Tam Henryka prąd.
Czas płynie, minione sekundy, minuty, dni, tygodnie zlewają się w jedną, chaotyczną przeszłość, a przyszłość w przerażająco szybkim tempie staje się teraźniejszością. I brakuje czasu na wszystko, zadania do wykonania walczą o miejsce w kalendarzu, albo bardziej w planie dnia, niemożliwa do określenia ilość minut życia przepieprzona na przeglądanie joemonstera albo demotywatorów. Internet jest jak nóż, można nim wykroić ładne kromeczki czasu przeznaczone na konstruktywną pracę, ale też zadźgać bezcenne godziny życia bez cienia litości, pozwalając na marnowanie ich na karmienie mózgu e-crapem.
Raz na wozie, raz w nawozie.
A przez głowę przepływają armady planów, marzeń i gdybań, które w miażdżącej większości rozbijają się o skały obiektywnych faktów i realizmu życiowego.
Kiedy będzie wiosna?