Photoblog.pl

Załóż konto

~ inscenizacja ~ 

2018/01/10   

 

« następne   poprzednie »

Dalszy ciąg tego samego kanionu, co wczoraj. 2017, Montenegro

 

 

 

Pisząc, że dawno nie było we mnie takiego rozgoryczenia jak wczoraj bym skłamała.

Ale wczoraj nie poczułam tej samej kumulacji, podsumowania wszystkiego, które czuję często.

Przedwczoraj poczułam się jakbym dostała czymś ciężkim w głowę. Do wczoraj się to nasilało i rozchodziło.

Dzisiaj trochę tylko podsumowuję. Ale mam już dość, bo wnioski jak zwykle nasuwają się same.

"Żartowałem" nie wyparte prawdą oznacza tyle, co "jest w tym ziarno prawdy, co więcej mówić".

 

"Tylko Ty się dla mnie liczysz."

To uslyszałbyś w takiej sytuacji, za każdym razem. I z resztą słyszałeś.

I tyle by wystarczyło.

Słowa, które koją i uspokajają.

Słowa, których nigdy od Cibie nie usłyszałam.

Słowa, których po prawie 1,5 roku chyba już słyszeć nie chcę... Bo nie byłyby prawdziwe, jak najprawdziwiej mówi się sercem, odruchowo.
Bo jest mi lżej, od kilkudziesięciu godzin.

Lżej, jak zawsze gdy coś jest nie tak i w końcu się wyłączam.

Lżej, bo mi odpowiada mój uśmiech, mój sposób bycia, poruszania się. Bo będąc wesoła, umyślnie "ciapowata" czuję się atrakcyjna, nie "jak idiotka".

Ja nie potrzebuję atencji, akceptacji ani podziwu, nie muszę nadrabiać sposobem bycia. Mam do zaoferowania siebie, taką jaka jestem. To, co mam w głowie i w sercu.

Nie chcę się zmieniać. Ktoś mnie może taką/(lub) to we mnie pokochać. Skoro nie Ty, to najwidoczniej tego nie przeskoczymy.

Nie czytasz tego, to dobrze.

Napisałabym to Tobie, gdyby moje słowa w tym temacie miały dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie. To, w jaki sposób odbieram Ciebie, Twój stosunek do mnie i intencje.

W sumie chyba nawet nie chcę, by miały znaczenie. Nie chcę wymagać. Nie tego, co sam powinieneś czuć tak bardzo, by chcieć o tym mówić.

 

Dziś chyba widziałam Cię na papierosie, z Twoją przyjaciółką, jak ją nazywasz. ("Nie mam koleżanek."; "Nie ma przyjaźni między..." ble, ble, ble)

Bardzo cieszę się Twoim szczęściem, bo widzę i czuję, że cieszysz się tym, że nareszcie się do niej zbliżyłeś. Nie wiem w jakim stopniu. Widzę, ze sprawia Ci to radość. A chcę żebyś był szczęśliwy.

Nie chcę tylko być oszukiwana. I marnowana, wraz z moimi nerwami.



Nie wiem co będzie dalej. Narazie nie ma nic.
Nie we mnie, nie po tym i nie po wszystkim.
Jestem szczęśliwa gdy widzę wszystko z boku, sama. Teraz lubię siebie i widzę, że to nie ja mam problem lub że nie tkwi on we mnie. W sumie od zawsze wiedziałam, że nie tkwi on we mnie - skoro mi jest ze sobą po prostu dobrze.
Wmawiałeś, że ja tego nie widzę. Że jestem ślepa. "Że to nie tak, tamto jeszcze bardziej".
A może to nie mi brakuje wzroku, choć z nas dwojga to ja noiszę okulary...
Próbowałam zmienić wiele, przez wiele czasu. Czasu i spokoju, choć spokój z czasem zaczął pękać.
Najwidoczniej nie ma nauki bez bólu.
Dobrze, że tym razem to nie ja uczę się więcej.

 

 

 

:)

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis senssy

 

Wpis senssy

 

Wpis senssy

 

Wpis senssy

 

Wpis senssy

 

Wpis senssy

 

Wpis senssy

 

Wpis senssy

 

Wszystkie wpisy