Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane 1 LISTOPADA 2017
Wyświetleń: 1463

Zawsze w okolicy dnia Wszystkich Świętych nachodzi mnie refleksyjno-melancholijno-nostalgiczny nastrój. To chyba naturalne. Dzieje się tak od kąd pamiętam.

Cmentarze, znicze i chryzantemy wywołują klimat zmuszający do zatrzymania się w tym niewiarygodnym tempie życia, które wraz z upływem lat zamiast zwalniać, wciąż sukcesywnie przyspiesza.

Mam wrażenie, że nad cmentarzami unoszą się ciche szepty i szczere modlitwy, które płyną, mam nadzieję, wprost do nieba.

Dobrze, że jest takie święto, jest ono, nam ludziom, ogromnie potrzebne.

Co roku nas mniej. Co roku coraz więcej po tej drugiej stronie, w innej rzeczywistości, w innej perspektywie.

Ciekawa jestem, co powiedzieliby nam -żyjącym, gdyby mieli taką możliwość, ci którzy od nas odeszli.

Czy pocieszaliby, czy uścisneli, czy może przyganili, ostrzegli?

Czy są nam wdzięczni za każdą modlitwę, czy nam współczują, tęsknią za nami, czy może w duchu się z nas śmieją, że tu na tym ziemskim łez padole wciąż tak bardzo przeje*ane i tak często pod górkę.

 

Z innej beczki:

Nie dziwi mnie ta nieustanna odwieczna dyskusja nad umysłem i sercem, cielesnością i duchowością, rozumem i wiarą.

Tyle w nas sprzeczności i jakże trudno to ze sobą pogodzić.

Im bardziej się interesuję i wgłębiam w to jak działa ludzki mózg, ludzka świadomość i podświadomość, im większą mam wiedzę o życiu i świecie, to tym trudniej zachować w sobie idylliczne spojrzenie na świat, swoje ideały - absolutnie nie z tej epoki i swoje nadzieje.

Trudno jest mieć ideały i wymagać ich od świata, szukać niestrudzenie, podczas gdy ciąży na człowieku świadomość swojej nieznośnej niedoskonałości.

Dążenie do niej zawsze będzie drobnym krokiem w nieskończonej wędrówce, na którą chyba jedno ludzkie życie - to za mało.

 

Mam jednak tę siłę. Mam ogromną siłę, którą daje mi wdzięczność.

Uwierzcie mi. Wdzięczność wlewa w serducho ogromną siłę.

Gdy patrzysz na świat z perspektywy wdzięczności: Bogu, losowi, innym ludziom, sobie, whatever

od razu dostrzegasz ile w Twoim życiu szczęścia, dobra, piękna i miłości.

Mam naprawdę dobre życie.

Mam ludzi, którzy czynią je zaje*iście pięknym.

Po prostu trzeba pogodzić się z tym, że tak jak z życiem w nieodłącznej parze idzie śmierć, tak z dobrem zło. Obok miłości, radości, uśmiechu i słońca w oczach, są też łzy, zawiść, źli ludzie i cierpienie.

 

Można wiele nad tym rozmyślać, czy to stojąc nad grobem bliskiej osoby i wpatrując się w płonącego znicza i chryzantemy powiewające na wietrze,

czy to stojąc samotnie na balkonie i paląc ostatniego już tego dnia papierosa,

czy to jadąc autobusem, tramwajem, czy spacerując po obcym jeszcze w zasadzie mieście.

Można.

Jednak faktem jest, że wiara to nie wiedza.

Kierując się logiką nie jesteśmy w stanie pojąć tego, co transcendentne.

Wiem jedno, chociaż to straszny banał i nic odkrywczego:

Tak naprawdę wiele, jeśli nie wszystko, zależy od nas samych.

Dlatego trzeba wziąć życie w swoje ręce i przeskakując kolejne kłody rzucane pod nogi przez złośliwych ludzi czy nieszczęśliwe zbiegi okoliczności...

trzeba przeć do przodu, na ustach mając uśmiech,

a opinię innych w miejscu, gdzie słońce nie dochodzi :)