dla sprostowania;
wzrost; 169cm waga startowa; ok.60kg...pod koniec 2007 zaczęłam się odchudzać, gdzie przez 3mies.jadłam po jabłku i jogurcie dziennie i nie ćwiczyłam.schudłam 12kg. wyobraźcie sobie tą skóre bez ćwiczeń;// blee..do dzisiaj mam z nią problem;/ pod koniec 2008 zaczęły się mega problemy, ale nadal na diecie, choć troszke mnie się przytyło. pod koniec 2009 zaczęłam się leczyć, masa lekarzy przewinęła się przez ten czas. pod koniec 2010 zrezygnowali z mojego leczenia. nie radzili sobie ze mną, dali mi dietę na przybranie mięśni, a ja zamiast tyć- chudłam i się pożegnaliśmy.obecnie dieta i intensywne ćwiczenia:)) początek 2011 waga; 48kg
tak się ostatnio zastanawiałam jakby moje życie wyglądałoby bez diet, ciągłego patrzenia na wartości, ilości..itp. jakby to było jeść to na co ma się ochotę, a potem nie katować się ćwiczeniami. czy wtedy byłby sens życia? nie. niewyobrażam sobie tego
<3