Photoblog.pl

Załóż konto

NaBogaato 

2017/07/07   

 

« następne   poprzednie »

 

 ' Nie muszę być zawsze najlepsza. Już nie biorę wszystkiego tak bardzo do siebie. Zaczęłam się codziennie modlić. Dużo ćwiczę i spaceruję na świeżym powietrzu. Jeżdżę na rolkach i pływam. Zdrowo się odżywiam. Nie jem mięsa, ale za to szukam  produktów, dzięki którym czuję się lekka i pełna energii. Czytam dobre ksiązki. Słucham dobrej muzyki. Nie chodzę do teatru na głupie sztuki tylko dlatego, że coś wypada zobaczyć. Wychodzę z kina w połowie filmu, jesli coś mi nie odpowiada. Spędzam czas z ludźmi, których lubię i którzy są dla mnie ważni. Na jałowe znajomości szkoda mi czasu.

 

 Bóg sprawił, że nauczyłam się mieć czas dla bliskich i w tym czasie zajmować się tylko nimi,a  nie patrzeć w telefon. Dzięki Niemu zrozumiałam, że żaden SMS nie zastąpi rozmowy twarzą w twarz, a ważniejsze od romantycznych uniesień i wierszy jest to, czy ktoś dostrzeże, że w moim aucie skończył się olej, a w lampce nad łóżkiem brakuje żarówki; to, czy ktoś będzie pamiętał, jaką kawę lubię, albo po prostu, czy zapyta, jak się dziś czuję. Lecze się z egoizmu. Uczę się, że miłość to nie tylko wiersze i wzniosłe chwile, ale bycie razem w zwyczajności, pokonywanie razem problemów w rozbrajającej szczerości. To bliskość, otwartość i patrzenie na siebie w prawdzie. Nauczyłam się wybaczać, także sobie samej, co jest chyba najtrudniejsze. Daję sobie i innym prawo do błędów. Kiedy nie chcę czegoś zrobić, mówię  "nie" i już nie boję się, co pomyślą inni. Kiedy wszyscy dookoła biegną ja idę spokojnie i nie martwię się, która będę na mecie. Moje życie to już nie wspinaczka ani wyścig. Z Nim odkryłam własne tempo i łasną drogę. Z Nim odkryłam, kim jestem.

 

 Nadal liczę w sierpniu spadające gwizdy, zachwycam się ciszą i bezkresem mazurskich nocy. Kiedy jest mi źle, płaczę w głos, wyrzucam Bogu, że Go nie rozumiem i proszę, żeby mnie umocnił. Staram się przetrwać życiowe burze przytulona do kogoś bliskiego, komu ufam. Gdy ktoś ze znajomych płacze, w marę możności jestem blisko z pudełkiem lodów, DVD z ulubionym serialem, kocem i dobry słowem. Kiedy jestem szczęśliwa, uśmiecham się do Niego z wdzięcznością i jak najszybciej dziele się z tym szczęściem z kimś drugim. Przestałam odkładać życie na później. Robię sobie codziennie małe przyjemności. Śpię w pachnącej pościeli. Kupuję sobie kwiaty. Zapalam świeczki do kolacji, nawet jeśli jem ją sama. W wannie słucham muzyki filmowej i popijam dobre białe wino. Piję herbatę w ładnej filiżance. Celebruję chwilę. Modlę się, by nie przeoczyć okazji do uśmiechu, Każdego dnia staram się żyć tak, jakby to był mój ostatni dzień. Czuję, że żyję pełnią życia.

 

Nie staram się spełniać niczyich oczekiwań. On daje mi wolność i pokój w sercu nieporównywalny z niczym innym. Wierzę, ze wszystko ma sens, nawet jeśli czasami trudno mi niektóre rzeczy zrozumeć.

 

Pewne sprawy wcale się nie zmieniły. Nadal popełniam błedy, bywa, że zamartwiam się bez sensu albo zbyt łatwo i szybko komuś zaufam. Nadal uwielbiam poznawać nowych ludzi. Zaczepiam, wypytuję, zagaduję i jestem ich ciekawa. Nadal kocham rozmawiać do rana z przyjaciółmi. Kocham tańczyć, najlepiej boso, na plaży pod rozgwieżdżonym niebem albo na stole czy barze - jak w pewnym klubie w Barcelonie, którego ja i moje koleżanki długo nie zapomnimy.

 

 Nadal mam słabość do butów, delikatnej biżuterii, kremów i wyjazdów do SPA. Płaczę na filmach tak samo jak płakałam i tak samo się tego wstydzę, i udaję, że wcale nie płakałam. Nadal mam słabość do lodów waniliowych i prosecco. Nadal - wbrew doświadczeniom - wierzę, że zakocham się szczęśliwie w jakimś fajnym facecie, który będzie miał taki sam apetyt na życie jak ja. Nadal miewam gorsze dni, kiedy w nic nic nie wierzę, niczego nie rozumiem i czuję się najbardziej samotną dziewczyną w mieście. Pewne rzeczy wcale się nie zmieniły. Nadal upadam tam, gdzie wydawało mi się, że zawsze dam radę. Nadal głupio grzeszę. Nadal zapominam o nadziei i ucieka gdzieś cała radość. Nadal bywam dosyć nieznośna, małostkowa, zacietrzewiona skupiona na sobie albo przesadnie przestraszona, jakby Jezus wcale nie zwyciężył śmierci, a Bóg wcale nie był moim Ojcem. Nadal się gubię, ale już się nie boję, bo wiem, że Jemu moje życie się nigdy nie wymyka ' 

 

 

 'BÓG W WIELKIM MIEŚCIE' KATARZYNA OLUBIŃSKA.

 

  

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis nabogaato

23/08/2017 13:44:06

Wpis nabogaato

13/08/2017 22:36:03

Wpis nabogaato

13/08/2017 17:32:05

Wpis nabogaato

07/08/2017 21:27:38

Wpis nabogaato

24/07/2017 21:45:06

Wpis nabogaato

16/07/2017 16:22:25

Wpis nabogaato

15/07/2017 14:28:43

Wpis nabogaato

07/07/2017 0:14:47

Wszystkie wpisy