nie było mnie tu prawie 4 miesiące.
zmieniło się i wszystko, i nic.
chciałabym móc się pochwalić wielkim dorobkiem wspaniałych zdjęć, ale obawiam się, że wszystkie wydają się cudowne tylko dla mnie, osoby, która to przeżyła, była tam, z tymi ludźmi.
zmieniłam percepcję. zmieniłam cel moich zdjęć. odeszłam od wyizolowanego świata zaplanowanych stylizacji, granych min i sztucznych uśmiechów. fotografuję tylko to co jest naturalne, co sami robicie, pokazujecie, dajecie światu - wy, moi przyjaciele i ludzie otaczający mnie.
pochłonął mnie świat lomografii. moja mała Diana stała się najlepszą przyjaciółką dnia powszedniego. dzisiątki klisz przewiniętych przez wrota analogów. TO moja aktualna fotografia.
nieważne jest już ustawianie wszystkiego z dokładnością szwajcarskiego zegarka, teraz jedyne co w mej głowie to fotograficzne carpe diem.
może to głupota, co robię, może stracę przez to jakieś możliwości, a może właśnie to będzie najlepsza szkoła fotografii, jaką mogłabym skończyć? czas pokaże, a póki co pozostaję przy tym, co każe mi robić serce, bo to daje mi uśmiech.
jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć moje "zabawy" analogowe - zapraszam na mój profil na facebook.com, może w przyszłości powstanie także jakieś oddzielne miejsce w zakamarkach sieci na te zdjęcia.
tymczasem przedstawiam Dawida widniejącego na zdjęciu powyżej. :)