Photoblog.pl

Załóż konto

 

2011/04/09   

Stanisław Droba - ofiarą zawodu

« następne   poprzednie »
Stanisław Droba - ofiarą zawodu
Powiększenie
Kategoria:
Wesoła

Mam pocztę na onecie. Ostatnio zauważyłam, że wprowadzono tam kalendarz. że można sobie zaznaczyć jakiś termin i przyślą maila z przypomnieniem o sprawie. Postanowiłam wypróbować. A mama mówiła, niech próbują inni... Na początku tygodnia zaznaczyłam, że w piątek o 18.00 w Muzeum Narodowym będzie projekcja filmu Cienie zapomnianych przodków, na którą się wybierałam.
W piątek rano odbieram pocztę, patrzę: jest przypomnienie. Patrzę: jest drugie. Patrzę niżej: jest trzecie i kolejne. Zerkam w lewo na ilość nieodebranych maili w skrzynce odbiorczej: 941.
Z tego około 20 było wcześniejszych. Przysłali mi 920 przypomnień.
No, fakt. Długo nie zapomnę o tej projekcji.
Bo weźcie sobie usuńcie 900 maili, gdy każdy z osobna trzeba zawickować. Trochę czasu od tej pory minęło, a mam jeszcze 200 nieusuniętych.
Już ja chyba z tego kalendarza nie będę korzystać.

Od wielu już lat nie korzysta z kalendarza dr Stanisław Droba, ale nie z własnego wyboru, lecz z konieczności.
Będąc swego czasu w kościele św. Łazarza ujrzałam na ścianie tablicę, reprodukowaną powyżej.
Oczywiście ciekawość mnie zżerała, w jaki też sposób dr Droba, świętej pamięci, padł ofiarą zawodu, ale ani internet ani książki w domu nie rozjaśniły ciemności. Pomyślałam sobie sprytnie, że taka tajemnicza śmierć na pewno zaintrygowała też współczesnych i prawdopodobnie coś w ówczesnej prasie na ten temat napisano. Udałam się więc do Czytelni PAU, gdzie można przejrzeć stare roczniki Czasu. Bęc, znalazłam od razu.

Czas pisał we wtorek 14 kwietnia 1914 roku:
W nocy z niedzieli na poniedziałek zmarł tutaj tragiczną śmiercią Dr Stanisław Droba, prymaryusz szpitala św. Łazarza, docent bakteryologii w Uniw. Jag. Młody jeszcze uczony, wybitny bakteryolog rokujący wielkie nadzieje, zginął niespodzianie. Jako dyrektor pawilonu izolacyjnego szpitala św. Łazarza zakaził się nosacizną i padł po ciężkich cierpieniach ofiarą swego zawodu. Jako kierownik pawilonu zakaźnego i bakteryolog zachowywał - według zebranych informacji - wszelkie wskazane środki ostrożności; nie były one wszakże, zdaje się, wystarczające wobec niedostatecznych urządzeń pawilonu i panującej tam ciasnoty. Na karb tych stosunków położyć należy w znacznej mierze tragiczny wypadek.


W tyle za głównym szpitalem św. Łazarza wśród ogrodów leży pawilon izolacyjny. Budynek parterowy ma 9 ubikacyj większych i mniejszych dla chorych i służby przy nich zatrudnionej, jeden dla Sióstr Miłosierdzia, jedną kuchenkę i łazienkę. Pawilon podzielony jest na dwie części, z których jedna przeznaczona na choroby bardziej niebezpieczne, jak tyfus plamisty, ospa itp. Dyrektorem tego pawilonu był Dr Stanisław Droba.


Dnia 13 grudnia z.r. Józef Masłoń, stróż jednego z domów przy ul. Rakowickiej zapadł na zdrowiu wśród podejrzanych objawów skórnych. Chorego wzięto na oddział skórny i stwierdzono, że jest on dotknięty chroniczną nosacizną polegającą na zakażeniu całego organizmu i tworzeniu się wrzodów na ciele. Chroniczna nosacizna jest uleczalną, w przeciwieństwie do ostrej, której przebieg bywa śmiertelny. Podjęto zabiegi celem stwierdzenia, skąd choroba mogła być zawleczoną. Źródła nie zdołano stwierdzić, istnieje tylko przypuszczenie, że Masłoń mógł nabawić się nosacizny za pośrednictwem brata swego, służącego w magazynach wojskowych, który żywił odpadkami mięsa koty, trzymane w magazynach do tępienia szczurów. Odpadki mięsne mogły być zarażone nosacizną, udzielającą się kotom. Wszystkie koty po przeprowadzonych dochodzeniach wystrzelano. Gdy Masłoń leżał już w pawilonie zakaźnym, zaraził się od niego młody chłopiec, którego przeniesiono z innego oddziału po przebyciu odry.


Od Masłonia zakaził się też nosacizną Dr Droba, albo w laboratoryum przy hodowli kultur, albo przy zastrzykiwaniu choremu surowicy wyrobu Stanisława Noniewicza, weterynarza Polaka w Moskwie, skąd tę surowicę umyślnie sprowadzono. Stan Masłonia poprawił się i chory będzie utrzymany przy życiu - ale Dr Droba padł ofiarą swego powołania. Pierwsze objawy zakażenia wystąpiły dn. 29 zeszłego miesiąca. Lekarze zajęli się gorliwie chorym. W pierwszych dniach zdawało się, że nie jest to nosacizna i że Dr Droba przyjdzie do zdrowia. Dopiero 11 bm. wystąpiły groźne objawy, niepozostawiające już żadnej wątpliwości. Chorego przeniesiono do pawilonu. Śmierć zbliżała się szybkim krokiem i przecięła życie wybitnego uczonego w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Zwłoki złożono do trumny i zalutowano ją szczelnie; zarządzono jak najściślejszą desinfekcyę.

Następnym razem coś niecoś o samym doktorze i jego drodze życiowej i zawodowej, a dziś jeszcze pytanka:
JAKIE PIERWOTNE WEZWANIE NOSIŁ KOŚCIÓŁ ŚW. ŁAZARZA?
DO KOGO NALEŻAŁ?
SKĄD WZIĘŁA SIĘ NAZWA ŚW. ŁAZARZA?
KTO PRZEJĄŁ OPIEKĘ NAD KOŚCIOŁEM POD KONIEC XVIII WIEKU?
KOMU SŁUŻY KOŚCIÓŁ I KTO NIM OPIEKUJE SIĘ DZISIAJ?
NA JAKIM KOŚCIELE WZOROWANA JEST JEGO FASADA?
JAKIE DWA INNE KOŚCIOŁY W KRAKOWIE WZIĘŁY ZA WZÓR TĘ SAMĄ FASADĘ?

A na poprzednie pytanie (oj, jak to dawno temu było...) odpowiedziała prawidłowo Ewka: to kościół Narodzenia NMP w Bieżanowie, przy ul. Popiełuszki. Warto się szwendać po peryferiach :)

41 komentarzy
dolphin  - 18/04/2011 9:57:57
tak się zastanawiam, jak ja mogłabym np. tak paść ofiarą swojego zawodu...
może zasnąć na zawsze nad fakturami?
wszak jestem pracownikiem administracyjno-biurowym ;p
biperj - 01/05/2011 18:35:50
zginęła przygnieciona stosem faktur..

cecora20  - 16/04/2011 16:51:04
jak tam wiosna krakowska?
pozdrawiam
(a podpałka: to kije na zasadzenie grochu czekające:)
nadjamfotos - 17/04/2011 14:16:20
U nas "podpałka" to były smolne szczapki drewienek, które jako pierwsze szły do pieca kuchennego i łatwo sie rozpalały, a stanowiły podstawę dobrze płonącego ognia pod blachą kuchenną. To była "podpałka"
Natomiast kije czekające na podparcie grochu to były "tyczki".

taliesin  - 15/04/2011 21:50:52
Tą chustkę (z regionalnego czepiec;p) noszą zawsze zamężne kobiety :)
Photoblog.PRO maro  - 14/04/2011 20:15:13
uff dodając zdjęcia z Krakowa mam tremę, że kiedyś wejdziesz i zaliczę wtopę;-) Myślimy zeby w te wakacje znowu pojechać. czytałem ostatnio o couch surfingu (w Polityce) napisałem do jednej dziewczyny ale coś nie odpisuje...
nadjamfotos  - 14/04/2011 20:01:50
Oj, jak tu miło.(zawsze jest miło, ale dzisiaj milej) To pewnie te "spotkania rodzinne generacji Drobów " taką miłą , milszą atmosferę poczyniły.
U mnie wiosna, dziś już "sianokosy" zrobiłam , taka trawa wysoka była.
Fajnej wiosny w Krakowie życzę wszystkim miłym Krakowianom.
marynia - 14/04/2011 10:43:25
Kościół Św. Łazarza to właściwie Kościół Niepokalanego Poczęcia Maryi Panny, a Łazarz wziął się od nazwy szpitala, przy którym stoi; przed Misjonarzami miały go siostry Szarytki (od końca XVIIIw). Z tą fasadą to ciekawa sprawa, znalazłam informacje, ze nawiązuje do karmelickiego Santa Maria della Scala, ale ten z kolei wzorowany był na jezuickim il Gesu. Kościoły te były modelowymi dla opracowania w 1614 roku przepisów dotyczących wyglądu klasztorów i kościołów budowanych przez zakon Karmelitów we Włoszech. A fasada to kojarzy mi się z Piotrem i Pawłem oczywiście, no i chyba jeszcze z tym na Pijarskiej. To ja też mam pytanie- CZY MARMUR DĘBNICKI TO RZECZYWIŚCIE MARMUR? pozdrawiam
przewodnikpokrakowie - 14/04/2011 13:02:25
Brawo Marynia! Wyjaśniona kwestia wzoru fasady :)

Co do marmuru dębnickiego, to podobno nie marmur, tylko wapień, który po dokładnym wypolerowaniu uzyskuje marmurowy wygląd :) To taka ciekawostka.

mateuszdr - 14/04/2011 1:18:58
P.S> Jego brat zmarł w bardzo młodym wieku jako historyk UJ, w wikipedii jest jako: Ludwik Droba. Był jeszcze trzeci brat: Józef, najstarszy, który jest moim pradziadkiem i jako jedyny doczekał się dzieci. Dobrej Nocy i dziękuję za piękne wspomnienie. Powiadomiłem też o Pana stronie mojego Stryja, krakowianina i znanego muzykologa Krzysztofa Drobę.
przewodnikpokrakowie - 14/04/2011 9:21:51
Tak myślałam, że Stanisław Droba zszedł bezpotomnie, bo w Czasie wspomniano tylko o żonie, a nic o dzieciach.
Miło, że ktoś z Rodziny trafił na tę notkę :)

mateuszdroba - 14/04/2011 1:23:41
P.S. A Cienie zapomnianych przodków, film o hucułach - to - jako ciekawostka - Drobowie wżenili się w rodzinę powiązaną z Kołomyją, ale to już zupełnie inna sprawa. Ja nawiasem mówiąc robię filmy niezależne :) www.koprodukcje.pl , i pomagam przy większych www.przygodyfunkykovala.pl Zmykam i jeszcze raz dziękuję.
mdr - 14/04/2011 1:17:08
Oh, ślepy dzisiaj jestem, nie wiem jak ta nosacizna mi umknęła, pewnie dlatego, ze najpierw zdziwiony miło że znalazłem taki zacny artykuł chciałem skomentować od razu a później dopiero się wgłębiłem. przepraszam i pozdrawiam, Mateusz
mdr - 14/04/2011 1:11:01
P.s. zakaził się nosacizną od pacjenta paląc papierosa ponoć. Nekrolog pisał Odo Bujwid. Mam jego książke m.in. Farmakopę austriacką.
mdr - 14/04/2011 1:10:00
Dziękuję za ten artykuł o bracie mojego pradziadka! pozdrawiam, Mateusz Droba ([email protected])
nadjamdwa  - 13/04/2011 18:09:52
Dziś już masz pewnie pocztę tak wysprzątaną, jak jeszcze nigdy żadna poczta ( krajowa) wysprzątana nie była.
Pokaż , proszę wiosnę w Krakowie.
yankes44  - 13/04/2011 13:31:36
.
A ? A gdzie te emile Ci przysyłali ? na pocztę onet ?
no i fajowo - masz już prze....rąbane - wszystkie śmiecie będą do Ciebie trafiały....
jednym z rozwiązań jest płatny serwer (janko-hot, home lub podobny), zdecydowanie tańszym jest założenie filtra, choćby - FlyNotes - w brew pozorom, to nie tylko karteczki (żółte) na ekranie....
sprawymiasta  - 13/04/2011 7:25:14
Doktór-potwór bakteriolog zapomniał o BHP, bo mu e-mail nie przypomniał.
fotoedo  - 11/04/2011 14:12:02
Ha ha ha ha! Onet pokazał SIŁĘ! :-D
anmari  - 10/04/2011 20:09:19
Czasem szwendanie się nie pomoże bez spostrzegawczości ;)
danusius  - 10/04/2011 14:43:47
ciekawe sformuowanie, ja poczatkowo myslalam, ze to inna forma slowa'zawal':) Witaj ponownie!
wasilka  - 10/04/2011 13:46:52
Witaj Przewodniczko wraz z Wiosną, Onet "przesadza", ale przynajmniej jak przypominać to z fasonem, polecam gmaila, tam łatwiej
wiosnaa  - 10/04/2011 10:58:48
Oj...a ja pomyslalam od razu o zawodzie milosnym.))))) Malo uzywane slowo teraz...przeciez to profesja.)))) Wszyscy stali sie jakos raptem profesjonalistami..(jakie to dlugie slowo ) Milo bylo poczytac Ciebie znowu. Zycze wspanialej wiosny!!!! Pozdrawiam.
Na ciemierniku stopiony snieg haha .
mgnienia  - 09/04/2011 23:22:53
Bez nosacizny można paść jako ofiara zawodu i to bynajmniej milosnego...
:)

Najnowsze wpisy

I tak od Świąt do Świąt :)

02/04/2018 11:25:37

I tak

24/12/2017 12:05:05

...

15/04/2017 18:11:53

Lepiej późno niż wcale...

28/03/2016 10:16:49

Wpis przewodnikpokrakowie

23/12/2015 18:51:44

Ustronna ulica Krakusowego grodu

26/11/2015 14:00:23

Cyrk i latawce

05/10/2015 11:40:24

Wielka Łąka

24/08/2015 13:58:25

Wszystkie wpisy