Liść.
Leci, spada, frunie
z drzewa matki
już ostatnie
słodkie promienie
padają na brązowy cud natury
który czeka zgnicie
na chodniku, w ciemnej uliczce
gdzie czyjś los już nikogo
nie obchodzi...
efekt wpatrywania się w okno na francuskim, który był 8 lekcją z rzędu ;)
"nienawidzę poniedziałków"? Nie tym razem :*