Photoblog.pl

Załóż konto

 

2020/07/05   

They just slash you into pieces

« następne   poprzednie »
They just slash you into pieces

"Jeśli coś nie jest ważne po miesiącu - to nigdy tak naprawdę nie było ważne." (Jordan Peterson)

 

"And often people won't specify their goals too, because they don't like to specify conditions for failure. So if you keep yourself foggy, which is very easy, 'cause it's just a matter of not doing as well, then - you don't know when you fail. And people can say "well I don't wanna know when I fail, 'cause that's painful. So I keep myself blind about when I fail."

That's fine, except - you fail all the time then. You just won't know until you'll fail so badly that you're done." (Jordan Peterson)

 

"Those people - you don't wanna have an argument with them. They just slash you into pieces. Not in the malevolent way. [...] you better have your points organised." (Jordan Peterson)

 

"Chciałbym napisać Ci wiele serdecznych słów, ale jakoś dzisiaj boję się papieru. [...] Co innego, jak pisze się o czymś wyimaginowanym, a co innego, jak do kogoś, kto jest naprawdę bliski. [...] Im więcej się ma do powiedzenia, tym więcej się chyba milczy. Przynajmniej ja jestem takim człowiekiem. Wiem w tej chwili, że mógłbym napisać CI (dużo) kartek dobrych i ciepłych rzeczy, mimo to nie napiszę ich." (Marek Hłasko "Listy")

 

"[...] I make mistakes like the next man. In fact, being - forgive me - rather cleverer than most men, my mistakes tend to be correspondingly huger." (Dumbledore w HP 6)

 


 

"Tam są Wolkanie, i oni są bardzo logiczni... Więc przedstawię to Pani w taki sposób właśnie."

 

"Wydaje mi się, że za bardzo skupiasz się na tym, co "powinnaś"". (W.)

 

"Chcesz? Proste pytanie, nie zagłębiaj się. Chcesz?" (Sido')

 

"Nie jestem zła. Znam Cię i wiem, że skoro tak mówisz, to to przemyślałaś i nie "bo Ci się nie chce" tylko nie będziesz w stanie się do tego przekonać i ja to rozumiem i jest to dla mnie okej."  /Na tych wszystkich wspaniałych ludzi, którzy się ostatnio pojawiają i są, nie czuję, bym zasługiwała choć trochę...

 

"Spróbuj i nie przejmuj się niczym; pamiętaj, że [...] nIe myli się ten, kto nic nie robi, a Ty robisz dużo i masz prawo się mylić i popełniać błędy." (Tata)

 

Zadziwiające, że im "mojsze" są działania, które zamierzam, tym bardziej się ich boję, ale jednocześnie, przynajmniej do tej pory - tym większą mi radość sprawiają i tym okazują się korzystniej odbierane.

 

Jest dość żmudna droga od próbowania, przez świadomość, czego chcę, do odwagi zdefiniowania warunków poniesienia porażki i podjęcia próby z pełną świadomością, akceptacją i gotowością na nie.

 

"Strach nigdy nie był czynnikiem, który determinował moje wybory." (x2)

 

"Er fragte nach allem. Wirklich wie ein Kind, dass ein Recht darauf hat, zu fragen. Er wollte wissen. Mich hat er gelehrt, dass "nicht wissen" "in Bedrohung leben" heiBt." ("[email protected] im Netz", J.L.Wiśniewski)

 


Obserwuję ciekawe zjawisko - jak z każdym kolejnym i nieco większym lub bardziej przerażającym zadaniem to, które do tej pory szczelnie wypełniało przestrzeń mojej głowy i strachu - nagle zaczyna być takie już mniej straszne i w sumie to chętnie je zrobię unikając tego nowszego. I że do pewnego stopnia - im więcej zadań, tym łatwiej to wszystko ogarnąć nie wczuwając się za bardzo (niepotrzebnie). Ciekawe, czy można samodzielnie sterować poczuciem "ważności" spraw i czy to zawsze zadziała tak, że im jest ich więcej, tym łatwiej jest zdobyć mi się na bylejakość, którą przecież chcę w pewnych obszarach wypracować. Być może całkiem przypadkiem odkryłam w końcu metodę na rzeczy, które chciałam zmienić od lat?

 

Podobno w dużej mierze funkcjonujemy dzięki nawykom. Zastanawiam się, czy trudniej się je wyrabia, czy zmienia lub uczy z nich rezygnować. Bez wątpienia zaczynam zauważać jak przydatny okazuje się być wyrobiony nawyk porządku - rzeczy, myśli, działania. Oraz jak bardzo przydatne jest mieć już domyślnie ten nawyk wyrobiony, po czym stopniowo uczyć się go odrzucać w pewnych momentach i obszarach. A z drugiej strony - świadomie wykorzystywać, żeby móc robić znacznie więcej tego, co chcę, a co bez porządku byłoby przytłaczające. (Czytaj na przykład - tonę w katalogach zdjęć, ale nadal wypracowuję nowe sposoby zaprowadzania w nich porządku, bez czego chyba bym zginęła...)

 

I być może największym błędem moich poszukiwań z ostatnich lat było to, że za kryterium obrałam to, "czy mnie to męczy". A TO NIE TAK. Mam tylko czuć całą sobą, że chcę. I wbrew temu co mi się wydawało - nie muszę ani sobie, ani tym bardziej innym, tłumaczyć czemu, po co, czy na pewno i czy się przyda. Wystarczy, że mam pewność, że chcę. I BĘDĘ się męczyć. Ale całkowicie inaczej jest się męczyć ze ślepą wiarą w to, że osiągnę to, czego pragnę, i dochodząc potem do tej radości i dumy, kiedy kończy się męka a zaczyna przyjemność. Bez "chcę" na początku - będzie sama męka i nic więcej. I nic zewnętrznego mi tego nie wynagrodzi.

 

 

2 komentarze
padholder  - 06/07/2020 1:40:21
fajne zdjęcie :)
drobina - 12/07/2020 19:29:33
A dziękuję :) Sprzątając na dysku uświadomiłam sobie, że zapomniałam o tych zdjęciach - z balu Inżyniera

Najnowsze wpisy

Myślowy ogród III (ostatnia)

20/09/2020 16:29:52

Myślowy ogród II

10/09/2020 20:27:49

Myślowy ogród

01/09/2020 20:19:41

Między radością i pracą

23/07/2020 23:14:56

Sii gentile e abbi coraggio

15/07/2020 22:29:05

They just slash you into pieces

05/07/2020 17:17:07

Sprintem biegać maratony

12/06/2020 0:22:33

A man whom it would be...

04/06/2020 20:13:14

Wszystkie wpisy