Gdy dojechaliśmy na miejsce tato obszedł samochód i otworzył drzwi Alicji , która uparcie na to czekała. Ja natomiast sama otworzyłam sobie drzwi i wyszłam bez wyciągniętej w moim kierunku dłoni taty, który popatrzył na mnie zawstydzony.
-Tato nie mam 50 lat , potrafię sama wysiąść z samochodu o własnych siłach. -odparłam z uśmiechem.
Przy drzwiach restauracji powitał nam concierge , który wskazał nam stolik. Ledwo zdążyliśmy usiąść na miejscu , a stał już przy nas kelner podając nam kartę win.
-Ja dziękuje , poproszę mrożoną herbatę z miętą.-odparłam nie zaglądając nawet do kart.
-Sylwia żartujesz sobie ? Specjalnie tu jechaliśmy , ponieważ jest tu twoje ulubione wino.-powiedział tato trochę zawiedziony , natomiast z uśmiechem na ustach.
-Przepraszam nie mam ochoty na alkohol. -odparłam. Od razu przechwyciłam wzrok Alicji.
-A może ty w ciąży jesteś? -powiedziała niemal krztusząc się ze śmiechu. Nerwowo przełknęłam ślinę.
-A co to się stało , że nie ma z nami Pawła ? -zapytał tato chcąc przerwać , niezręczną ciszę.
-Miałam to zrobić dopiero po kolacji, ale skoro tak się dopytujecie , powiem teraz. -wzięłam łyk napoju , chcąc to jak najdłużej przeciągnąć. - Trzy dni temu dowiedziałam się , że jestem w czwartym tygodniu ciąży. A Paweł , gdy się o tym dowiedział po prostu spieprzył , chcąc uniknąć odpowiedzialności. -wyrzuciłam szybko z siebie. Tato nerwowo wciągnął powietrze do płuc , natomiast u Alicji zauważyłam uśmiech który szybko przemknął przez jej twarz i ten wredny błysk w oku.
-Och kotku ...-westchnął tato , gładząc moją dłoń.-Tak mi przykro.
-Dam sobie radę. -powiedziałam chcąc przekonać samą siebie.
-Co zamierzasz teraz zrobić ? -zapytała Alicja.
-Normalnie żyć, pracować , urodzić dziecko , wychować je i być szczęśliwą. -odparłam, nawet nie patrzeć na nią.
-Przecież ty sobie nie poradzisz. -powiedziała z wyrzutem.
-A to akurat nie jest twoją sprawą czy sobie poradzę czy nie. Zresztą tato zostanie dziadkiem i myślę , że gdy będzie trzeba to mi pomoże.
-Oczywiście.
-Wykluczone. -powiedział tato razem z Alicją w tym samym czasie.
-Kochanie oczywiście , że pomogę swojemu dziecku , w wychowaniu mojego wnuka jeżeli będzie taka potrzeba. -odparł tato kierując to do niej . W odpowiedzi zrobiła tylko niezadowoloną miną i z aprobatą pokiwała głową.
Naszą rozmowę przerwał kelner , przynosząc nam kartę dań. Rzeczą jasną było to , iż straciliśmy jakikolwiek apetyt, jedynie tato próbował robić dobrą minę do złej gry. Po kolacji tato zaproponował mi , abyśmy spędzili chwile tylko we dwoje. Odwieźliśmy więc Alicje do domu i wybraliśmy się na spacer po ciemnym mieście.
-Kochanie naprawdę możesz na mnie liczyć , w każdej chwili dnia i nocy. Chcę uczestniczyć w życiu mojego wnuka.
-Wiem tato.
-Wiem , że zaniedbywałem cię w dzieciństwie i nie chcę aby tak samo było z moim wnukiem , chcę dać mu lepsze dzieciństwo.
-Obiecuje skorzystać z twojej pomocy. -zaśmiałam się.-Sam rozumiesz , nieprzespane noce ,kolki.
-Jeżeli chodzi o kwestię finansową , gdy tylko będziesz potrzebowała pomocy , mów śmiało.
-Dziękuje , to dla mnie dużo znaczy.
-A co będzie z Pawłem?
-To jest zamknięty rozdział. Zostawił mnie , jasno się wyraził w stosunku co do dziecka. I nigdy nie dopuszczę choćby na nie spojrzał. -powiedziałam bez emocji.
-Myślisz , że to dobre rozwiązanie?
-Ja wychowałam się bez matki , ponieważ mnie nie chciała, jedyne co mi o niej przypomina to kilka zdjęć. To wszystko. Moje dziecko nie będzie go nawet znało ze zdjęć , bo nie będą mieli żadnych wspólnych. Nie dopuszczę Pawła do dziecka.
-A jeżeli nagle obudzi się w nim obowiązek , miłość do dziecka ?
-Kiedy by się to nie stało , będzie za późno . On powinien być cały czas przy mnie. A nie ma go. To był jego wybór , z którym ja się pogodziłam i moje dziecko też się pogodzi.
CIĄG DALSZY NASTĄPI...