uporczywe 'highway to hell' z 2-minutowym czasem na drzemkę przestawianym co dwie minuty na kolejne dwie... i tak 3 godziny spędzone marząc o tym, aby kiedyś obudzić się wyspanym o 7 rano i zwyczajnie wstać. Potem na współ-zaspane rozważania czy może by jednak zostać mimo konieczności przynoszenia zwolnienia lekarskiego, że może by coś wymyślić i spać z godzinkę jeszcze. W końcu ciężka decyzja, sprawdzające wysunięcie szkitki spod ciepłej fioletowej kołdry w kwiatki. Szuranie nogami, plusk wody, głowa pod kran. Mija chwila za chwilą, jasnym jest, że już za późno.
Autobus przyjeżdża po 6 minutach; próbując skupić się na nie spadnięciu z siedzenia koncentracja całej pozostałej uwagi na literkach zlewających się w symbole i alegorie, i świadomość, że 'będzie pytał' - decyzja nie tylko się spóźnić, ale i nie umieć nic.
Po drodze Chrobry uśmiecha się jak co dzień. Krok za krokiem ulatują kłęby nikotynowego dymu. Nie ma siły tak gonić. Pod pręgierzem dziś nie ma nikogo, widocznie pogoda niesprzyjająca. Telefon, chwila wahania. Szybka decyzja.
Guz spóźnił się, wszystko pozostałe było na czas.
Kolejne zajęcia, kolejne kolokwium, wpadnie kolejna 2.
Odwołany wykład, zepsuty tramwaj, deszcz, zimno i słota.
Kupka notatek do zrobienia, której zamiast ubywać, przybywa.
Podwójna kolacja - o 19.00 i o 22.30
I papieros na oknie, za chwilę. Mimo zakazu.
Inni zdjęcia: 88888888888 podgolymniebem1547 akcentovaDrops & Sunset photoslove25Chapeau bas. ezekh114Miłość jednego imienia samysliciel35Wybrzeże morza czerwonego bluebird11Po przerwie liskowata248Perspektywa. ezekh114Moje nowe butki # PUMA xavekittyxKwitki z mojej rabatki :) halinam