Photoblog.pl

Załóż konto

amor vincit omnia 

2016/12/11   

 

« następne   poprzednie »

a między nami jakby ktoś trzymał klawisz spacji

międzyludzkie przepaście

 

W jaki sposób dzieje sie to, że zawsze kiedy jest źle jestem sama. A może jest źle właśnie dlatego, że zostaję sama? Koło się zamyka. Bam. Jak temu zapobiec? Mieć ambicje i marzenia, wszystko robić, by nie mieć czasu na myślenie, by zabić w sobie tę myśl, że możesz kogoś potrzebować, że bez kogoś jesteś niczym. To słabość, ale tak jest. A każda słabość rodzi siłę. Bez tej siły jesteśmy słabi, a ja jestem słaba jak jestem sama. A kiedy staję się silna? Kiedy raz po raz muszę stawać na przeciw swoim słabościom.

 

Takie cudowne, że człowiek jest stworzony do adapjak tacji do otoczenia, do zdarzeń i faktów, czynów i ludzi. Czasami mam wrażenie, że jestem jak taki kameleon, w zależnści od potrzeb zmieniam umaszczenie. Właśnie patrzę na te koszule i żakiet czekający na wyprasowanie. Czyste, pachnące, czekające na jutrzejszą rozmowę, jako jedną z wielu, podczas których zakładam maskę pewnej siebie osoby, która ma takie plany i takie marzenia, że do nich dąży i jest tak bardzo silna i uodporniona, że jestem idealnym kandydatem na każde stanowisko. Szkoda tylko, że chca mnie tam, gdzie ja nie chcę iść, a tam gdzie chcę iść mnie nie chcą. Jutro jest jedno z takich miejsc, gdzie nie wiem czy bym chciala trafic, aczkolwiek wiem, że to będzie jedna z najważniejszych, a w każym razie najtrudniejszych rozmów.

 

Zauważyłam, że moje ambicje zaczynają  mnie pokonywać, bo coraz wyżej sięgam, nawet tam gdzie mnie nie chcą, gdzie nie powinnam być, bo wiem za malo, jestem za słaba, bo są lepsze ode mnie, ale nie. Pakuję się tam, do tych wszystkich garniturów i garsonek myśląc, że mogę być ich godna, bo mimo że nie mam garsonki za kilkaset złotych to jestem tak samo fajna jak oni. Tylko oni nie są fajni. Oni są tak samo fajni jak Ci ze sklepu. Jednak miesiące spędzone wśród takich, ja szukająca latami sensu znalazłam go i się zamknęłam w nim. A ja jestem na tyle maluczka, że jedyna rzecz, która nie pozwoli mi tego osiągnąć to będą moje demony. Dlatego na każdą rozmowę wchodzę z uśmiechem i dumą na twarzy. Ot tak. A co.

 

Podczas dzisiejszego dnia spędzonego w łóżku nad serialem o jakże wspaniałym tytule revenge doszło  do mnie, że robię wszystko, by nie myśleć, by podświadomość nie wytargała na zawnątrz moich demonów.

 

Kiedyś myślałam, że moje demony to tylko to miejsce i to wszystko, co było kiedyś, 5,6,7,8 lat temu. Jednak nie, to nie to. Zawsze chodziło o jedno, tylko i wyłącznie o jedno: o samotność. A raczej o mój strach przed nią. O wszystko co robię, by nie być samą.

 

A zawsze zostaję sama.

 

Jakaż tragiczna to poezja. Ginę od własnej obrony. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że nastały czasy podczas których nie jestem jedyna przeżywając coraz to nowsze odejścia przyjaciół i znajomych, kiedy dochodzić do pewnego momentu, kiedy wszyscy odeszli i ułożyli sobie życie, a Ty wciąż siedzisz w tym samym gównie i rozmyślasz o tym co było, o czym marzyliście, o czym mowiliście, a wszystko to było kwestią chwili, a nawet jeśli pięknych prawdziwych gestów to zawsze każdy patrzy tylko na siebie i swoje życie.

 

I ja zapewne też bym tak zrobiła.

 

Jednak siedzę tu i żalę się nad tym, że każdy ma swoje życie, a ja myślę o nich. Nawet najbliższa mi osoba jest tak zajęta swoją osobą, że nie przejmuje się tym, że jest źle, że jestem sama. Nie wie o tym i nie ma sensu, by sie dowiadywał, bo tylko by mi napisał, że nie mam się niczym przejmować. To ja wiem. Ja to wiem, że może i jest chory, a ja robię wszystko dla niego, ale też i ja potrzebuję wsparcia. Ale nie. To facet. A każdego faceta kobieta musi dawać mu siłę, a nie jeszcze kłody pod nogi dawać w postaci swoich chorych problemów, z którymi nie mogę sobie poradzić.

 

Więc zaczynam sprzątać. Za dwie godziny, o 21, powinnam się położyć spać, by o 6wstać, pójść do pracy i żyć, żyć, zarabiać na życie, które nie wiem do czego dąży, bo nie wiem czego mogę się spodziewać, czuję się jak szczeniara, która buja się z jakimś fagasem jak nastolatka.

 

Ale on uważa inaczej. A ja się boję, że marnuję czas. I nie wiem co mam z tym zrobić, bo znów moje demony nie pozwalają zrobic tego co powinien rozum.

 

Serce zawładnięte słabością i strachem nie jest zdolne do logicznych i sensownych rozwiązań.

 

 

 

 

 

 

 

...w mej hemoglobinie...

6 komentarzy
blondelostinside  - 24/08/2017 17:35:25
wracam z nowym blogiem, dodaję :)
careaboutyourself  - 02/05/2017 7:36:16
wracam po długiej przerwie...liczę na Wasze wsparcie :-*
larvette  - 06/01/2017 1:45:34
Może spróbuj robić wtedy coś dla siebie? Coś co sama lubisz. Mi pomagały w takich sytuacjach spacery z muzyką, siłownia, pisanie, zajmowanie się czymś stricte dla siebie, próbowanie nowych rzeczy. Nadal z tgo korzystam :)
hotflorence  - 12/12/2016 17:50:42
każde z Was jest na innym poziomie mentalnym, życiowym, każde z Was inaczej patrzy w przyszłość... trudno to pogodzić, trudno zebrać we wspólny punkt... ale czy to znaczy ze się nie da?
lislisbeth - 12/12/2016 20:24:41 z Android
Właśnie nie wiem. Staram się nie myśleć, że się nie da, bo szkoda mi czasu poświęconemu mu, wszelkich starań i uczuć. A czasem wydaje mi się, że jestem bezradna i że się nie da...

padholder  - 12/12/2016 8:39:44
też tak mam...

Najnowsze wpisy

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wszystkie wpisy