Photoblog.pl

Załóż konto

Spóźnione pożegnanie

Wyświetleń: 133

Dni mijają szybko, kiedy nie wypełnia ich wegetacja od dnia do nocy. Sama jestem zdziwiona, że za rogiem jest kwiecień, a przecież jeszcze niedawno był lipiec i porozrywane na strzępki serce i październik, który zabrał ci ostatni oddech z płuc. Nie zdążyłam się z tobą pożegnać tak jak trzeba. Kiedy widzieliśmy się we wrześniu, nie wiedziałam, że to ostatni raz. Chociaż inni wiedzieli, czuli. Twoja śmierć była dla mnie nagła, mimo że wiedziałam, że przyjdzie. Ale na to zawsze jest za wcześnie. Żałuję, że nie zobaczysz tego, co nadchodzi - mojej obrony, swoich kolejnych urodzin, lata, które dla ciebie oznaczało spacery po lesie do samego zmroku. Byłeś pierwszą osobą, która odchodząc, autentycznie mnie zraniła. Długi czas nie umiałam się odezwać do Boga, zapytać co u ciebie. Czy Jego też oszukujesz w karty? Czy macie tam cukier do herbaty, bo przecież zawsze ją przesładzałeś? Czy tam też udajesz, że nie słyszysz niewygodnych pytań? Ostatnio poprosiłam cię o opiekę. Pierwszy raz od wielu lat poprosiłam kogoś, żeby zaopiekował się mną, bo sama sobie nie poradzę. Nie wiem czy słyszałeś. Nawet nie wiem, czy to mi się przypadkiem nie przyśniło. Ale ciągle żyję, idę dalej.

Żałoba po tobie zbiegła się z inną, ale równie drastyczną. Na twoim pogrzebie myślałam tylko o dziurze, jaka zrobiła się w mojej głowie i w moim sercu, kiedy odebrałam telefon i usłyszałam: "Nie żyje".

Przepraszam, że nie umiałam powiedzieć ci tego, czego ty też nie umiałeś, a co oboje wiedzieliśmy. Chyba wiedzieliśmy, ja w każdym razie wiedziałam i mam nadzieję, że ty też.

 

Przepraszam, że nie potrafię jeszcze z tobą porozmawiać, tylko wypisuję bzdury w Internecie, co pewnie byś wyśmiał, jak to ty. Przepraszam, że muszę pokracznie żyć dalej, mimo tej pierdolonej dziury. I że teraz przeklęłam też przepraszam, bo nie lubiłeś tego, chociaż tobie też się zdarzało. Spłakałam się bardzo, pisząc to wszystko. Ale pozwalam ci odejść. Pozwalam sobie na żal po tobie i na wspomnienia, na tępe spojrzenie na twoją nieobecność, na łzy, kiedy widzę twoją ulubioną szklankę, lekko wyszczerbioną, na ból, kiedy staję po raz kolejny przy twoim grobie i wiem, że ciebie on nie przywróci. Opiekuj się mną czasem, daj siłę do odkręcania zawekowanych słoików i cierpliwość za kierownicą, której tobie też brakowało. Cieszę się tylko z tego, że tam gdzie jesteś, nie cierpisz. I że inni teraz mogą z tobą pograć w karty, nabierając się na twoje oszustwa.