Photoblog.pl

Załóż konto

Słodkie przepisy na cały rok! 

2021/01/01   

POV: facepalm

« następne   poprzednie »
POV: facepalm

Zdjęcie przedstawia wnętrze mojej dłoni.

 

Niektórzy mieli już inne plany, inni zostali w domu. Ściągnąłem jednak kolegę filozofa. Co prawda przyszedł już pijany i poobijany, ale dyskusja szła sprawnie, ryby i mięsa się jadły, wódeczka się lała. Niestety kolega filozof na długo przed północą przestał odróżniać teologię od teleologii, a później to nawet nie wiem czy czegoś jeszcze już nie odróżniał, bo nie rozumiałem co mówi. Mogłem zresztą już wcześniej się zorientować, że mocno przesadził i źle z nim. Mogłem to poznać po tym, że próbował puścić piosenkę Dżemu z telefonu. Sami przyznacie, że są pewne granice.

 

Ja z kolei czułem się świetnie. Dawno nie czułem się tak wspaniale. O północy poszedłem powitać nowy rok, a bardziej nawet cieszyć się tym, że ten poprzedni wreszcie się skończył. Patrzyłem na fajerwerki odpalane na pobliskich łąkach, piłem przez telefon szampana z AC. Moc życzeń, serdeczności, uciekających panicznie psów, i fajerwerków, które czasem trafiały mi do ogródka albo wybuchały tuż nad głową. Szczerze przyznam jednak, że wcale nie piłem szampana. Wziąłem prosecco, uznając że to chyba wszystko jedno. Fakt, podobnie niedobre. Nie udało mi się także wystrzelić korkiem: okazało się, że był zakręcany. Trudno, obowiązek wypicia musującego pseudo-wina i tak został spełniony.

 

Z życzeniami dzwoniłem też do wszystkich moich friendzonowych koleżanek z tindera. Tylko D. swoim zwyczajem nawet nie miała przy sobie telefonu. Dopiero rano odpisała mi na powinszowania i - swoim zwyczajem - wysłała mema z papieżem.

 

Ci, którzy mieli kontakt z księgowością, wiedzą że Nowy Rok to nie tylko szampańska zabawa, straszenie psów i chlanie na umór. Koniec roku to przede wszystkim krew, pot, łzy i wszelkie inne wydzieliny udręczonego ciała, które po 12 godzinach ogarniania w pojedynkę roboty za trzech uświadamia sobie, że w raporcie wyjątków wyjdzie i tak w ciul rzeczy, których nikt nie ogarnął przez ostatni tydzień, bo praktycznie wszyscy byli na L4. Wyjść jednak nie mogą. Zatem dedlajny zawalone siłą rzeczy, bo człowiek jakoś tak ma, że musi też sypiać. Nie mówię jednak, że narzekam. Lubię tę robotę - i lubię też czasem się nią porządnie zmęczyć.

 

O moim ostatnim tinderowym sfriendzonowaniu nie pisałem tu i nawet nie chce mi się pisać, bo to już było zbyt kuriozalne. Dlatego na razie daję sobie spokój, zwłaszcza że obecnie i tak trudno randkować. Zresztą po co? Właściwie jest mi całkiem dobrze tak jak jest.

 

Niemniej jednak fajnie gdyby coś i w tej sferze zaczęło się układać. Nie tylko w tej oczywiście. Zatem tego życzę sobie i Wam, aby się wszystko układało. Szczęścia przede wszystkim!

 

 

NP: Mordor - Dark Throne of Blasphemous Evil

1 komentarz
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika radogost.
atlam  - 01/01/2021 17:03:10
beznadziejnie, totalna pustka...
co za początek roku! :((

Najnowsze wpisy

Och

21/03/2021 13:09:10

Primavara

19/02/2021 20:34:37

POV: facepalm

01/01/2021 12:48:32

Idzie zima!

10/12/2020 20:26:18

Na razie nie wychodzę z lasu

10/11/2020 14:53:04

Wyszedłem z lasu

05/11/2020 20:13:15

Siedzę w lesie

02/10/2020 10:14:14

Hehe bo wiecie

18/08/2020 20:01:22

Wszystkie wpisy