty. Opiera się na zaufaniu. A gdy to zaufanie zostaje nagle zerwane, odczuwają to jako strach, niepokój, nerwowe czuwanie i nieustanne poszukiwanie.
Niektóre koty zasypiają tam, gdzie zapach człowieka jest jeszcze najsilniejszy. Inne nocami błąkają się po domu, cicho nawołując w puste pokoje. Jeszcze inne po prostu siadają przy drzwiach, czekając na dźwięk, którego nie potrafią nazwać. Dźwięk, który nigdy nie nadchodzi. Nie przeżywają żałoby tak jak my. Przeżywają ją poprzez rutynę, poprzez nieobecność iciszę, którą niegdyś wypełniał ich towarzysz.
A to, co boli najbardziej? One wciąż szukają.
Bo w ich świecie miłość się nie kończy.
Przeglądałem stare notatki i znalazłem wiersz Szymborskiej. Nie mogę sobie przypomniec czemu przerabialiśmy Szymborską na literaturze brytyjskiej ale ten tekst potrafi zapiec. Nawet mimo mojej głębokiej antypatii dla naszej Komunistycznej Gwiazdy.
--KOT W PUSTYM MIESZKANIU
Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.
odcienfioletu
To dziadek miał takiego kota na działce, codziennie po pracy nosił mu jedzonko, kot chodził po działce za dziadkiem jak pies. Dziadka zabrakło a mruczek zawsze siedział przy płocie patrząc na bramę i czekając aż dziadek przyjdzie.. już nie był taki jak wcześniej, brama trzasnęła to pędem leciał zobaczyć kto idzie i zawiedziony wracał
Inni użytkownicy: 1okurdejohnyjohnyjrozyvilka12plonacydyskgabis67burpicsagl1222murubukavivacarnival
Inni zdjęcia: 12.2.26 rena1ch4nUlice zasypane śniegiem bluebird11#2020 milionvoicesinmysoulJa conne91Tłusty Czwartek conne911745 akcentova:) dorcia2700Czwartek patusiax39510 lat invisible39pomoc kuchenna invisible39