Photoblog.pl

Załóż konto

W zawieszeniu

Wyświetleń: 136

Na zdjęciu motor kolegi.

 

Trochę minęło od ostatniej notki, a pisanie w sumie dużo mi pomaga. Dostałam inną pracę, mam zacząć od czerwca. Umowa o pracę, próbna na 3 mies., prawie 2 tys. więcej niż mam teraz w szkole z możliwością premii parę stówek na podstawie mojego zaangażowania, prywatna opieka medyczna, zapłacą za badania i praca do 16. Nareszcie wyjdę i będę jeszcze mieć dzień. Jestem osrana jak cholera, że sobie nie poradzę i za 3 mies. znowu będę musiała szukać pracy. W mojej aktualnej dzieje się taki cyrk, że tak jak ja lubiłam i chodziłam tam bez obaw, tak teraz mam dość. Pracuję przy jednym biurku z dziewczyną, której nikt, ani nic nie pasuje. Turcy to kebaby, ludzie z Sosnowca są jebnięci, nie lubi lektorki, bo ta się nie uśmiecha, druga jest trzaśnięta, bo na fesjsie na profilówk ze szklanką piwa, jak szefowa wychodzi na chwilę z biura to ta mówi, żeby już nie wracała, stęka jak jest głodna, jęczy że jest zmęczona, bo ma tyle roboty, nie raz się spóźniła i wiecznie od samego początku szuka jak zrobić mi koło dupy. Oczywiście jest przy tym katoliczką, łażącą co niedzielę do kościoła, podkreślającą, że ma męża, dekorującą sekretariat na Święta, wstawiając religijne obrazy na fesja, ale przy tym lubi sobie obejrzeć "365 Dni" Lipińskiej. Swoją drogą niezły rozstrzał. Nigdy się nie skarżyłam, nie narzekałam, ale ostatnio kiedy przez nią musiałam się tłumaczyć przed szefem ze swoich obowiązków, nie wytrzymałam. Najpierw udowodniłam mu, że wszystko jest zrobione dobrze, a potem mu powiedziała, o braku szacunku, chamskich tekstach, wiecznym jęczeniu i że ma dziewczyna ma problem dosłownie do wszystkich w szkole. Szef zwracał już jej uwagę, nic nie pomaga. Dziewczyna nie potrafi pracować z ludźmi i myśli, że wszystkimi może dyrygować.

 

Inną sprawą jest, że po powrocie z majówki, szef powiedział, że w sobotę byłą dziewczyna na rozmowę o pracę w sekretariacie, zatrudnił ją, a ja jutro przychodzę na późniejszą godz. i zmienia grafik. Gadał, że zabierze mi godz. z sekretariatu, a da lektorskie, będę mniej pracować, a więcej zarobię. Żadnych godz. lektorskich nie zobaczyłam, no bo komu kurwa zabierze ? Innym lektorom zmniejszy tym pensje, co też nie jest fair wobec nich. Swoją decyzję tłumaczył tym, że mam zajęcia w trakcie pracy sekretariatu, a jest zbyt dużo roboty. Jest nas teraz 3, a zrobione jest mniej niż było, nie wiem kurwa jakim cudem. Dziewczyna pracuje krótko i nie może zostać sama. Gdy mnie tam zatrudniali to codziennie siedziałam do 21, żeby uczyć się zamykania tego cyrku i potem zostawać już sama, nowa siedzi do 19 i idzie do domu, a w teorii mamy się zmieniać, raz ja jestem jeden tydzień do 21, a raz do 19. Mam wrażenie, że on sam nie ma żadnej wizji jak to ma wyglądać. Jej godz. pracy nachodzą na moje, siedzimy we 3, a komputery są 2, nawet nie mam dostępu do systemu. Chuj, że jak się tam zatrudniałam to oni sami wyszli z tym pomysłem, żebym była 2 w 1 (sekretarka + lektor), wypłaty będą zliczanie i zarobię 2200. Problem w tym, że w mies. kiedy są Święta albo ferie to wtedy dzieci mają wolne, a moja wypłata mniejsza, bo nie uczę. Nadchodzą wakacje, a z nimi wypłata za jakieś 700 zł. Gdyby nie pensja faceta to musiałabym wrócić do domu, bo nie miałabym za co żyć. Najlepiej żebyś siedział tam 12 godz., był na zleceniówce i dostawał 700 zł na miesiąc. Oszczędzają na najprostszych rzeczach jak papier toaletowy, mydło, worki na śmieci. Wszystko musi być najtańsze. Tydzień temu szefowa wkurwiona wpadła do biura, kto kupił lawendowy papier, okazało się, że szef :p zjebała go, że ma kupować najtańszy szary z biedronki. Szkoła zatrudnia w 98% studentów na zlecenie, na normalną umowę o pracę są 3 osoby. Kiedyś zapytałam się o umowę to usłyszałam całą litanię, że ile to roboty, mniej zarobię, trzeba było by mnie wysłać za badania, zrobić szkolenie, a cała rozmowa była obrócona tak, żebym wyszła na roszczeniową, bo domagam się chuj wie czego. Jak się tam zatrudniałam było nas 3, koleżanka zwolniła się w styczniu, ze względu na pensję. Przez ten rok zwolniło się też wielu lektorów. Jedna przyszła z wypowiedzeniem i powiedział wprost, że traktowała ten lektorat jako dorabianie, ale teraz utrzymuje się już sama i potrzebuje pracy na pełen etat. Ja i koleżanka to zrozumiałyśmy, szefowa się do niej uśmiechnęła, podpisała papierek, a gdy tamta poszła to rzuciła tekstem "Powodzenia ślepa Gienia, nie zdziwię, się wróci z podkulonym ogonem, jak kiedyś taka Sara z płaczem, zobaczy jaka to trudna robota, tam trzeba wystawiać faktury". W styczniu zwolnił się też inny lektor, którego rodzice bardzo chwalili, naprawdę był świetny w tym co robił, a szefostwo się nim szczyciło. Gdy powiedział, że się zwalnia, szef chciał go straszyć sądem, a szefowa powiedziała "No to zadzwoń do tego ciula, przecież nie powiemy kursantom, że lektor idzie robić karierę do korpo", Gdy dla nich robisz jesteś super, ale ośmiel się zwolnić, to będzie zwrot o 180 stopni. Brak szacunku i wypłata na której nie widziałam 2 tys. już od grudnia spowodowały, że chcę ją zmienić. Trochę dziwne, że dzieci i rodzice szanują mnie bardziej niż ludzie z którymi pracuję.

 

Mam nadzieję, że wyższa wypłata trochę mnie podbuduje, a kończenie o 16 pozwoli więcej być w domu. Teraz się mijamy, bo on kończy, a ja wychodzę. O 21 nic mi się już nie chce, wszystko jest zamknięte. Przez obecną wypłatę jestem mega sfrustrowana, ale najbardziej jest mi przykro, że tak się starałam, wkładałam tyle serca, chciałam żeby dzieci czuły się u mniej najlepiej, a ja nie jestem w stanie za to żyć, muszę szukać czegoś innego i znowu zaczynać wszystko od zera. Zatrudniając się w szkole nie myślałam o zwalnianiu się, chciałam uczyć, strasznie mi się to spodobało, a gdy ostatnio dzieci z gr. którą od początku prowadzę dostały z testów 100% byłam z siebie dumna. Dzieci mnie lubią, mówią, że po wakacjach, też chciały by mieć ze mną zajęcia, że miały wielu lektorów, ale ja jestem najlepsza. Znam ich daty urodzenia, imiona ich zwierzaków, jakie mają rodzeństwo. Jestem dla szefostwa wygodna, dojeżdżam do innej szkoły w ramach tej roboty moim autem, nie mam za to zwrotu paliwa, potem jadę bezpośrednio do sekretariatu, ogarnę 2 stanowiska, rodzice mnie chwalą, umiem rozmawiać z klientem, nie spóźniam się, jestem sumienna, a nie dostaję nawet minimalnej pensji, ani porządnej umowy, nie raz były sytuacje, że źle się czułam, a musiałam iść do pracy, bo nie mogę wziąć zwolnienia, nie przyjdę do pracy, nie dostanę pieniędzy.

 

Podziwiam jeżeli dotrwaliście do samego końca ;) dlatego czeka na was tutaj nagroda w postaci sztabki złota.

~anonim Doczytałem do końca, nie potrzebuję sztabki złota ;) wierzę, że sobie poradzisz i w czerwcu będzie wszystko dobrze, nie powinnaś się martwić jak Ci pójdzie, bo z tego co czytam, to jesteś bardzo dobra w tym co robisz. Dobry pracodawca Cię doceni, a mam nadzieję, że właśnie do takiego idziesz. A co do warunków w tej pracy, to niestety brzmi to jak totalny wyzysk. Nawet zwrotu za paliwo nie dostajesz, a jeszcze takie marne zarobki... przykro mi. Ale! Czerwiec już niebawem, jeszcze chwilę wytrzymaj :)
I dziękuję! :)
16/05/2022 21:27:04
Photoblog.PRO pamietnikpotwora Sztabka złota a w środku czekolada. Niestety w wielu miejscach tak jest, że jak się robi robotę to jest cacy a jak się chce normalnych warunków a nie zgadzać się na wyzysk to od razu wszystko co najgorsze. I to często w zawodach potrzebnych społeczne gdzie sytuacja powinna być odwrotna.
16/05/2022 13:01:33
zabavaputyatishna Jestem wkurwiona i z drugiej strony mi przykro, bo słyszę, że ludziom nie chce się pracować, w pracy gówno robią, ja się staram, staje dla dzieci dla rzęsach, żeby te lekcje czegoś ich nauczyły, a nawet nie mogę liczyć na pełen etat i umowę.
16/05/2022 13:21:29