Photoblog.pl

Załóż konto

symbiota and me

Dodane 15 MARCA 2018 , exif
Wyświetleń: 852

"dziś obudziłem się gdy jeszcze spał. wyszedłem ukradkiem ze snu i zacząłem przygotowania do nowego dnia. umyłem się, zjadłem i już miałem wychodzić, kiedy się obudził. musiałem zawrócić z przed drzwi i nakarmić łobuza. takie życie. jak się ma zwierzątko to trzeba je karmić."

 

"często, on, mówi już za mnie i wcina się w najmniej oczekiwanym momencie. dziś, na przykład, spytał mojego kumpla gdzie teraz mieszka nasz 'wspólny znajomy'. szybko zaraził mnie chęcią odwiedzenia go. jak zwykle więc poszliśmy tam razem bezzwłocznie."

 

"kiedyś nie lubiłem pracować. byłem mało zainteresowany zdobywaniem pieniędzy. nikt się temu nie dziwił, bo w końcu miałem 14 lat. nagle musiałem zająć się kimś kto mnie potrzebował. słusznie mówi się o tym, że odpowiedzialność za czyjś los uczy nas jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. tak też było. zarabiałem pieniądze, za które karmiłem symbiotę. był bezpieczny, bo szło mi całkiem dobrze. he he."

 

"wczoraj wieczorem nakarmiłem symbiotę dużą ilością produktów roślinnych. bardzo był rad, bo były naprawdę świeże i miały pyszny smak. nie wiem, który z nas obudził się pierwszy. wiem jednak, że nakarmiłem go tym samym, jak sobie zresztą życzył. wiem co dla niego dobre."

 

"właśnie wracam ze spaceru. właściwie nie wiedziałem gdzie idę. po prostu szedłem. nagle skręciłem w lewo. przeszedłem przez bramę na podwórko, następnie przez drugą, by wyjść na ulicę po drugiej stronie dzielnicy. 'niespodzianka' - powiedział symbiota. przede mną stał znajomy sprzedawca pokarmu. czasami zastanawiam się skąd on to wszystko wie. zaskakuje mnie z dnia na dzień."

 

"dziś kazałem mu zostać w domu. bardzo był niezadowolony. miałem dziś ważne spotkanie i wiedziałem, że z nim iść mi nie przystoi. po chwili namysłu zgodził się ze mną. wyszedłem. w parku czekała na mnie urocza dziewczyna. mieliśmy rozmawiać cały wieczór by móc się bliżej poznać. po jakiejś godzinie błogostanu 'samotności' usłyszałem stukot obcasików symbioty. zbliżał się odrywając powoli nitkę mych myśli ze szpulki dyskusyjnej tego wieczoru. kierując się jego podpowiedziami skierowałem ostrożnie nasze spotkanie, tylko we troje, do finału. pożegnałem się pozostawiając otwarte wrota do zawarcia znajomości i odszedłem. czekała na mnie inna konwersacja, z kimś 'pierwszym na liście'."

 

"zauważyłem, że coraz lepiej funkcjonuje mi się z nakarmionym symbiotą. wcześniej czułem jego ciężar o wiele bardziej. ciążył tak strasznie, że myśląc o jego masie plątałem sobie język i sens wypowiedzi. teraz jakby schudł. nie czuję go, więc mojej myśli nie zanieczyszcza już tak, bym musiał zostawać w domu. dobry symbiota pozwala mi wychodzić ?"

 

"często  gdy nie chcę go karmić, czeka. jest już na tyle wyspecjalizowaną bestią, że nie chcąc mnie męczyć, męcząc przy okazji i siebie, przyczaja się i jakby usypia. atakuje, gdy jestem nieprzygotowany, na przykład w podłym humorze. zupełnie jakby mój smutek wywoływał w nim jeszcze większy głód. większy głód oznacza większą determinację. jest wiele takich rzeczy, które go budzą swym istnieniem. rozczarowanie, zażenowanie, strach, porażka, samotność itd. by dać mu dłużej pospać muszę je wyeliminować z mojego planu zajęć, któregoś pięknego dnia."

 

"głód symbioty  regulowany jest moim samopoczuciem. gdy coś jest nie tak, dochodzi problem finansowy. symbiota kosztuje. czego się nie robi dla chwili spokoju."

 

"poprosiłem go dzisiaj by zamilkł i poczekał. zgodził się szybko. nie spostrzegłem w tym nic podejrzanego, wręcz czułem nad nim władzę. to był mój błąd. w chwili kiedy przechodziłem obok 'hurtowni' przyczajony symbiota zaatakował podstępem. zdał się na moje lenistwo i  podrzucił mi myśl o całym dniu w domu. dobrze to sobie wymyślił. jedzenie, on i ja. cwaniak."

 

"euforia towarzysząca karmieniu jest wielka na tyle, by zamknąć zmysł rozsądku w zarodku. euforia ta ma dwie twarze. potrafi przecież dodać nam sił i umiejętności, ale również opatula nas stanem, w którym będąc, olewamy wszystko z góry na dół. w sumie obydwa stany są pozytywne na swój sposób. gdyby tylko symbiota mógł karmić się sam. wtedy miałbym więcej czasu na normalne uczucia jak miłość, radość, naturalność, ale również rozwój emocjonalny i wzrost samooceny, a w końcu szczęście lub coś w tym stylu. ucz się symbioto, albo się pożegnamy. hi hi hi - zaśmiał się, szyderczo, symbiota."

 

"symbioza, którą przedstawiamy, wyraża się obopólną wymianą przyjemności. przyjemność zaspokojenia głodu wymieniam za łatwość myślenia, spokój ducha, ucieczkę myślową, fantazję dziecka, entuzjazm i kilka innych uczuć. ma ona jednak gorsze strony, jak chroniczny wzrost głodu u symbioty i zanik własnej ścieżki myślowej u mnie. chcę być samodzielny. symbioto, kłamco. domyśliłem się, że uczucia, którymi mnie karmisz są moje, a ty tylko skrzętnie je przede mną odkrywasz. won."

 

"próby pozbycia się symbioty spełzają na niczym, nie dlatego, że łączy nas zbyt wiele zależności i w przypadku rozłąki ucierpiał bym w jakiś sposób, lecz z powodu niezwykłej zdolności adaptacji jaką posiadł mój symbiota. ja również ją posiadam, lecz uczyłem się jej, po części, by go karmić. teraz on używa jej by nie umrzeć, a ja daję się przechytrzyć. muszę odnaleźć należną mi pozycję. biada ci symbioto."

 

"już miałem iść grać, gdy nagle zauważyłem rozgrzewającego się symbiotę. gdy spojrzałem na niego zdziwiony, odpowiedział mi błagalnym wzrokiem. wiem, ostatnio go zaniedbywałem. nakarmię go szybko i pobiegniemy grać. co dwie głowy to nie jedna."

 

"mój stary przyjaciel, symbiota obudził się na chwilkę. tak głośno krzyczałem o pomoc, aż mnie usłyszał. najedliśmy się czym prędzej naszym ulubionym daniem. rozmawialiśmy o bzdurach godzinami. nie wierzył i był zły, że znów kazałem mu odejść w zapomnienie. nazwał mnie egoistą. cóż..."

 

"powiedział mi, że jeśli tylko pomogę mu nabrać sił po raz ostatni, odejdzie i nie będzie mnie już nękał. bardzo był głodny i wiedziałem, że jest w tym jakiś podstęp. uległem więc, by móc zaskoczyć go oporem przy następnej próbie. głupiec - myśli symbiota - sądzi, że go nie znam."

 

"ostatnio budzę go sam. wzywam z bezkresów banicji i karmię. brakowało mi go, czy znowu mnie przechytrzył? być może to przeznaczenie. gówno prawda! niedługo usunę go tak jak usunąłem go wcześniej! czyżby? - śmie wątpić symbiota."

 

"śpij malutki śpij. wiem, że ty wiesz, że chcę byś się już nie obudził. wiem, że ty wiesz, że ja wiem, że ty wiesz co ja myślę. nie przeraża mnie to stary. możesz się czaić jak to robisz zazwyczaj, ale tym razem odbiorę ci chęć przebudzenia, a raczej odbiorę ją sobie."

 

"symbiota umarł z głodu. w mojej psychice został jednak posmak. to symbiota kazał się pamiętać. symbioty wspomnienie gdy sam leczę me zszargane nerwy po pewnym czasie wyostrza krawędzie jego postaci na tyle, bym sądził, że istnieje nadal. wspomnienie miłe, bo o zmarłych mówi i myśli się dobrze, ale jednak strach każe mi zapomnieć. zapomnieć czym prędzej, zapomnieć."

 

"symbiota cierpi, bo od niedawna jest przy mnie ktoś jeszcze, kto go nie lubi. Ona jest silniejsza od niego i to z Nią spędzam teraz czas. teraz razem tworzymy barierę, za którą czasem wpuszczamy symbiotę lecz na krótką chwilę. Ona go poznaje, ale cieszę się, że go nie lubi. to pozwala mi wybierać i moje wybory mnie cieszą. zawsze wybiorę Ją. z Nią czuję się sobą."

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika kudlateteksty.

Facebook fanpage