Photoblog.pl

Załóż konto

Więc zgub moją maskę świętości 

2009/06/27   

Takie tam.

« następne   poprzednie »
Takie tam.

Hmm.. na ogół jestem spokonym ludziem,ostatnio jednak jedna rzecz naprawde doprowadza mnie do "kurficy".

 

Przedwczoraj  jako, że niedawno wprowadziliśmy się do nowego house, zostałem wytypowany na "kosiarza" naszego ogródka. Nie traktowałem tego jako ciężką robotę, nie takie rzeczy się w życiu robiło. W nawet dobrym humorze rano poszedłem do garażu po kosiarke. No i tutaj zaczęło się wszystko jebać...

 

Znacie na tyle pieprzoną kosiarkę, żeby wyłączała się przy każdej większej kępie trawki? I to nie byloby najgorsze, gdyby nie to, że ta @!##!% kosiarka wpieprzyła mi kamień przy obrotach rzędu kilku tyś na minute prosto w łydkę... Jako, że nie uważam siebie za ciotę, nie poszedłem z tym do starszych, nie chciałem robić przypału. No to cóż kosiłem dalej, teraz już lekko poszkodowany (i w***wiony).

 

 Kolejna rzecz. W tym jebanym ogrodzie o powierzchi ok 1400 m2, rosło drzewko przy drzewie, krzak przy krzaku i **uj jeden wie co jeszcze. Musiałem manewrować kosiarką niczym John Rambo przed swoim wrogami, czy James Bond jak się z kimś pieprzył. Na dodatek ta ( już nie napisze jaka, brakuje mi pomysłów i siły) kosiarka ma na tyle perfidny kabel, co chwile się plącze. Przychodziły nawet takie momenty, że musiałem się czołgać z kosiarką (w takich momentach ZAWSZE się wyłączała), bo drzewa( i nieraz nawet te małe sk**wysyny krzaki) były mocno rozrośnięte.

 

Po mniejwięcej ośmiu godzinach (z małą przerwą na obiad i walenie konia) uznałem, że praca skończona. No i w tym momencie ( niech pieprzona będzie jej przyszła święta pamięć) wjebała się babcia (mieszka z nami) z tekstem: "Przemek, ale przecież nie zkosiłeś trawy przed płotem". Myślałem, że zaraz jebne jej tą kosiarkę pod nogi ( na ogół bardzo lubię babcie), z poleceniem koszenia przez nią. No cóż mam na tyle dumy, żeby jednak dokończyć już tą sprawę bez przypału. Kiedy już wszystko poskładałem do garażu( no w sumie tylko tą [pip!] kosiarkę), wyruszyłem do domu, w nadzieji na to, że rodzice obsypią mnie kwiatkami i będą mnie czcić do końca życia. Starzy nawet mnie nie zauważyli, tacy byli pochłonięci pracą w domu. Zły jak nigdy przedtem, żuciłem się do lodówki, z nadzieją na jakieś obfite żarcie. I tu też spotkał mnie zawód, pusto null k**wa nawet pier**lonych Maxi Kingów nie było.

 

Z jebniętą już psyhiką pojechałem do KFC, wydać swoje ostatnie kieszonkowe na kurczaki.

 

Mam nadzieję,że czytając mój "dziennik" zrozumieliście moje uczucia i domyślacie się, skąd tu tyle przekleństw ( z zachowaniem cenzury). Mam także nadzieję, że jeśli komuś się chciało czytać go do końca i jako tako zainteresowało, wypowie się na ten temat w komentach. Chcę wiedzieć, czy tylko ja mam takiego pecha w ogarnianiu ogródka. Wybaczcie za błędy, pisałem to na żywca i niektórych może razić, jednak ja nikogo nie zmuszam do czytania. Pzdr

4 komentarze
eksplosionxkills - 04/07/2009 8:44:00
nie mam takiej męczącej pracy. ^^
ha, ale kosiarka dala ci popalić.
i widzę błąd :D
* skosić, a nie zkosić. ;d
;*
eksplosionxkills - 27/06/2009 16:20:24
dziękuję za komplement *;
spinabifida  - 27/06/2009 13:14:44
ja nie mam takich problemów. mój tatuś odwala całą kosiarską robotę, nawet nie chcąc bym się do tego angażowała, bo coś rozwalę itp ;p
mokiki  - 27/06/2009 10:27:46
Bardzo fajnie ;)
Pozdrawiam serdecznie.

Najnowsze wpisy

Children of Bodom

06/07/2009 21:05:43

Ya 2 xD

30/06/2009 13:04:07

Ya xD

30/06/2009 12:51:27

Gitarca

28/06/2009 11:51:17

Tunel

27/06/2009 18:42:03

Takie tam.

27/06/2009 10:25:50

Żółć O.o

23/06/2009 16:13:27

Ognista Huba

23/06/2009 10:15:31

Wszystkie wpisy