Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane 7 PAźDZIERNIKA 2020
Wyświetleń: 140

jak zacząć?

 

w wielkiej fabryce pracował ogromny pan. Robert. Gruby Robert.

Robert nienawidził tej pracy. Praca nienawidziła roberta. Cóż, niestety niektórzy ludzie muszą wykonywać pracę, której nie lubią

(tylko czy naprawde muszą?)

Robert był smutny i sfrustrowany, ale nie był zły. Robert miał dobre serce. Pomagał Pani Janinie z innego działu nosić ciężkie skrzynie do załadunku. Robert pomagał także Panu Zbbyszkowi, żebrakowi którego mijał prawie codziennie na ulicy. Pomagał mu, choć nie do końca o tym wiedział - pomagał mu uśmiechem do którego się zmuszał codziennie, prawie codziennie. Pan Zbyszek nie wiedział że Robert nienawidzi swojej pracy, swojego życia, że odlifcza dni do momentu w którym..

Robert nie odliczał dni, bo na nic nie czekał. Nie czekał na nic ani o nic się nie starał. Dokładnie tak jak Panh Zbyszek - codziennie czekał ich tylko ten sam, podły los.

 

Robert pracował w fabryce skarbetek. W tym zakładzie ludzie mogli zamówić sobie skarpetki z własnym logo, i Robert codziennie pakował skarpetki które miały być prezentem dla  kogoś. Często myślał o tych ludziach którzy składają zamówienia, i tych obdarowanych. Życzył im wszystkim dobrze, bo był dobrą osobą, o dobrym sercu. 

Tego dnia, a była to środa - mittwoch z niemiecka, Robert pakował skarpetki  z napisem "pamiętaj o mnie kiedy" i "niebo przykryją czarne chmury".

Robert, olbrzym o dobrym sercu pomyślał, że to dość oryginalny pomysł, w porównaniu do tych wszystkich podobnych do siebie skarpetek. I tak przecież prawie wszystkie się gubią, nie ma to zatem znaczenia czy pasują do siebie czy nie. Wszyscy pracownicy tej fabryki wiedzieli o tej zasadzie, dlatego wszysccy nosili skarpetki nie do pary., Po co trudzić sie znajdowaniem tej jedynej skoro pasuje każda?

 

Wszyscy mamy ten sam kształt, dwie ręce i dwie nogi - myślał Robert kiedy przygotowywał się do oświadczyn Kasi - grubej Pani o dobrym sercu.Kasia pracowała jako salowa w szpitalu dla obłąkanych. Sama też miała coś z garem. Kasia też miala dość życia, ale odkąd poznała Roberta była jakoś mniej samotna. Nie ekscytowałą sie nadmiernie, ale cieszyła się,bo nikt poza nia nie wiedział jak doskonałą zupę dyniową potrafi zrobić, a teraz moze ją zjeść z kimś.

Robert i Kasia wcale się nie kochali. Byli dla siebie nawzajem pomocą, ale Robert nie pamiętałby o Kasi, kiedy niebo przykryją czarne chmury. Kasia miała w sercu kogoś innego, ale lata temu uznała, że wiolonczelista Wiktor i tak nigdy nie zwróci na nia uwagi. Żyła zatem marzeniami, a głód drugiej osoby wypełniła Robertem.

I tak sobie żyli, jak te skarpetki nie do pary, bo przecież i tak wszyscy jesteśmy nie do pary 

 

Kiedy niebo stało się czarne..

Nie było już Roberta i Kasi. Kasia zrozumiała że nie ma nic do stracenia. Zrobiła tak, żeby było git i wiesz co?

zawsze już nosiła skarpetki do pary. Udowodiła sobie, że warto sie starać. Warto próbować, nawet jeśli wydaje Ci się, że jesteś gruba i nic nie warta. Warto się uśmniechać i doceniać każdy dzień. Warto próbować, warto iśc po marzenia nawet jeśli wydaje Ci się, że jesteś na straconej pozycji.

To tylko ego.

Moje właśnie stara się przekazać mi, że to co piszę jest żenujące. Spierdalaj, ok? 

Warto próbować. 

padholder kapitalny tekst, może warto coś zrobić aby nie być Robertem
08/10/2020 1:06:55