Photoblog.pl

Załóż konto

 

2020/02/25   

 

« następne   poprzednie »
Powiększenie

Biorąc pod uwagę częstotliwość tych dennych wysrywów, chyba oczywistym jest jak bardzo (i coraz bardziej) chce mi się je produkować, no ale niech będzie, yet another one bo wolne.

Co tam w trawie.. Hm. Zimowy jubel był zaskakująco nudny. Gromowładni grzeczni ponad miarę, reszta gawiedzi podobnie, może jedna czy dwie postaci skończyły się koło północy. Nie dysponuję więc materiałami do ewentualnego szantażu. Wyrzucony za fraki przez ochronę wesoły nieborak prędko wślizgnął się z powrotem bocznym wejściem, nie umiał też wytłumaczyć za co go wysiudano. Miałam nie pić, ostatecznie wysączyłam delikatnie za namową parę kielonków, acz kilkuletnia abstynencja dała się i tak we znaki dnia kolejnego, w postaci upierdliwego nibykaca do południa. Trudno się mówi. Czasy w których dało się wyłoić flachę aż do wyłonienia się denka i spędzić kolejny ranek na lekkiej migrenie przeminęły z wiatrem. Letni spęd to był przy tym pogrom. Pamiętam jak z niedowierzaniem spozierałam na kolegę X zajętego na parkiecie ślimakiem z koleżanką Y, następnie koleżankę Y zajętą ślimakiem z koleżanką Z, a kolegę X przeszczęśliwego obok na ów widok jakby conajmniej dowiedział się właśnie, że Boże Narodzenie odbędzie się tydzień wcześniej. Oderwawszy wzrok od jego rozradowanej twarzy i przebierających dziko odnóży wydałam z siebie dźwięk będący czymś pomiędzy histerycznym śmiechem a żałosnym smarknięciem i ukryłam twarz w dłoniach. Mój korpomałż poklepał mnie troskliwie po plecach.

- Ja wszystko rozumiem, naprawdę, też to robiłam dziesięć lat temu, ale...

- Wiem, moja droga małżowinko, nie mów nic.

Zasiedzieliśmy się ze starą gwardią do wczesnych godzin porannych. Wysłuchałam przed czwartą opowieści o niegodziwych chłopach, acz nie mogłam wiele w tym temacie doradzić gdyż doświadczenie moje jest na owym polu znikome, i osobiście wylałabym panu gar pomyj na łep, poleciwszy grzecznie wykurwiać w podskokach. No ale tego powiedzieć nie mogłam, zapewniłam więc iż jest mi przykro i rozumiem poniekąd jak źle można się z tym czuć, wszak też kiedyś było mi przykro i też się czułam delikatnie mówiąc nienajlepiej, po czym podrapałam się po nosie swemi półtoracalowymi pazurami (delikatnie, ażeby tapeta nie odpadła), i udałam się do baru po dwa Mojito. Dodałam też, że zawsze mogło być gorzej. Gdy eks-sąsiad który lubił boksować żonę przez wszystkie trzy ciąże wpadał na jakąś lurę, wynurzałam się ze swej gawry by zalać herbatkę, obchodziłam stół ostentacyjnie szerokim łukiem, sarkałam gromko "A witam dżentelmena", i wracałam do jamy trzasnąwszy uprzednio jej drzwiami. M. była zbulwersowana. "Musisz być taka niemiła?" Niemiła? "Dziękuj Bogu że nie potrafię puszczać z gardła komet, bo spluwałabym przy okazji do zlewu". Wróciłyśmy przed piątą, a więc timing całkiem przyzwoity. 

 

***

Case study vol 745094545.

Gangrena przybrała takie rozmiary, że zaszpachlowanie jej zaczęło graniczyć z cudem, więc po półtora miesiąca bezskutecznego smarowania owego syfu maścią sterydową udałam się do gangrenologa po, jak sądziłam, antybiotyk doustny, jako że uznałam że to pewnie jakaś bakteria, albo wirus, albo grzyb, albo inny ch. Pani doktór wyśmiała, rozłożyła rynce i wypisała izotretynoinę. Jaka tam bakteria, ten sam trąd co od piętnastu lat, tylko zaczyna przybierać już takie formy, że się goić nie chce, a nawet wyłazić, tylko siedzą torbiele pod skórą tygodniami. Za późno, dodała, dlaczego doktór nie przysłał z tym pani do mnie w wieku lat szesnastu? Wzruszyłam ramionami. A skąd mam wiedzieć. Chodziłam gdzieś przez chwilę, Bóg mi świadkiem. Retinoidów dać nie chciały, bo mówiły że na hormony nie pomogą. Maściami i paściami mnie zbywały, równie dobrze mogłam smarować się np. masłem, antybiotyk mnie na dwa tygodnie raz wypisały, tabletkami hormonalnymi się na pałę kurowałam. W sumie te najwięcej pomagały, choć skutkowo a nie przyczynowo, więc tak naprawdę gówno robiły. Zasłyszałam gdzieś w okolicach klasy maturalnej o niektórych przeciwandrogennym działaniu, i zapytałam o opinię dwie koleżanki. Pierwsza wyszczerzyła się w złośliwym uśmieszku ("Na pryszcze? Jaaasne.", czyli de facto: "A tam, o jebanie ci chodzi."), druga natomiast gorąco je zarekomendowała powołując się na znajomy przypadek. Ucieszyłam się wtedy, i rzeczywiście miała rację, coś tam dawały, dopóki się je żarło of course. Do czasu. Po paru latach przestały, bo i organizm sie pewnie uodpornił, tak więc wyjebałam do śmieci. No ale z racji że ryj zbiesił się tak, że trzeba było odwoływać jedno spotkanie towarzyskie po drugim, postanowiłam pokazać go organowi uczonemu raz jeszcze, i skończyłam z receptą na to kolosalne świństwo. Pani mówi że pomoże, gógle mówią że wszyściuchno wróci za parę miesięcy po odstawieniu. Jak będzie, czas pokaże. Ulotka wygląda imponująco, dłuższej i obszerniejszej w skutki uboczne jeszcze nie widziałam. Ciekawe czy wyłysieję albo obciążę sobie wątrobę jak moja ś.p. babka, świeć Panie nad jej duszą, swoją pięćdziesięcioletnią alkopoligamią. Mowa także o depresji, ale ta mi raczej nie grozi. Wychodząc z apteki śmiałam się do siebie jak do syra. Pomoże - okej. Nie pomoże - też okej, i tak na wszystko co sobie w życiu kiedyś zaplanowałam jest już kurwa za późno XD. Lat straconych nie odzyskam, co nie. Ale nerwowam jakaś na tych kapsułkach. Poirytowana chodzę. Nachmurzyłam się, gdy O. zadzwonił nagle ni stąd ni zowąd zapytać o wrażenia, zagadkowo zatroskany moim dobrostanem po latach mienia go gdzieś. Nerwy mi puściły.

- I co mówiła?

- Że pomoże. I że za późno. Szanse mniejsze, ślady zostaną. Trzeba było to zrobić jakieś dziesięć lat temu, albo wcześniej.

- Kto mógł przypuszczać...

- Na litość, oboje wiemy, że taki H. poszedłby do samego diabła po radę gdyby widział jak jego córka cierpi całymi latami.

- Yh. A antykoncepcję ci zapisać?

- Co takiego?

- Ten lek uszkadza płód, trzeba bardzo dobrze się za...

- No ten akurat mi nie grozi, uszkodzony czy cały. Od siedmiu lat żyję jak mniszka i nie planuję w tym temacie żadnych zmian.

- No tak ale jakby...

- Powiem tak. Jeśli zaplanuję sobie jakiś nierząd albo rozpustę, to dam ci wcześniej znać.

Zwinęłam się w precel, posykując z dezaprobatą. Też mi insynuacja. Jeszcze mi brakuje wystawić sie jakiemuś zdesperowanemu dupczycielowi panien czwartego sortu, bo dawno sie nie dałam komuś upokorzyć XD.

Wysuszona skóra złazi ze mnie jak z jaszczurki, ale jeszcze tylko jakieś dziesięć miesięcy. 

 

***

Guess who's back, Shady's back. No prosz, a któż to się niespodziewanie wyłonił z jakiejś nory i zaorał na Oscarach? May I have your attention please? Can the real Slim Shady please stand up? No doprawdy, jak rapsów dalej nie kumaju, tak Em jest dalej zajebisty. Ilekroć próbuję nadupcać razem z nim, zapowietrzam się okrutnie. Kiedy ten gość bierze wdech, kiedy robi wydech, czy on w ogóle oddycha? Co to za pojemność płuc jest? Dostał owacje na stojąco, ja bym tam pewnie klaskała najgłośniej. Pulchniutki taki, krok dalej w kolanach, dobrze wygląda, czarnym pewnie dalej miękną rury. No he's not the first king of controversy, he's the worst thing since Elvis Presley to do black music so selfishly and used it to get himself wealthy. Twenty million other white rappers emerge but no matter how many fish in the sea, it'll be so empty without him!

Brak komentarzy
Info

Użytkownik scorpia
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.

Najnowsze wpisy

Wpis scorpia

10/07/2020 23:57:32

Wpis scorpia

26/06/2020 23:39:42

Wpis scorpia

13/06/2020 22:05:44

Wpis scorpia

14/04/2020 0:30:05

Wpis scorpia

25/02/2020 10:46:07

Wpis scorpia

18/11/2019 15:54:23

Wpis scorpia

12/11/2019 21:59:03

Wpis scorpia

17/06/2019 3:12:31

Wszystkie wpisy