Photoblog.pl

Załóż konto

MARZENIA? 

2013/12/16   

Tak daleko, lecz wciąż blisko#24

« następne   poprzednie »
Tak daleko, lecz wciąż blisko#24

Starałam się w dość szybkim tempie dotrzeć do domu. Było już ciemno i późno, a Eliza i Adam nic nie wiedzieli, że wyszłam. Już na pewno są w domu. 

Delikatnie i jak najciszej otworzyłam dzwi od domu i na palcach weszłam po schodach. Na górze zajrzałam do ich sypialni. Spali, jak zabici. Wpadłam do mojego pokoju i zabrałam czystą bieliznę, po czym udałam się do łazienki i wykąpałam. Wzięłam ze sobą laptopa i wślizgnęłam się do łóżka. Pościel była zimna, mimowolnie zadrżałam. Po chwili byłam już zalogowana, od razu zadzwonił Nikodem, odebrałam.

- Hej. Spóźniłam się 20 minut. - Zaśmiał się i przewrócił oczami.

- Kocha to poczeka. - Oboje się zaśmialiśmy.

- Niewyraźnie wyglądasz. - Przyglądał mi się.

- Źle się dziś czuję. - Odparłam pewnie i posłałam Nikodemowi nieśmiały uśmiech, który natychmiastowo odwzajemnił.

- Mam dobrą wiadomość. Od jutra zaczynam pracę w warsztacie. - Oznajmił radośnie.

- Świetnie, tylko.. - Zaczęłam. 

- Tylko? - Zapytał zdezorientowany. 

- Co ze szkołą? - Moja lewa brew powędrowała ku górze.

- E tam. - Prychnął. 

- Nic się nie stanie, jak kilka razy nie pójdę do szkoły. - Mówił pewnie, choć sam wiedział, że łatwo nie będzie.

- Stanie się. Zaległości, masz maturę w tym roku. W weekendy możesz pracować, ale nie w tygodniu, no proszę. Obiecaj mi. - Popratrzyłam smutno w jego oczy. 

- Obiecuję. - Powiedział po chwili namysłu i głośno wypuścił powietrze.

 

Rozmawialiśmy jeszcze ponad 2 godziny o wszystkim i o niczym. Czas bardzo szybko zleciał. Mogłabym z nim rozmawiać cały dzień i noc, ale oczy mi się same zamykały.

- Dobranoc. - Szepnął i posłał mi powietrznego buziaka.

- Cześć. Miłego dnia jutro. - Pożegnałam się.  Wyłączyłam komputer i ułożyłam się wygodnie w łóżku, a już po chwili oddałam się w ramiona Morfeusza.

 

* * *

Gdy się obudziłam, od razu co zrobiłam, to sprawdziłam w telefonie godzinę. Grubo po jedenastej. Otworzyłam jeszcze sms'a, którego dostałam wczoraj, ale już pewnie spałam. Treść to zwykłe dobranoc, z numeru Dawida. Uśmiechnęłam się mimowolnie, po czym wstałam i udałam się do łazienki. Wzięłam krótki prysznic, ubrałam się w białą koszulę i czarne spodnie. Włosy splotłam w niedbałeko warkocza, która opadał na moje prawe ramię. Postanowiłam zrobić lekki makijaż, bo po wczorajszym wyglądam masakrycznie. Zapadnięte i zmęczone oczy, a pod nimi wory. Wyglądałam, jak bez życia, a dziś czułam się świetnie, chociaż w gębi duszy dręczył mnie fakt, że bez skrupułów okłamałam Nikodema. Mimo tego, że żałuję, to nie przyznam się za nic w świecie.

 

Zeszłam na dół na śniadanie. Gdy tylko schodziłam na dół do moich nozdrzy dotarł zapach smażonych naleśników. Dziś jest niedziela, więc rodzice są w domu. 

- Dzień dobry. - Przywitałam się i usiadłam grzecznie do stołu. 

- Cześć. - Eliza posłała mi ciepły uśmiech. 

- Witam. - Piorunujący wzrok Adama wynurzył się zza gazety.

Przełknęłam głośno ślinę.

- Gdzie byłaś wczoraj i dlaczego tak późno wróciłaś? - Zapytał oschło, odłożył gazetę na stół i zaczął mi się doszczętnie przyglądać, analizując każdy centymetr mojej twarzy.

- Byłam ze znajomymi.. - Zaczęłam się denerwować i jąkać.

- Wiesz, o której wróciłaś?! A może zdajesz sobie sprawę, co mogłoby Ci się stać, gdy wracałaś tak późno? - Uderzył pięścią o stół.

- Daj jej spokój. - Warknęła Eliza, zmywając naczynia.

- Wracałam taksówką. - Skłamałam.

- To nie zmienia faktu, że przegięłaś. Jak zawsze zresztą. - Pokręcił głową i popatrzył na mnie jakby z obrzydzeniem.

- Nie wychodzisz dziś z domu. - Prychnął, ostatni raz na mnie popatrzył i wrócił do czytania gazety.

Nie wytrzymałam, wzięłam jeden naleśnik w dłoń i powędrowałam do swojego pokoju. Nałożyłam kurtkę jeansową i buty, wzięłam pieniądze i po cichu zaczęłam schodzić na dół.

- Powinieneś być dla niej milszy, gdyby powiedziała słowo o tym, jak ją traktujemy, to zepsułoby całą naszą opinię. - Warknęła w stronę Adama, Eliza.

Szybko przebiegłam przez kuchnię, która prowadziła do dzwi, po czym wybiegłam pędem z domu. Słyszałam jeszcze krzyki Adama, ale całkiem to olałam.


Brak weny... Poproszę o trochę więcej komentarzy:)))

Miłego dnia. :*

                                                                                                                             JUSTYNA

14 komentarzy
smallangel1  - 04/01/2014 20:12:05 z telefonu komórkowego
rewelacyjne jest to opowiadanie
xdmojeopowiadaniaxd  - 26/12/2013 13:23:59
To opowiadanie jest po prostu nacechowane geniuszem <3 Uwielbiam Twój sposób pisania i Twoją wyobraźnię, pisz dalej bo nie mogę się doczekać ! ;***
miaaaux  - 22/12/2013 13:01:12
ładnie tu, zapraszam do mnie ; ))
wesołych :*
kam - 21/12/2013 9:18:58
kiedddy następne? Dawno nie było :c
opowiadaniazpomyslem - 21/12/2013 20:47:33 z telefonu komórkowego
Nie wiem

kam - 19/12/2013 19:59:42
Jedno z najlepszych! :*
polecmywkosmos  - 16/12/2013 23:55:43
swietne ;d
bajkoweopowiadanie  - 16/12/2013 19:51:40
bardzo fanie się czyta..;d
storiesforyou  - 16/12/2013 15:47:32
bardzo super super :) czyta się z ogromną przyjemnością :) powodzenia ! Zapraszam do siebie, również piszę, ale dopiero zaczełam. Czy mogę liczyć na obiektywną i szczerą opinię ?
opowiadaniazpomyslem - 16/12/2013 18:39:56
Pewnie:)

opisyopowiadaniaa  - 16/12/2013 18:11:08
Na jej miejscu bym nie wytrzymała i bez skrupułów przyznała do tego, jak mnie traktują. Zniszczyło by to ich,. a ja bym miała satysfakcję ^.^
opowiadaniazpomyslem - 16/12/2013 18:39:24
Bo Ty moja zimna suczka jesteś:*:*

mowetoyome  - 16/12/2013 18:30:51
meeega. ♥
mowetoyome  - 16/12/2013 18:28:11
meeega. ♥

Najnowsze wpisy

Tak daleko, lecz wciąż blisko#24

 

Tak daleko, lecz wciąż blisko#23

 

Tak daleko, lecz wciąż blisko#22

 

Tak daleko, lecz wciąż blisko#21

 

Tak daleko, lecz wciąż blisko#20

 

Tak daleko, lecz wciąż blisko#19

 

Tak daleko, lecz wciąż blisko#18

 

Tak daleko, lecz wciąż blisko#17

 

Wszystkie wpisy