Photoblog.pl

Załóż konto

Niezmiennie do przodu :P 

2014/11/22   

czekanie....

« następne   poprzednie »
czekanie....

W przerwie od siebie oduczyłem się wielu rzeczy... prozaicznie na przykład zapomniałem o ciężarze  własnego charakteru oraz o chłodzie bijącym z mojego wnętrza. Chciałem zobaczyć ile zostało ze mnie we mnie po tych prawie 3 latach. Szczęśliwie zostało wszystko ten sam wyrafinowany skurwiel patrzy na mnie z lustra i zadziornie uśmiecha się mimo iż nie powinno być mu wesoło. Bardzo chciałem przekonać się czemu mimo wszystko wciąż się uśmiecham... usiadłem w fotelu zamknąłem oczy i zacząłem szukać. Przeszukiwałem swoją dusze i nie znalazłem ani jedne powodu do uśmiechu. Natknąłem się jednak na pewną sferę swojej osobowości której przysięgłem sobie nie dotykać. Korciło jednak by odwiedzić starego przyjaciela. Świadomość. Ledwie pomyślałem o nim a zalała mnie fala wstydu i rozczarowania... wielki czarny wilk patrzył na mnie. Dałem się na tyle czasu ogłupić, doszło do tego że sam się okłamywałem byle tylko nie dopuścić do siebie myśli że jestem żałosny. Tłumaczyłem siebie przed sobą... długo siedziałem w ciszy. Gdy otworzyłem oczy czułem że siedzisz naprzeciwko. Otulałaś mnie ciepłym spojrzeniem, mimo iż w tym czasie odrzucałem Cię wielokrotnie Ty trwałaś przy mnie wierząc że się obudzę.  Ledwie dawałem rade by patrzeć w Twe chyba zielone oczy. Wstyd. Wyczułem ich obecność, czas na finał wieczoru. Znikasz wiem że musisz nie bój się nauczyłem się doskonale znosić konsekwencje swoich czynów w samotności...  Zamykam oczy zaciskam zęby i już wiem że będzie bolało. Uwierz mi że świadomość popełnianych błędów oraz wstyd mogą boleć. Wstałem ciężko... spojrzałem w lustro i obiecałem sobie że będę pielęgnował ten ból i gniew. Rana ta na zawsze pozwoli mi zapamiętać że ktoś poświęcił dla mnie wszystko, zobowiązuję mnie to do tego by poświęcić się jedynie komuś wartemu poświęcenia . Poczułem ciężki zapach świec... opium. To całkowity przypadek że poszedłem za tym zapachem.  Gdy dotarłem do źródła wziąłem głęboki wdech.  Zimne powietrze wypełniło moje płuca było przesiąknięte tytoniowym dymem. Dostrzegłem Cię mimo ciemności bo wiem że miałaś właśnie tam siedzieć. Patrzyłem jak bronisz się prozaiką, jak z dziecinnym odruchem lękasz się tego co wniosłem sobą. Siedzieliśmy patrząc sobie w oczy i chociaż chłód zionący z naszych dusz powinien nas zabić zdawał się powoli ogrzewać dłonie. Jestem tu znam, Twój strach bo wiem że umierającemu na mrozie również na chwilę przed śmiercią robi się cieplej... ale uwierz mi nie przyszedłem Cię zabić. Mogłem zabrać Ci wszystko za pierwszym razem, zostawić Cię bezbronną przed wilkiem, jednak sam z własnej woli pozostawiłem oręż w Twej dłoni. Jesteś pierwiastkiem nadziei w moim ciemnym ogrodzie i dziwnie mi z tym bo do tej pory pielęgnowałem tam jedynie strach i ból. Podoba mi się Twój kwiat  i ufnie czekam aż zakwitniesz. Przecież obiecałem więc czekam.

 

"I keep going to the river to pray
'Cause I need, something that can wash all the pain
And at most, Im sleeping all these demons away
But your ghost, the ghost of you it keeps me awake

My friends had you figured out
Yeah they saw whats inside of you
Trying to hide in another you
But your evil is coming through

These guys sitting in the wall
They watch every move I make
Bright light living in the shade
You go hard makes the spirit shake

I had to go through hell to prove I'm not insane
Had to meet the devil just to know his name
And that's where my love was burning
Yeah its still burning"

1 komentarz
trance96  - 23/11/2014 21:01:24
I'm proud.

Najnowsze wpisy

czekanie....

22/11/2014 21:55:52

I dont know the way

17/03/2013 22:55:42

rain

23/05/2012 18:49:28

Patologia

23/01/2012 1:08:50

Idiota

08/12/2011 21:07:19

Motyl

20/11/2011 1:04:48

Wpis wsp90

31/10/2011 23:47:21

one shot for my pain

24/08/2011 0:12:12

Wszystkie wpisy