Photoblog.pl

Załóż konto

it's mystical, but glorious 

2015/11/20   

 

« następne   poprzednie »

I find my own religion!

Czasem trzeba zdecydować się na pewien (dla najbliższych bolesny) krok i ruszyć do przodu. Wyjść z bezstanu. To jest ogromna odwaga, jednak nie będę się tym przechwalać, bo jest tego na świecie zbyt wiele. Uważam, że wypalenie wewnętrzne, zamknięcie się w klamerkach, barierkach i klatkach nie jest dobre dla takich dusz jak moja. Because on the other hand, I would be free, would be colorful and free. 
I ta moja "other hand" jest niczym innym jak ukazaniem prawdziwej siebie. Dredy (choć jeszcze nie do końca spojone ze mną, poprzez wygląd fizyczyny, cierpliwości) zmieniły we mnie ogromnie wiele. To one dodały mi najwięcej siły aby przełamać wszystkie płyty tektoniczne, które leżą ledwie lekko z wierzchu, a przykrywaja wszystko, co głębokie i wartościowe. Na dobrą sprawę mogę uznać, że w życiu jest to moje trzecie pokonanie najsilniejszych sił- sił mojego Umysłu. Wierzę w to, że czas goi rany. Wczytajmy się w to. Czas goi rany, przeżyłam więcej. Albo: nie patrzę na wygląd. A! Właśnie! Nie patrzę na wygląd, bo? Bo patrzę na środek. Przebija przeze mnie blask duszy. Ona się wybudza. Moja malutka duszyczka.
To jest przełom. Mówiąc "listopad" nie sądziłam, że to tak zmieni się u mnie. Zawsze powtarzałeś, że listopad to nic innego jak poruszenie jednego czynnika lub wszystkich razem ze sobą wziętych. Niedowierzałam jeszcze niedawno jak można przestać czuć ciężkość, jak można usunąć mętność. Można, uwierzcie mi. Wystarczy tylko zrobić to, na co nie zdecydowalibyśmy się, a jesteśmy uzależnieni od myśli (nawet wstydliwej) by to zrobić. Człowiek powinien czasem pozabiegać o szczęście samego siebie. Pamiętajcie tylko czego uczyli nas rodzice i nauczyciele, mentorowie, duchowni- "Dlatego wszystko, co chcecie żeby ludzie Wam czynili, Wy też im podobnie czyńcie" (Mat. 7:12).  Stawiajmy czyjeś szczęście ponad własne, ale nie zapominajmy o sobie. Bo ja na przykład bardzo się zaniedbałam. W ogóle nie patrzyłam na to, że mogę ruszyć w przód, a tak bardzo tego chciałam! Tyle razy wylewałam serce przed ludźmi, którzy mnie nie rozumieli. I tylko jeden człowiek uświadomił mi, że nie zrobię z tym nic dopóki nie zdeterminuję się na tyle, by urwać pewien schemat, pętlę. O jedno mniej. 
"Chciałbym żebyś chociaż raz zrobiła coś, bo CHCESZ, a nie bo MUSISZ".
Przede mną długa droga nad wypracowaniem sobie pewnych cech. Ale to dobrze, wiecie? To znaczy, że żyję:)
Kocham Cię, byłaś przy mnie tak długo i wiem, że dalej będziesz. Bo chcę żebyś była.
Rzecz jasna, nie weszła tu w grę sama chęć bycia wolną, niezależną, niezamkniętą. Zbyt wiele czynników złożyło się na to by nie dmuchać już w piórka, ale wypchnąć z gniazda pisklaka.  Czekają mnie nowe doświadczenia. Chcę rzucić sie na życie, pożreć je, gwałtownie szarpać je dłońmi, tak aby odczuło, że tu jestem. Chcę przeżyć wszystko, doświadczyć tego, co jeszcze jakoś mieści się w granicach rozsądku, moich własnych granicach moralności i bezkarności. Trzeba zadbać o niektóre relacje, bo relacje międzyludzkie to klucz do trwania w tym społeczeństwie. Pomijam to, że moja dusza ulatuje do góry i po prostu spogląda na dół. Już nie jestem w tym sama!
Wyciszenie, empatia, wzmocnienie tych trwałych relacji, które już są, które być może rzeczywiście tak zraniłam przez różnice temperamentów i poglądów. Klasycyzm i romantyzm. Człowiek duchowy nigdy nie zrozumie człowieka cielesnego, prostego. I to jest prawda. 
 Tu chodzi o współczucie, o więź, o bliskość. Tu chodzi o brak romantyczności, dusza spogląda w duszę i ją przenika.  Bez romantyczności. Bez żadnych formalności i nazw. Jednak to zrozumie tylko druga dusza. Nigdy człowiek cielesny, fizyczny, z krwi i kości. Leave out all the rest.
Przełamałam dużo barier, czekają mnie kolejne. Teraz po raz kolejny widzę, że życie to nic innego jak walka, walka z samym sobą. Najtrudniejsza z jaką można się zmagać.
Jednak.. sumienie mam już czyste. Nic go nie kala, zostały mi tylko myśli i sam umysł. Skupię się na uczuciach, na procesach, które są abstrakcyjne. Nie mogę przywiązywać się do świata, bo ja tu nie pasuję. Jestem babcią, mam jakieś 300 lat. Babcia, z ogromnym sercem i prastarym wnętrzem, zasadami, myśleniem. Taka już jestem. Wyjątkowa na swój sposób. Jak my wszyscy.
"Stajesz się odpowiedzialny za to co oswoiłeś. 'Oswajać' znaczy stwarzać więzy." - Antoine de Saint-Exupery.
I wszystko wraca. Jak zawsze w jednej chwili. Ja tylko się na to szykowałam. 
A teraz na mnie czas. 

Potrzebuję doznać katharsis, czuję to. Muszę iść do lasu medytować, spajać się z samoświadomymi i nieświadomymi swojej postaci siłami i tworami natury. Potrzebuję być z dala od świata, sam na sam ze sobą i Bogiem bez strachu i stresu.

Bez żadnych ograniczeń, potrzebuję uwolnić się od tylu rzeczy. Mały świat robaczków, troszkę większy rozgałęzionych drzew, gdzieniegdzie magiczna aura roztaczana przez grzyby,to jest uwolnienie od wszelkich krat, od kompleksów, od całego świata, od mimowolnych zahamowań umysłu. Potrzebuję natchnienia, oświecenia, uwolnienie od cierpienia, odreagowanie, uwolnienie emocji i uwyobrażeń. Potrzebuję siedzieć na kocu, w najluźniejszych ubraniach z liśćmi we włosach. U góry niebo z którym będę się łączyć, Siły Niebieskie. Szczere łzy, krystaliczne łzy, ludzie będą mogli zobaczyć ich połysk jak na niebie wzejdzie tęcza, to będę ja.

Potrzebuję uciec. Uciec od obowiązków, od natłoku, uciec od życia. Nie mogę się bać, nie mogę bać się przebywać w lesie, z naturą, z moim przyjacielem, z całym ekosystemem.

Jesteśmy malutką cześcią ogromnego, niepowtarzalnego tworu jakim jest ekosystem, to złożony proces, to jest coś więcej niż życie

To łączy ze sobą sfery duchowe i cielesne, chciałabym przeżyć doświadczenie astralne

Przejść to poprzez bezpieczną formę podróżowania po innych odmianach świadomości

Potrzebuję znaleźć SIEBIE.
Znalazłam? Znowu?
Gratulacje Wera, to nowy, blady świt.

 

 

 

FLY ON, LITTLE WING 




21/37

 

 

 

 

2 komentarze
welcomebackmyfriend  - 12/12/2015 9:04:39
Nie jestem w stanie nigdy opisywać tego co dzieję się w mojej duszy i czego dokładnie pragnę. Dziękuje Ci, że zawsze ujmujesz to idealnie w słowa i opisując siebie, czuję jakbyś mówiła także o mnie, uwielbiam Cię Wera.
flewheart - 12/12/2015 16:06:13
To niesamowite, że podsumowując samą siebie, badając moje zakamarki, mogę równocześnie robić to u kogoś innego. Wera żyje dla ludzi:) Czerp ze mnie Słoneczko. <3

Najnowsze wpisy

Wpis flewheart

20/11/2015 13:07:54

~

13/10/2015 14:53:26