Photoblog.pl

Załóż konto

Aby żyć, trzeba uczestniczyć. 

2015/12/24   

Kolejne święta w pracy.

« następne   poprzednie »
Kolejne święta w pracy.

Jakby nie patrzeć, razem jesteście od liceum
nie wiem czy wtedy w planie to miałeś przyjacielu
czy miałeś to mieszkanie, kredyt na całe lata
na pewno nie myślałeś o tym za dzieciaka
a dzisiaj macie sami świat wypchany planami
aż co do dnia i nocy i godzin z minutami
wciąż takie same płatki tu jesz po przebudzeniu
widzisz te same japy w drodze do pracy w Dell'u
co dzień mówią ci jaki masz fart
że to zahacza o sen, że wymarzony masz start
że już nie musisz się bać o to co będzie jutro
masz ułożony tu raj, czy to oszustwo?
tu nie ma opcji rzuć to, bo to nie tylko twoje
i planujecie już to, że będzie was tu troje
i niby wszystko teraz wam się układa tu
a mimo wszystko jednak coś cię ciągnie w dół

[x4]
z dziesięciu pięter w dół, w dół, w dół

sukces, pasuje to do ciebie
kolejny awans wkrótce, znów jesteś dumna z siebie
znowu dostałaś premię, czas umeblować ten loved
masz prawie rezydencję jak Lara Croft
już zapominasz swój dom, tylko wysyłasz kasę
i gubisz wagę, bo wciąż na głowie masz tą pracę
żyjesz tym wielkim miastem jakbyś rodziła się tu
i tylko czujesz czasem, że ci mało snu
facet? ty jeszcze masz na to czas
mówię o przyszłym czasie, narazie czasu ci brak
narazie tylko ten raz byłaś z kolegą z pracy
lecz nie udało się wam, bo miał już inną na tacy
tacy nie mają u ciebie szans
kiedy idziesz do zary wydajesz tam własny hajs
i chyba ten pierwszy raz nie żal ci skończonych szkół
a mimo wszystko jednak coś cię ciągnie w dół

[x4]
z dziesięciu pięter w dół, w dół, w dół

dzisiaj nareszcie masz to czego latami chciałeś
zarabiasz dziś na ten sos, masz na dom, na balet
na miłe panie co noc, jak ci się zachce czegoś
i tak masz branie co noc nawet bez tego
ludzie kupują to coś, co im nagrywasz w studiu
analizują to coś, odróżnisz to od kultu?
nie ma już w tobie buntu, jesteś po drugiej stronie
gnojki chcą wizerunku więc ciągle mówią o tobie
ale to już jest wyższy pułap
zrobili z ciebie gwiazdę, wsiąkła twoja natura
zabiłeś ją w tych klubach, wciągnąłeś ją ze stołów
a twoja mała córka czeka tam z mamą w domu
no cóż, taka jest cena sławy
z czasem nie męczą cię już myśli, że jesteś słaby
i bierzesz to garściami i zapominasz ból
a mimo wszystko jednak coś cię ciągnie w dół

[x4]
z dziesięciu pięter w dół, w dół, w dół

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis katowiczanin

 

Kobieta z psem.

 

Kolejne święta w pracy.

 

Noel. Noel. Noel.

 

Bieg białej wstążki.

 

oj tam oj tam.

 

Ustron- Wisla.

 

Ranczo

 

Wszystkie wpisy