Photoblog.pl

Załóż konto

Die, bitch. 

2017/07/26   

 

« następne   poprzednie »

Niedziela wieczór.

Rozmowa z moją siostrą o Nim. 
Pada tekst z MOICH UST:

"- coś Ty, nie mogłabym z nim być, straszny panikarz, wszystkiego się boi, niee, na wesele też go nie zaproszę no bo jak"

Śmieszki, heheszki.

 

Wczorajszy wieczór.

Recydywista na głowie, wyroki za napady, kradzieże, włamania. 

Siedzi pod klatką i wydzwania na mój domofon. 

Chce mnie widzieć, chyba myśli, że ma jakieś szanse.

Dzwonię do G., prosząc żeby przyjechał. G. rozmawia ze mną pocieszając mnie ale w sumie jest zajęty i nie przyjedzie. No ale żebym się nie martwiła.

Piszę do Niego. Pyta co się dzieje. Co to za facet. Gdzie jestem. Jaki tramwaj do mnie jedzie. Gdzie ma wysiąść. I biegnie ile sił w nogach na ostatni tramwaj do mnie wiedząc, że raczej nie ma szans żeby na niego zdążyć. 

 

Panikarz? 

Boi się?

Może i bał się o pracę, studia, przeżywał ustawę o wojsku bo "jak on w wojsku przeżyje". 

Może.

Ale był gotów jechać do mnie w nieznane i stanąć oko w oko z kimś, kto kilka razy siedział w więzieniu, żeby mnie chronić.

 

Na tramwaj nie zdążył. Ale zdążył zostać rycerzem w moich oczach. Na szczęście Aga i Mateusz przyjechali niedługo.

I w sumie wiem, że gdy wybrałam G. "bo z nim było fajnie" to wybrałam źle. Szkoda, że widzę to w takim momencie. 

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika czekoladazpieprzem.

Najnowsze wpisy

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wpis czekoladazpieprzem

 

Wszystkie wpisy