Photoblog.pl

Załóż konto

amor vincit omnia 

2016/06/09   

 

« następne   poprzednie »
Znowu mojego rozumu zabrakło. Żyję w jakimś cholernym paradoksie. Z jednej strony chciałabym ulec jego nawykom, jego nastawieniu, jego przyzwyczajeniu - być na diecie, ćwiczyć i katować się przed słodkim. A z drugiej chcę jeść, boję się do tamtego wracać, boję się, że znowu będę przeginać.

Skończyło się to tak, że przytyłam. Tak bardzo, nie mogę patrzeć na moje nogi. Ze skrajności w skrajność. To tak bardzo typowe dla mnie. Tak bardzo chore.

Czuję się źle, okropnie, brzydko. Nie chcę tak. A tak bardzo nie mam sił, by cokolwiek ruszyć, by cokolwiek zrobić. Jest to zły czas, przeprowadzka w firmie, wszystko dużo, wszystko bardzo, nie chcę, nie nadążam.

Mam ochotę chodzić w dresach, szerokich aktach  schować to, schować to wszystko. Bo tylko brzuch jest normalny, bo ćwiczę go. Czasem. Bardzo czasem. Rzadko nawet. Może raz na tydzień. A może nie.

Bez sensu.
4 komentarze
careaboutyourself  - 13/06/2016 21:25:27
wyznacz sobie granice, której nie przekroczysz...może tam znajdziesz równowagę.
shesblonde  - 10/06/2016 9:05:52 z telefonu komórkowego
Chyba mam podobnie, ale u mnie brzuch jest najgorszy... Też się tego wszystkiego boję
lislisbeth - 10/06/2016 9:08:43 z Android
Tak. Jak raz wejdzie się w to gmwno to potem jest ciężko jakkolwiek racjonalnie do diet podejść. To zawsze jest w nas. W mniejszym czy większym stopniu.
shesblonde - 10/06/2016 9:11:30 z telefonu komórkowego
Najgorzej, że i tak chce się do tego wracać nawet jeżeli nas to przeraża

Najnowsze wpisy

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wpis lislisbeth

 

Wszystkie wpisy