Photoblog.pl

Załóż konto

...

...

Ostatnie zdjęcie chyba się nie wczytało, więc dodałam je jeszcze raz w lewym dolnym rogu.

Nie wiem czy to normalne że w lewej ręce nie jestem w stanie przenieść szklanki herbaty, kiedyś nosiłam dwie bez problemu.

Boję się że bez leków nie będę spać ale widzę jak mnie rozwalają.

 

Nie wiem co napisać. Tego co mi się tam dzieje nie da się opisać. Kocioł w chuj. Dużo rzeczy mam do zrobienia...

Nie umiem się cieszyć tym weekendem jakoś.

...

...

Zrobiłam to na świeczke i kadzidełka. Masa solna.

 

Nie wiem co ze sobą zrobić.

Parę rzeczy do mnie zaczęło trafiać.

Z jednej strony boję się że braknie mi czasu na terapii a z drugiej się boję że mi przedłużą.

Wyszłam z tego miejsca.

Po zmianie leków waga leci w górę jak pojebana.

Chodzę na basen i na jogę.

Nie wiem co ze sobą zrobić.

Wiem co będzie po terapii.

 

Jestem sama i musze to sama ogarnąć.

Przestałam czekać.

...

...

Nie mam czasu i sił na pbl, to chyba dobrze bo to znaczy że zajmuje się życiem. Byłam wczoraj na jodze, dzisiaj idę na basen. Terapia trwa i rozwala mnie. Muszę wniesc lodówkę do domu i zamontować boiler. Kupiłam płótna, farby, dużo rzeczy do decoupage i scrapbookingu.

...

...

Kiedy ona to zrobiła? Ile czasu minęło? Ile czasu znowu zmarnowałam? Ja pierdolę...

Ogólnie terapia idzie w dobrą stronę.

Życie poszło w dobrą stronę.

Jest ok...

...

...

Oddałam najpiękniejszą cześć mojego życia i siebie.

Jesteśmy wolni.

 

Never mind I'll find someone like you... ;)

...

...

Słuchawki, noc, samotność.

Wszystko się cofneło.

Resetuję się. Najchętniej bym siedziała w domu i grała.

Imprezy mnie męczą.

Męczą mnie ludzie którzy siedzą i dłubią sobie wykałaczkami w ranach, bo wiem że w kółeczku adoracji mojej depresji z niej nie wyjdę i musze zacząć szukać rzeczy w których mogę działać zamiast dokładać sobie rzeczy które sprawiają że jestem nieszczęśliwa.

Zmęczyły mnie te święta i mam już dosyć ludzi.

 

...

...

Wesołych Świąt :)

...

...

Tak się nie da funkcjonować... Ataki paniki wracają. Seminarium jiujitsu, kiedyś mój żywioł, a teraz mam ochotę się to płakać wśród tych ludzi.

...

...

Zaczęło się. Wczoraj zjazd totalny, od poniedziałku jadlowstret... Czuję się zjebana.

....

....

Wróciło wszystko.

Czuję się gruba, przytyłam w 3 tygodnie 5kg.

Stres, brak treningów i zmiana leków.

 

Natomiast nie czuję już tego że chce umrzeć.

To mój największy sukces.

 

Ale to że czuję się gruba i przez to mam hamulec na wyjścia do ludzi i robienie rzeczy jest okrutne.

 

Mimo wszystko chce być chuda.

Ehh....

....

....

Dzieje się za dużo żeby o tym pisać. Terapia, choroby w rodzinie, brak treningów... Szambo się wylewa skąd tylko może. Bardzo się cieszę że mam swój mały azyl.

...

...

Jarmark Bożonarodzeniowy.

 

Tym razem faktycznie weszłam z buta w terapię. Drugiego dnia już ryczałam i w sumie wywaliłam wszystko. Piątek skończyłam z niepokojem że jest weekend.

Rezygnuje z bjj bo nie mogę trenować wieczorem. Tritico zaczyna na mnie działać w dawce 150.

Myślę że będę musiała zakończyć pewną relację bo widzę jak mnie niszczy, w sumie sama siebie, ale przez chwilę dam sobie żyć i podelektuję się jeszcze chwilę moją tragedią. Jednak wiem że wszystkie trudne rzeczy powinnam zrobić w trakcie trwania terapii, żeby łatwiej to przejść i wyciągnąć z tego najwięcej dobrego.

 

I kupiłam milion świeczek w Ikei i drzewko bonsai, bo było w promocji.

#1

#1

Po pierwszym dniu terapii jest mi przykro z powodu ludzkich problemów. Ale widzę też jaką robotę zrobiłam do tej pory. Była przykra sytuacja która po mnie spłynęła. Przejmuje nadal emocje grupy w której jestem ale wiedziałam że mnie to nie dotyczy, natomiast było mi przykro z tego powodu że tak bardzo to dotknęło większość osób na grupie. Sama terapia od strony technicznej to siedzenie w kółku na krzesełkach. Bardzo dobre jest to że wchodzi się w ciągu trwania, ogólnie trwa 3 miesiące ale są tu osoby na różnym etapie które się wypowiadają i mogą coś uruchomić w osobie która dopiero dołącza, co sprawia że nie ma skrępowania "jak zacząć", bo wszystko się dzieje spontanicznie i na bieżąco.

No i co najważniejsze, nikt nie widzi niczego do głowy. Pootwierają okienka, ale wszystko trzeba samemu w sobie uczciwie przepracować.

....

....

Nie czuję nic w związku z tym że jutro zaczynam terapię ma oddziale dziennym. Od poniedziałku do piątku 5h rycia w głowie, w emocjach i uczuciach. I tak 3 miesiące. W tym tygodniu próbowałam wstawać wcześnie, bo to tylko jedyna obawa że nie wstanę na 8, bo ostatnio przesypiam budziki, telefonu, nawet jeśli się obudzę rano to zaraz padam znów i budzę w dopiero po południu. Nie wiem czy to dobrze czy nie dobrze. O dziwo tym razem z osób z otoczenia wiedzą tylko mama i siostra. Odłożę jiujitsu, będę robić zwykłe treningi po południu, bo jak zaczynamy o 20 to jestem w domu o 22/23, a muszę brać leki nasenne wcześniej i kłaść się koło 21. Może to coś da... Zwiększę dawkę i zasnę wcześniej. Nie ma opcji żebym nie wstała rano.

...

...

No to 2 grudnia wracam na dzienny oddział psychiatryczny.

Hello darkness my old friend - chciało by się zaśpiewać....