Photoblog.pl

Załóż konto

Nie oceniaj książki po okładce. 

2016/03/15   

Uciekając od przeszłości.

« następne   poprzednie »
Uciekając od przeszłości.

Gnając po nieznanym wiedziała, że kiedyś musi odpocząc, dotlenić sycie płuca, dać nogą ujście. Jednak mimo tej bolesnej świadomości biegła dalej czując w gardle suchy ogień, który drażnił również jej wyczerpane płuca. Nóg już w ogóle nie była w stanie wyczuć, nie zwalniały tępa, ale i nie przyspieszały, czego bardzo teraz pragnęła. Nie chciała widzieć tamtego miejsca choćby z paru kilometrów, łzy spływały po jej policzkach obficie nie zdoławszy poplamić jej podkoszulka. Na dworze było chłodno, nie przeszkadzało jej to, dorwała ją znieczulica na samą siebie. W głowie miała pełno chaotycznych myśli, które coraz bardziej ją przytłaczały i kazały się zatrzymać. Nie mogła tego zrobić, gdyby dokonała tak nietrafnego wyboru zaraz pożałowała by tej dezycji. Musiała jak najszybciej stamtąd uciec, w połowie drogi się zatrzymując, to jak dać za wygraną,odpuścić, dać satysfakcję innym, przytaknąć im, że to oni mają rację. Musiała być twarda, wytrzymać jeszcze trochę i udowodnić każdemu, że nie jest taka za jaką ją uważają. Biegła dalej, nie odwróciła się ani razu od momentu podjęcia decyzji, że musi uciec od tamtego potwornego miejsca, bo nic się dla niej teraz nie liczyło jak po prostu biec i wypluć płuca byleby się nie zatrzymywać. Stąpała po nieznanych sobie terenach, było szaro, mgliście, jej oczy ukazywały tylko rozmazane konary drzew, które czasami jakby specjalnie stawały jej na drodze, utrudniając całą operację. Po dłuższym czasie w końcu odważyła się zerknąć za siebie, chciała po prostu ocenić ile jeszcze musi wykrzesać z siebie energii. Ledwo odwróciwszy głowię ,przewróciła się i upadła na wilgotną ziemię pokrytą różnymi odpadkami. Ledwo oddychała nie mają nawet sił zaczerpnąc odpowiedniej ilości powietrza, aby zaspokoić płuca. Wpatrywała się otwartymi oczami w pustą przestrzeń,  blokując nieznośne myśli. Zebrała się w sobie, odwróciła wzrok i spojrzała w stronę skąd biegła, nie widziała jednak nic, oczy zaszły jej mgłą, jednak nie zemdlała, to byłaby droga na skróty, jej mózg był uparty, chciał ją całkowicie wykończyć. Po dłuższym czasie uniosła się do pozycji siedzącej patrząc wciąz w tamto opuszczone miejsce. Nie widziała go, była dostatecznie oddalona, poczuła jak serce rozpiera ją niewytłumaczalnym szczęściem. Uśmiechnęła się minimalnie, na więcej nie było ją już stać. Opadła szczęśliwie tym razem wpatrując się w uśmiechające niebo. Udało się jej, udowodniła, że potrafi, że nie jest zerem.

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Uciekając od przeszłości.