Photoblog.pl

Załóż konto

Ut ameris, amabilis esto 

2016/07/25   

 

« następne   poprzednie »

Uwaga, wylewam swe żale, bo jak zwykle zbyt długo było dobrze. A nie mam z kim o tym porozmawiać.

Tak dla wyjaśnienia - nie pieprzy mi się związek, ale ze mną się pieprzy, co w konsekwencji dopiero doprowadzi do końca związku.

 

Myślałam, że jak już będę z kimś, to moje obawy i całe powalenie schowają się w cień. Jednak znowu nadszedł ten moment, kiedy chcę zrobić coś, co wychodzi mi najlepiej, czyli spieprzać jak najdalej. A nie mogę. 

Różnica jest tylko taka, że mam inne powody, dla których chcę zrobić coś takiego. Tym razem nie tylko dla swojego dobra, ale dla dobra A. 

 

Wyjaśniam - A. nie wie nic o mojej przeszłości. Nie to, że nie chce wiedzieć, ale ja mu nic nie mówię. Nie wie w jakiej rodzinie się wychowałam. Nie wie, co przeżyłam. Nie wie, jak bardzo moja rodzina jest nienormalna. Nie wie, jak bardzo JA jestem nienormalna. Nie wie, że mój Tata nie żyje i jak bardzo byłam z nim związana. Nie ma bladego pojęcia, jaki wpływ to wszystko ma na mnie. 

 

A dowie się. Nie bezpośrednio, ale przez moje zachowanie. Bo zachowanie takiej osoby jest znacznie inne, niż dziecka wychowującego się w normalnej i zdrowej rodzinie. Najgorsze jest to, że A. uważa AA za pic na wodę. Siłą rzeczy DDA uzna za to samo. Już zaczynam się wycofywać, mam coraz większe wątpliwości, widzę wszystko w czarnych barwach. Dlaczego?

 

Bo boję się z nim o tym porozmawiać. Właściwie boję to bardzo delikatne słowo, paraliżuje mnie na samą myśl. Z drugiej strony przeraża mnie ten związek, bo prawda jest taka, że ja nie mam pojęcia, jak to się robi, tzn. jak się jest czyjąś dziewczyną. Przez całe życie nie miałam wzorca poprawnej miłości. Nie tylko partnerskiej, ale też rodzicielskiej. Nikt mnie nigdy nie nauczył, jak powinno się kochać, a przede wszystkim co to jest miłość, nie licząc tej do alkoholu. Teraz nawet gdybym miała wypisane na czole, że go kocham, to przeglądając się w lustrze nie zauważyłabym tego. Tym bardziej, że ja nie potrafię czuć. Wiem, dziwnie to brzmi. Ale jedyne emocje, jakie potrafię odróżnić, to strach, złość, smutek, cierpienie i nienawiść. Pozytywne emocje się u mnie zlewają - nie rozróżnię radości, szczęścia, miłości - powiem tylko, że czuję się dobrze. Nie wiem, co to znaczy być szczęśliwym człowiekiem. 

 

Poza tym boję się strasznie, bo przez całe życie byłam od każdego odizolowana emocjonalną barierą. Nie mówię tu o przyjaciołach, bo tylko do nich coś czuję i zależy mi na nich. Problem jest więc taki, że nie wiem, na co mogę sobie pozwolić i na co mogę pozwolić A. w stosunku do mnie. Nie mam wytyczonych poprawnych, moralnych granic, które pozwalałyby mi mówić tak/nie w określonych sytuacjach, bo nikt mnie nie nauczył, jakie one są. Dlatego ciągle mówię 'nie'. Co na dłuższą metę nie zda roli.

 

To chyba wszystko, tak myślę. Miłego dnia!

12 komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika zawszezdrowo.
independentmorgan  - 26/07/2016 14:17:52
Moim zdaniem jeśli A. będzie wiedział chociaż po części o twoich emocjach to pomoże to jemu zrozumieć ciebie a tobie zaakceptować samą siebie i emocje jakie w sobie masz. Nie musisz mówić mu o wszystkim ale chociaż po części wspomnij o swojej sytuacji a może okazać się, że będzie to najlepsza decyzja?
zawszezdrowo - 29/07/2016 13:24:15
Powiedziałam i jego reakcja mnie zaskoczyła. Bałam się. Bałam się strasznie, ale nie odsunął się ode mnie i nie odrzucił przez bagaż tych doświadczeń. Cieszę się niesamowicie.
independentmorgan - 04/08/2016 22:52:18
Mądry facet po prostu :)
Junior zwalczamykalorie  - 26/07/2016 10:32:38 z telefonu komórkowego
Jesli nie jestes w stanie mi tego powiedziec to moze napisz? Ja tez tak mialam... Okropna przeszlosc ktora sama sobie zafundowalam... Ale kiedy w gre weszlo uczucie ktore wydawalo mi sie ze to tylko dobry humor przy kims cos tam we mnie zaczelo sie zmieniac. Tez nie wiedzialam co to zdrowa milosc i zdrowe kochanie kogos. Ale wiedzialam ze on kocha mnie, mowil to, okazywal... Wtedy zdecydowalam sie mu wszystko NAPISAĆ - jako list... Bo wiedzialam, ze nie jestem w stanie mu to powiedziec... Moze tez tak sprobuj... Moze wtedy on zrozumie ze potrzebujesz wiecej pomocy i wyrozumialosci...
zawszezdrowo - 29/07/2016 13:22:08
Nie musiałam pisać, chociaż to świetny pomysł i coś dla mnie, zdecydowanie wolę pisać niż mówić o niektórych rzeczach. Wszystko ma wtedy ręce i nogi i nie jest takie chaotyczne, jak potok słów, które się wypowiada.
verdriet  - 25/07/2016 23:09:22
Może powinnaś bardziej zaufać Panu A? Potrafisz zaufać przyjaciołom, a w związku najważniejsze jest to, aby traktować się jako przyjaciele. Związek między ludźmi jest bardzo podobny do niej. Jeśli już teraz jesteś pewna Pana A, to wiesz, że Cie nie skrzywdzi i będzie z Tobą na dobre i na złe. Poproś go o rozmowę, usiądź i opowiedz mu o wszystkim. Wtedy zrozumie i będzie Wam łatwiej. Będzie wiedział skąd u Ciebie takie zachowanie. Będzie mu łatwiej Ciebie wspierać i potraktuje AA i DDA poważniej. Natomiast jeśli nie czujesz tego pełnego zaufania, to poczekaj jeszcze trochę, bo inaczej możesz cierpieć. Tylko nie uciekaj. Nie warto uciekać całe życie. Trzeba stawić czoła problemom, bo wrócą jak bumerang tylko gorsze. Co by się nie działo, to wiem, że podejmiesz słuszną decyzję.
Ps. Gratuluję dostania się na uczelnię! :*
zawszezdrowo - 29/07/2016 13:19:46
Wiem, że to najważniejsze w związku. Ale wiesz, z przyjaciółmi masz jednak inną relację, niż z osobą, z którą jesteś. Tym bardziej, że nasze relacje między przyjaciółmi są mega specyficzne. My nie siedzimy ze sobą codziennie, jak na amerykańskich filmach. Widzimy się 2-3 razy na tydzień. Ale dzięki temu nie ma przesycenia obecnością. Mówimy sobie wszystko i wiemy, że nie obróci się to przeciwko nam. Takie relacje są o wiele lepsze według mnie.
Opowiedziałam, jest inaczej. Nie uciekam, chociaż strasznie chcę to zrobić momentami, ale powiedziałam sobie, że tym razem tego nie zrobię, choćby nie wiem, jak ciężko mi było.
Dziękuję!
yenifer  - 25/07/2016 15:32:12
powinnas z Nim porozmawiac. moze nie bierze tych tematow na powaznie bo nie spotkal sie nigdy z tym tak blisko?
zawszezdrowo - 29/07/2016 12:55:48
Tak właśnie zrobiłam. Teraz widzi to całkiem inaczej. Przynajmniej taką mam nadzieję.
yenifer - 29/07/2016 12:55:51 z Android
Super :*
pisicuta  - 25/07/2016 15:57:52 z telefonu komórkowego
Ja myślę że owszem, masz z tymi przejściami pod górkę ale nie jest to niemożliwe aby dojść do tego. Jesteś bardzo młoda i nie od razu stworzysz związek na całe życie, tego każdy się dopiero uczy, tym bardziej ty. Mówią że zanim znajdziesz księcia musisz obcałować kupe żab- nie mówię że A jest zły ale jednak ty potrzebujesz przy sobie osoby która te problemy i temat aa i dda weźmie na poważnie. Może A jest żaba na drodze do księcia. Nie wiem nie chce oceniać ani nikogo skreślać ale ty nie jesteś zła, ty nie jesteś problemem- potrzebujesz więcej uwagi miłości i cierpliwości, to wszystko. Pracuj tak jak pracujesz nad sobą, a w końcu uda ci się ułożyć to życie mimo przeszłości. I będziesz umieć o tym mówić i uda ci się tego uniknąć. Wierzę w ciebie jak w mało kogo mocno. Ps. Mogę spytać o wyniki rekrutacji czy nie chcesz pisać? Jak nie to zrozumiem :*
zawszezdrowo - 29/07/2016 12:24:09
Wiem doskonale, że trzeba przejść przez kilka związków, przecierpieć swoje, zanim znajdzie się tę osobę, z którą chce się iść przez życie. Tylko wiesz, ja nawet nie potrafiłam stworzyć związku 'po drodze'. Więc tym bardziej tego właściwego, ostatniego. Porozmawiałam z nim na ten temat i chyba zrozumiał, jak to wygląda. Nie wiem, czy jest żabą, księciem, a może żabą, która zamieni się w księcia. Stwierdziłam jednak, że gdybym dalej się martwiła o to na zapas, to wtedy na pewno byłoby po wszystkim. Przy nim naginam wszystko, co robiłam do tej pory, bo nie chcę już dłużej uciekać i być sama. Niech się dzieje, co ma się dziać, zobaczymy.
Co do uwagi i miłości - o tak, dokładnie. No cóż, całe życie tego nie miałam, przede wszystkim od własnych rodziców, jak to mieli inni. I to jest śmieszne, bo jestem straszną 'pijawką', jak to A. określa, kleję się niesamowicie, a czasem nie chcę, by w ogóle ktokolwiek mnie dotykał i nawet ze mną rozmawiał, no bez kija nie podchodź. xD
Dostałam się na biologię medyczną na razie, czekam jeszcze na inny kierunek, na którym bardziej mi zależy. Na lekarski niestety za słabo mi poszła matura. ;/ Ale chcę spróbować za rok, bo i tak całą maturę mam, że tak powiem, do wymiany. Chcę zdać rozszerzenie z angielskiego, poprawić biologię i chemię, ewentualnie jeszcze matematykę, chociaż poszła mi bardzo dobrze, ale te kilka procent zawsze na plus.
Dzięki w ogóle za miłe słowa, kochana jesteś <3

Najnowsze wpisy

Hej

 

Wpis zawszezdrowo

 

Wpis zawszezdrowo

 

Wpis zawszezdrowo

 

Wpis zawszezdrowo

 

Wpis zawszezdrowo

 

Wpis zawszezdrowo

 

Wpis zawszezdrowo

 

Wszystkie wpisy