dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe?
dlaczego niektórzy mają wszystko, a inni nic?
dlaczego?
wiecie co? życie jest strasznie ciężkie, wiem mówię to w wieku 15 lat, a to dopiero początek ciężkości życia, a ja mam już dosyć?
jestem zbyt słaba psychicznie żebym to wszystko uniosła, żebym to wszystko ogarnęła..
jestem zbyt uczuciowa żebym się nie przejmowała, żebym nie płakała..
jestem zbyt pesymistycznie nastawiona do świata, do życia, do ludzi, aby nie martwić się na zapas...
dlaczego nie potrafię poradzić sobie z moimi "małymi" dla niektórych dla mnie "ogromnymi" problemami...
nie wiem, nie umiem, co ja mam robić? pomocy..
dlaczego, jak jest dobrze musi się coś zepsuć? nie mogę prowadzić szczęśliwego życia? nie może ktoś mnie pokochać? nie.. a czemu? bo niczym nie wyrozniam się od milionow innych nastolatek z pełną miarą kompleksow, a nie.. moze odrozniamy sie tym, ze ja jestem ten typ "beznadziejna, nienadaje sie do niczego"...
czemu nie mogę być ładna, mieć wspanialego ciala i swietnego charakteru? czemu osoby, które mają u mnie szanse się mną nie interesują?
czemu osoby niemające tej szansy są mną zainteresowani?
czemu wszystko uklada sie na przekór?
ludzie, pomozcie, ja was proszę..
nie daje rady z wlasnym zyciem, a mam 15 lat.. co będzie za 10 lat?