Photoblog.pl

Załóż konto

Jestem taka szczęśliwa...

Jestem taka szczęśliwa...
Uśmiecham się, coraz częściej.. klienci uznają mnie za bardzo towarzyska i wiecznie uśmiechnięta kasjerke. Mam czasami chwilę zapomnienia, zaczynam myśleć... wtedy wszyscy się pytają czy wszystko w porządku, przeciez zawsze jestem taka szczęśliwa. No co zrobić? Kłamie jak zwykle. Przecież u mnie wszystko dobrze, nie mam problemów, moj umysł jest usłany kwiatami, a serce jest zawsze w jednym kawałku:) trzymajcie się dobrze i badzcie jak ja. Z uśmiechem na ustach w każdym momencie. Tylko nie kłamcie, życie potrafi być dobre:)

Wpis fiiikcja
Ile razy miałeś zły humor? A ile razy mogłeś pogadać z kimkolwiek o tym, co jest nie tak? Rozmowa Ci pomogła?a wiesz jak jest ze mną? Trzymam wszystko w sobie. Boję się powiedzieć co jest nie tak, każda rozmowa kończyła się dramatem, bo moje problemy były zbyt małe. W końcu przestałam mówić, zaczęłam sie uśmiechać. Już po mnie nie widać, że cos jest nie tak.

Brak

Brak
Będzie krótko i na temat. Życie jest do dupy

7

7

6

6
Kolejne kłótnie, kolejne problemy... a ja? Ja to wszystko chłone, jak gąbka... wszystko na mnie wpływa. Jakbyś się czuł gdybyś za wszystko był odpowiedzialny? Pewnie zestresowany jak cholera? Nie uwierzę jeśli powiesz że normalnie. Stres jest nieodłącznym elementem odpowiedzialności. Teraz stan tu ze mną. Ty tego nie czujesz? Cholera! Stres który na mnie spłynął jest o stokroć wiekszy niż twój, już rozumiesz co się dzieje? Rozumiesz mój świat? Boję się... boję się nawet własnego cienia, nie chce kolejnej odpowiedzialności, chce mieć spokój. A ty? Myślisz że jesteś lepszy? Zaczekaj aż wszystko się nagromadzi. Stres w pracy, odpowiedzialność, problemy w domu, problemy twoich bliskich których kochasz ponad życie, aż w końcu twoja własna psychika która każe uciekać, lecz trzyma Cię i nie pozwala ruszyć z miejsca. Jak to się stanie życzę powodzenia jak życie zacznie się walić. Nie przychodź do mnie, bo ja Cię ostrzegałam. Depri jest cholernie silna. Nawet Ty nie zdołasz jej pokonać... a teraz jeśli pozwolisz wrócę do mojego bezpiecznego świata...

5

5
Hej Znowu. Dzisiaj Nie będzie kontynuacji mojej historii. Dzisiaj Opowiem o rzeczach, które dzieją się teraz. Depresja nigdy nie znika do końca, jeżeli nie macie wsparcia od najbliższych osób. Moja Jeszcze nie do końca zniknęła. Ostatnio dużo się zastanawiam. Za Dużo myślę. Praca Mnie nie satysfakcjonuje, meczy mnie codzienne uzeranie się z klientami, którzy myślą że w dużych sklepach pracują osoby nie wykształcone, bez ambicji, bez przyszłości.. owszem niektórzy nie chcą się rozwijać, trzymają się kurczowo jednego miejsca, ale ja jestem inna i znam wiele osób którzy tez nie chcą do końca życia pracować w sklepach sieciowych. Oprócz Pracy jest też życie prywatne... z rodzicami prawie nie rozmawiam, nie ma o czym... brat ma swoje życie, a chłopak... czasami mam wrażenie, że go już nie obchodzę. Często Na mnie krzyczy bez powodu, chociaż czasami gdyby nie on to już by mnie nie było. Ostatnio jedyne co mam ochotę robić, to leżeć w łóżku. Po Co wychodzić?w łóżku nie na problemów, pracy, łez (to ostatnie jest wątpliwe).Można się schować przed światem i ludźmi. Chyba Jestem tchórzem...

Wpis fiiikcja

Udało mi się uratować rodzinę, chociaż to był bardzo głupi pomysł. Uciekłam z domu na kilka godzin. Od tamtego czasu kłótnie ustały, a ja byłam szczęśliwa, że ktoś jeszcze dzięki mnie może być spokojny. Wszystko jednak trwało bardzo krótko. Przyszedł czas intensywnego dojrzewania. pierwsza miesiączka, pierwsza burza hormonów. Kłótnie rodziców odcisnęły na mnie piętno. Za każdym razem, gdy ktoś krzyczał ja wpadałam w szał. płakałam, krzyczałam, uciekałam. Niektórych z tych zachowań nadal się nie wyzbyłam.

Tamtego czasu po raz pierwszy się zakochałam, po raz pierwszy raz się całowałam i po raz pierwszy przeżyłam zawód miłosny... wszystko w przeciągu dwóch miesięcy. Depri całe szczęście się do mnie nie odzywała, miałam od niej chwilowy odpoczynek.

Wtedy moje stany nazywałam depresją, jednak to nie była ona- to zwykłe "doły"- tak mi powtarzał każdy, kto mnie spotykał, a ja się tylko uśmiechałam i potakiwałam. Z czasem przestałam mówić o swoich problemach, o swoich uczuciach, przestałam mówić kocham, potrzebuję, przestałam wierzyć, że miłość istnieje, za to uwierzyłam, że człowiek dba tylko o swoje problemy.

Każdemu zawsze pomagałam- z uśmiechem na ustach, jednak, gdy wchodziłam do domu to uśmiech znikał z mojej twarzy, a jedynym przyjacielem, którego miałam było moje łóżko z pierzyną pod którą znikałam na długie godziny.

Z czasem miałam coraz większe problemy z pamięcią, coraz trudniej wstawało mi się z łóżka a koncentracja była na poziomie "0". W szkole i na spotkaniach z przyjaciółmi byłam dusza towarzystwa- zwyczajnie zakładałam maski.

 

Do niedawna życie bez maski było dla mnie czymś absurdalnym, dzisiaj czy to sie komuś podoba czy nie- jestem sobą. Akceptujesz? to dobrze. Nie? to idź sobie. Nie zaburzysz mojego ładu i tylu lat układania myśli. Jedyne, co możesz zrobić to być ze mną szczery. Skoro zniosłam DEPRI to zniosę wszystko;)

3

3

Hej! Pewnie nie raz o mnie słyszałeś, pewnie nie raz o mnie usłyszysz. Nazywam się Depri.Od dziś zaczynamy żyć razem. Od dziś już nikt nie będzie tak blisko jak ja...

Przygotuj się, nadchodzę! nadchodzę!

Moja historia zaczęła się dawno temu. Przygoda, która nigdy nie była zabawna ani przyjemna... ONA przyszła do mnie niespoziewanie, ale nie o razu ją rozpoznałam... Miałam zalewie 11 czy 12 lat kiey moje życie z pełnego szczęścia zmieniło się w dramat. Dlaczego? nie jest mi łatwo o tym mówić.... przez moich rodziców. Dzień w dzień wysłuchiwałam, jak się kłócili, obwiniali się wzajemnie, trzaskali drzwiami, przepadali na długie godziny. Wtedy w moim życiu pojawiła się ONA. Z początku wydawało mi się, że to zwykłe pogorszenie humoru z powodu trudnej sytuacji w domu, ale jak się okazało, to był tylko początek...

 

 




 

 

~Jedna porażka więcej w życiu normalnego człowieka nic nie zmienia, albo się poddaje-jak ja- albo próbuje coś zmienić i walczyć dalej.~

 


 


 


 

 

Z każdym kolejnym dniem czułam się gorzej, aż przyszedł koniec... pierwszy raz chciałam zniknąć, przecież i tak nikt by się nie przejął - tak mi się wtedy wydawało.

Wybrałam godzinę, dzień i miejsce. Niebieski most na odludziu wydał mi się idealny, jednak całe szczęście ten dzień nie nastąpił. postanowiłam jeszcze walczyć, spróbować coś naprawić.. Naprawić swoją rodzinę i nie zgadniecie, udało się:).... wtedy się jeszcze nie poddałam, TO NASTĄPIŁO WKRÓTCE

 

 

 

 

CDN...

2

2

Hej robaczki, pora na krótkie wprowadzenie. Prowadzenie Photobloga, to z pozoru prosta czynność, wrzucasz zdjęcie i już gotowe, a co z podpisem? Tu zaczynają się schody... 

Na moim blogu będę wstawiać w miarę aktualne zdjęcia, a podpis będzie zupełnie od nich obiegał. Opiszę wam jak doszłam do tego momentu, w którym jestem i jak poradziłam sobie z depresją ("Boże.... co ona ma w głowie, to tylko blog..."  - możecie myśleć, co chcecie;) ). 

Od dłuższego czasu staram się napisać książkę, ale po co ją pisać, skoro nikt jej nie zobaczy?? Dlatego wszystkie moje historie i przemyślenia znajdą sie tutaj. Mam nadzieję, że będzie Wam się miło czytać i zrozumiecie, dlaczego osoby z depresją tak często się uśmiechają i nigdy po nich nie widać smutku;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zdjęcie wykonał: Marcin Bugajny 

007 Photography 

1

1

Hej wszystkim, od dzisiaj jestem z Wami:) Zapraszam do śledzenia wpisów;)

K.