photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 3 LUTEGO 2024

Once i had a dream.

Śniło mi się, że mając 23 lata, od kilku lat wcześniej poczynając, pracowałem w smutnej, przeciętnej fabryce.

Znosiłem to z pokorą, choć każdy dzień był zabójczo podobny do poprzedniego.

Po kilku latach, ludzie w pracy zaczęli stawać się nieznośni, nie tyle nudni czy banalni, co wredni, złośliwi i przekraczający moje granice i to za daleko. W pewnym momencie powiedziałem dość.

Zacząłem szukać nowej pracy,nie liczyłem na nic specjalnego.

. Zawsze marzyłem o tym, żeby mieć jakiś zawód, coś, w czym będę dobry.

Przyszła późna wiosna, 2019, zacząłem rozsyłać CV, pomimo strachu i braku wiary w siebie.

Czytając odpowiedzi, smutek i niemoc ogarniały moje serce. Serio ? Jestem tak beznadziejny, że nawet w najprostszej pracy odrzucają moje zapytania ? Kiedy odrzucili moje niemal ostatnie CV,położyłem się na łóżku i łzy napłynęły mi do oczu. Czułem się jak śmieć. Przyznałem sobie, że Ci, którzy mnie tak demotywowali mieli racje.

Kiedy leżałem pogrążony w kompletnej beznadziei, spojrzałem na telefon.

Ostatnia szansa : Spedytor Międzynarodowy

Czytałem to przynajmniej 5 razy.

Rozmowa kwalifikacyjna przebiegła przyzwoicie, porównując to do mojej fabryki, było to jak niebo i ziemia. Schludne biuro w Rzeszowie.

Początki były trudne, ale byłem bardzo zmotywowany. Strzał w dziesiątkę, tego szukałem. Zwolnienie z beznadziejnej pracy i rozpoczęcie czegoś, co naprawdę mi odpowiada.

Organizowanie transportu po całej Europie, handel, praca w 90% z francuskimi klientami.

Serio ? Francuski ? Od dziecka mi się podobał, zapisałem się na lekcje.

Niedługo po rozpoczęciu, załatwienie sobie pracy zdalnej.

Praca z mojego pokoju, angielski i francuski na co dzień, praca teoretycznie od 8 do 16h, ale tak mi się podobało, że z własnej woli pracowałem dłużej.

Przerwy w dowolnym momencie, spacery...

Dobre pieniądze, możliwości rozwoju, wygoda. * i ta ergonomiczna podkładka z koszyka pod laptop, coby się nie garbić xD *

Coraz lepsze wyniki,poświęcałem się dla klientów. Byłem rzetelny i sumienny. Jedni polecali mnie drugim, zyski rosły.

Po 2 latach& dla mnie abstrakcja.

Własna działalność. To była moja złota era. .

Z czasem jednak przestałem doceniać to co miałem. Byłem już tak pewny swojego, że zacząłem zaniedbywać pracę. Doszła do tego pandemia, wojna na Ukrainie, przepisy unijne, oraz wspaniały Polski Nowy ład : uderzający w małe firmy. Koszta utrzymania zaczęły rosnąć,a przychody poważnie spadać. Sen zaczął szybko zamieniać się w koszmar, trudności zaczęłysię mnożyć z dnia na dzień, klienci przesyłali zlecenia coraz rzadziej. Stres w pracy się piętrzył.

Zero, zero, minus, minus.Nie wierzyłem w to, że ten sen może się skończyć. Być może mogłem z tego wyjść ?nie dane było mi się przekonać.

Przyszedł maj 2022.Dotarło do mnie, że to wszystko tonie.

Ostatnia próba ratowania interesu& kredyt. Nie pomogło,może na chwilę. W końcu zrozumiałem- to koniec. W tym miejscu koszmar tylko się pogłębiał.

Zamknąłem działalność, przyjąłem do świadomości sytuację i zacząłem planować kolejne kroki.

Wiedziałem, że muszę coś zmienić,że potrzebuję czegoś więcej, że za długo jestem już w jednym miejscu.Wyjazd za granicę.Może Niemcy ? Bałem się, to opuszczenie wszystkiego co znałem.

Agencja pracy, przecież nie znam niemieckiego&

Kolejne rzeczy związane wyjazdem działy się tak szybko.. Nadszedł ten dzień, rozstanie ze wszystkimi, z mamą, siostrą, dziadkiem, z całą resztą i wyjazd w nieznane. Początki były ciężkie. Uderzyła mnie ta świadomość- Tutaj jestem nikim, nie liczy się co osiągnąłem poprzednio, wszystko trzeba zacząć od nowa. Praca w magazynie z żywnością. Jaka to zmiana, w porównaniu do własnego, pokojowego biura i wygody& Znowu prymitywni ludzie i to jeszcze jako współlokatorzy.Co weekend w ich wykonaniu impreza do rana. Trudno, trzeba wytrwać. 9 miesięcy, później szansa na niemiecką umowę o pracę i własne mieszkanie. Marzenie, tak odległe.

Po 3 miesiącach ciężka wiadomość. Przeniesienie na nocną zmianę, w wyniku braku pracowników w tychże godzinach, albo do widzenia. Wybór był prosty, muszę przetrwać. Mama pisała, daj spokój, wróć. Nie, podjąłem decyzję. Z tarczą, albo na tarczy Po 9 miesiącach od rozpoczęcia,po przetrwaniu mieszkania z różnymi współlokatorami i pracy w nocy, na reszcie, niemiecka umowa o pracę, własne mieszkanie,cisza, spokój, bezpiecznie, las, polne drogi.

Od 16 miesięcy noc stała się moim dniem.

Najgorzej w okresie jesienno-zimowym.Prawie nie widzę słońca. Teraz stał się nim księżyc.Wszędzie jestem ostatni,w sklepie, w urzędzie... jeszcze 2 lata wcześniej byłem w stanie kontrolować kilka transportów na terenie całej Europy jednocześnie, dziś zdarzają mi się problemy z poprawnym składaniem zdań po Polsku. Nieustanne poczucie niewyspania i mgła w głowie.Co za lekcja pokory.

W pracy na  początku było ciężko, głównie fizycznie, ale w miarę upływu czasu przebiłem się nieco wyżej. Ponownie jednak wśród ludzi , bardzo ograniczonych, imigranci z całego świata, różne kultury, zachowania, czy niemieccy naziole. Na szczęście, spotkałem tu także ludzi życzliwych, którzy pomogli mi się zaaklimatyzować.Polubiłem niemiecki. Praca w nocy,współlokatorzy, zrobili swoje i skutecznie ograniczyli postęp językowy.

 

 

Dziś powoli wychodzę na prostą.

Od marca, 5 miesięcy intensywnego kursu niemieckiego. Drogi i trudny, szczególnie po pracy w nocy. Żyje mi się tu dobrze, ale czuję w głębi serca, że to nie mój dom. Po czasie zaprzyjaźniłem się z mrokiem i ciszą nocy.

 

Przyjazd tutaj dobrze mi zrobił, zmężniałem, nauczyłem się wielu rzeczy, w głębi serca potrzebowałem tego. Jest sporo ofert pracy w mojej branży, w jej niemieckim odpowiedniku. Niemcy jednak wymagają niemieckiej edukacji i szkoleń. Nie mam na to czasu, ani finansowej możliwości. Szansa, że przebiję się bez tego, wynosi może 1/100.Dałoby to  jednakże możliwość zdobycia niemieckiego doświadczenia zapewne opcję pracy zdalnej, być może nawet powrotu do Polski& Odpowiednia praca, to stabilność i możliwość myślenia o założeniu własnej rodziny.Nie odpuszczę, to nie w mojej naturze. Wciąż mam karty w ręku, gra trwa nadal.

 

 

Jeżeli komuś udało się dotrwać do końca tego przydługiego wpisu&

Jeżeli masz prace, którą lubisz/kochasz, rób to najlepiej jak potrafisz i korzystaj.

Jeżeli natomiast nie lubisz, frustruje Cię i czyni nieszczęśliwym, być może pracujesz poniżej swoich możliwości,to zawalcz o zmianę, na ile to jest możliwe w Twoim życiu, bo jest krótkie.

Rozważ tylko w czym jesteś dobry/a i zawalcz o swoje !

 

Zostawiam ten wpis sobie, jako wyzwanie i obietnicę,a wszystkim w trudnej sytuacji zawodowej mówię : Stań do walki i próbuj !

 

Rozważałem, czy dodanie takiego wpisu jest okej&

Teraz myślę, dlaczego nie ?

To się wydarzyło i ukształtowało mnie jako człowieka w pewnym stopniu.

Z porażek trzeba wyciągnąć wnioski i iść dalej.

Komentarze

Photoblog.PRO anngod1421 Podziwiam, jesteś bardzo odważny :)
03/02/2024 22:48:25
Photoblog.PRO matt9 nie jestem, uwierz mi.
Nie mniej jednak dzięki.
04/02/2024 0:49:27
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika matt9.