Photoblog.pl

Załóż konto

we have only life to live. 

2013/11/11   

Torn apart at the seams 50

« następne   poprzednie »
Torn apart at the seams 50

-Wstawaj śpiochu, za dwie godziny mamy samolot a ty nawet się jeszcze nie spakowałaś.-usłyszałam nad uchem cichy i przyjemny głos Izaaka, uśmiechnęłam się i mocniej nakryłam cienką kołdrą. 

-Jeszcze pięć minut.-mruknęłam, nie miałam najmniejszej ochoty wracać do domu a tym bardziej na studia. Przez ostatnie cztery lata dużo się zmieniło9, ale moja nastoletnia niechęć do nauki wcale nie zniknęła. Po za tym w Holandii jest teraz szaro, ponuro i zimno, a tu na Karaibach jest cieplutko, przyjemnie i bardzo słonecznie. Mogłabym tu zamieszkać i cały rok paradować w szortach i krótkim rękawku, siedzieć godzinami na plaży , cieszyć się słońcem i pić kolorowe drinki.

W mojej głowie nieoczekiwanie pojawił się obraz domu z ogromnym tarasem wychodzącym prosto na morze, nie dużym ogrodem i przytulnym wnętrzem.  Cisza spokój i nasza dwójka, może w dalekiej przyszłości trójka bądź czwórka, ale to kiedyś. 

-Em wstawaj, zaraz naprawdę się spóźnimy.-jak zwykle musiał mi przerwać piękny sen.

-Zamieszkajmy tu.-mruknęłam nadal nie podnosząc powiek.

-Szybko by Ci się znudziło.

-Nie prawda.

-Em błagam Cię wstań, jeszcze dziś muszę być w firmie.

-To ty jedź a ja zostanę jeszcze parę dni.

-Pojutrze zaczyna się rok akademicki.

-Dlaczego ty musisz być taką zrzędą?! Ani i pospać nie dasz , ani pomarzyć! Nie da się z Tobą żyć.-warknęłam spuszczając nogi za łóżko.

-Ja jestem zrzędą?-zapytał lekko rozbawiony

-Wydaje mi się że wyraźnie powiedziałam.-warknęłam po czym zamknęłam się w łazience. Szybko się wykąpałam, umalowałam, pozbierałam swoje rzeczy z łazienki i wróciłam do pokoju. Naszykowałam sobie czarne pończochy i bordową, zwiewną sukienkę bez ramiączek, do tego czarne szpilki i kilka dodatków. Pozostałe ubrania i rzeczy zaczęłam układać powoli w walizce.  Izaak siedział w fotelu z laptopem i nawet na mnie nie spojrzał, ewidentnie zapomniał o zakazie pracy, jaki dostał ode mnie przed wyjazdem. Pieprzony pracoholik. Chyba bardziej cieszy się z powrotu niż z urlopu, egoista jeden. Pakowanie zajęło mi jakieś pół godziny, w tym czasie wyschły mi włosy więc pozostało mi jedynie rozczesanie ich i ubranie się. Westchnęłam teatralnie i zrzuciłam z siebie biały ręcznik. Stałam naga przed brunetem dobre pięć minut ale on tego nie zauważył, wiec wytkałam mu język i przystąpiłam do ubierania się. Powoli wsuwałam na nogi pończochy, próbując przykuć jego uwagę ale to nic nie dało, był już w swoim świecie. miałam nieodpartą ochotę kopnięcia go w tyłek, ale zamiast tego zamknęłam mu po prostu laptopa.

-Podobno spieszy nam się.-warknęłam.

-Co Cię ugryzło?-zapytał rozbawiony

-Może mnie ugryźć więc uważaj.-odparowałam.

-Podaj mi tylko powód.

-Domyśl się.-byłam zła i nie zamierzałam tego zmieniać . Chciał wojny to ją ma. Zabrałam swoje  rzeczy i nie patrząc na bruneta wyszłam z pokoju. Dołączył do mnie przy recepcji, wymeldowaliśmy się i ruszyliśmy na lotnisko. W samochodzie Izaak nieustannie mnie zaczepiał, ale ja nie miałam najmniejszej ochoty nawet na niego patrzeć. Spędziliśmy fantastyczny tydzień na Karaibach, ale on oczywiście musiał mi wszystko popsuć. Obiecał że nie będzie pracował, przez cały urlop ja pilnowałam jego komórki i dbałam o to żeby była wyłączona, Mieliśmy oboje odpocząć i nacieszyć się sobą. Praca zawsze na niego czeka, a ja nie. Niedługo znów zaczniemy się mijać w pośpiechu, nie będzie czasu usiąść i normalnie porozmawiać, bo każdy będzie miał swoje zajęcia. Po za tym co mu szkodziło wytrzymać jeszcze te kilka godzin? Skoro przez tydzień firmy nie stanęły w płomieniach to przez te 3-4h tez by m się nic nie stało, a ja miałabym o wiele lepszy humor. Pewnie sądzicie że jestem egoistką, ale to nie prawda. Wiem, jak wiele rzeczy ma na głowie mój ukochany, wiem że kocha to co robi i wiem że kocha też mnie, ale ostatnimi czasy, czuję że się od siebie oddalamy. On  jeżeli w ogóle jest w domu to albo przesiaduje z komputerem albo jakimiś ludźmi z firmy. Jestem świadoma tego, że robi to wszystko po to żebym mogła obić co tylko zechcę i żeby było nas na wszystko stać, ale przecież pieniądze ot nie wszystko.  Ja nie potrzebuję luksusu, potrzebuję jedynie jego, tylko on nie słucha kiedy mu to mówię."Nie potrzebuję luksusu" powiedziała dziewczyna wracająca z wakacji na Karaibach, tak wiem to żałosne, ale ja naprawdę umiem sobie bez tego wszystkiego poradzić. Cudem namówiłam go na ten wyjazd, ale oczywiście on nie może wytrzymać do samego końca. No bo po co? Przecież te kilka godzin nie zrobi różnicy. No właśnie mnie zrobiło różnicę. Jestem cholernie zazdrosna o jego pracę i nie zamierzam mu niczego w tym temacie odpuszczać. 

Zegar w sali odlotów wskazywał 12:33, Izaak chodził w kółko i rozmawiał przez telefon a ja siedziałam i nakręcałam się coraz bardziej. W końcu o 13:15 znaleźliśmy się an pokładzie samolotu i mój luby musiał  wyłączyć wszystkie urządzenia, co najzabawniejsze nagle przypomniał sobie o mnie. Strzepnęłam jego rękę która zaczęła powoli wędrować wzdłuż mojego uda.

-Nadal nie rozumiem dlaczego się wściekasz.-mruknął.

-Bo popsułeś mi humor.

-Niby czym?

-Swoim egoistycznym zachowanie,-warknęłam.

-Nie przesadzasz?

-Pokłócimy się o to w domu.

-Jak sobie chcesz. 

On resztę lotu spędził na czytaniu książki a ja gapiłam się bezsensownie w sufit i planując zemstę., przecież nie mogę mu tego po protu odpuścić.  Co to to na pewno nie. 

Uśmiechnęłam się do siebie na myśl o pokucie Izaaka. Lubiłam się na nm odgrywać, zresztą nie tylko na nim . Ianowi i Sebie też często się obrywało. Doszłam do wniosku że odkąd wróciłam ze szpitala stałam się straszną jędza, a możne zawsze nią byłam? Nie wiem, ale za to wiem ze w psychiatryku ludzie się zmieniają. NA samo wspomnienie tego budynku przechodzą mnie dreszcze. Nienawidzę tego miejsca i to nie prawda że stamtąd wychodzi się zdrowym i to nie prawda że wszyscy tam są mili i delikatni. Większość tych pieprzonych pielęgniarek to zwykłe, wredne dziwki, które same nie umieją poradzić sobie ze swoim życiem i sądzą że skoro ktoś trafił do psychiatryka jest gorszy od nich i mogą sobie na nim używać. Powinny nam pomagać a zamiast tego traktowały nas jak małe dzieci.  Każda próba powiedzenia im do słuchu kończyła się dodatkowa sesją i podaniem leków uspokajających, które wyłączały myślenie na dobre 3h. W końcu się poddałam, nie było sensu walczyć, w końcu to wszystko było tymczasowe.  Po 8 miesiącach nie koniecznie czułam się lepiej, ale nie narzekałam gdy dostałam wypis. Po prostu uciekłam stamtąd jak najszybciej się dało. Nie od razu zamieszkałam z Izaakiem, ciocia zabrała mnie do siebie żeby mieć pewność że na prawdę jestem zdrowa.  Moim ostatecznym sprawdzianem miał być proces z Martą o majątek po rodzicach, alimenty i odszkodowanie. Dlaczego odszkodowanie? Po śmierci rodziców nie byłam pełnoletnia i ona jako moja najbliższa rodzina miała obowiązek zapewnić mi bezpieczeństwo i opiekę psychologiczną. Zrobiła to za późno, dlatego jako osoba już pełnoletnia i niezależna mogłam ubiegać się o te pieniądze. Przetrwałam i wygrałam, skończyłam szkołę,  wróciłam do Holandii, zamieszkałam z Izaakiem i za jego namową poszłam na ASP. Doskonale wiem o tym że moje życie jest teraz jak z bajki, wszystko się ułożyło, jest pięknie, cudownie itp, itd. więc czemu robię takie awantury w sumie o nic? Bo jestem kobietą, bo tak już mam, bo jestem zdrowa i nie muszę już bać się o jutro, mogę cieszyć się codziennymi problemami i być po prostu jak reszta tego świata. 

-Żyjesz?- z rozmyślań wyrwał mnie głos Izaaka

-Co?

-Wszystko w porządku?

-Tak, tak.-mruknęłam opierając głowę o jego ramię.

-Już Ci przeszło?-zaśmiał się przytulając mnie.

-Na chwilę obecną tak.

-A powiesz mi o co chodziło.

-Może później.

-Ok, ale teraz się zapnij zaraz będziemy na lotnisku.

-Iwan przyjedzie po nas?

-Mam nadzieję.

-Chcę być już w domu.-mruknęłam.

-Jeszcze trochę.

-Mhm.

Iwan nie zawiódł jeśli chodzi o samą obecność, ale z kwestią dialogu dał dupy po całej linii. Wyglądało to mniej więcej tak :

1.Hej-hej

2.Wypoczęci?

3Tak.

4. Bardzo się cieszę. W firmie tyle się działo... I tu się skończył mój udział w rozmowie. Od tamtej chwili bez przerwy obaj nawijali o pracy. Izaak był zachwycony a ja żałowałam że nie nosze ze sobą jakiegoś noża, mogłabym ich wtedy zabić albo chociaż języki poucinać. Mam nauczkę na przyszłość.

Dzięki Bogu nie było korków i po jakiś 40 minutach znaleźliśmy się w domu. Odetchnęłam z ulgą i od razu pognałam  na górę, wykąpałam się, wskoczyłam w szorty i za dużą koszulkę po czym poszłam coś zjeść. Na schodach minęłam Izaaka ale nie zwróciłam na niego zbytniej uwagi, mój żołądek był  ważniejszy, zwłaszcza że nic dziś nie jadłam.

1 komentarz
zygma00happy  - 11/11/2013 22:09:27
jeje jej jej nareszcie jest <33 Długo musiałam czekać na kolejna notkę :<

Najnowsze wpisy

Miss Nothing Miss Everything 23

 

Coś wam zdradzę

 

Wyznania rudzielca

 

Miss Nothing Miss Everything 22

 

Czas na odwyk

 

Miss Nothing Miss Everything 22

 

Miss Nothing Miss Everything 21

 

Wpis xdmojeopowiadaniaxd

 

Wszystkie wpisy