Photoblog.pl

Załóż konto

The sad diary of ex-ana girl 

2019/03/10   

Big city nights

« następne   poprzednie »
Big city nights

No tak

I znów tutaj

Jakoś uzewnętrznianie się przed obcymi ludźmi lepiej na mnie działa niż pisanie tylko dla siebie. Albo przed bliskimi, wiedzą że jestem popieprzona, ale nie że aż tak.

 

Ostatnio na zajęciach z psychologii prowadzący powiedział, że obecnie jedna na pięć osób potrzebuje pomocy psychologicznej. Byliśmy akurat w 22 osoby na sali, to 4-5 osób. Włącznie ze mną pewnie. A po tych studiach, o ile dotrwamy to będzie myślę jakaś jedna z trzech. Śmiesznie.

 

Mam wrażenie, że samotne weekendowe wieczory mi nie służą. Albo nie służy mi czas po sesji, już zapomniałam jak to siedzieć w domu w weekend i nie uczyć się czegoś.W ogóle nadmiar wolnego czasu mi nie służy. Muszę mieć jakieś zajęcie. Zamiast tego piję wino, oglądam seriale i palę papierosy.

Miałam trochę przystopować z paleniem.

 

Przypominam sobie nasze wspólne wieczory, październik wydaje się bardzo odległy. Słucham Scorpionsów. "Believe in love", o ironio, kojarzy mi się tylko z nim. I jeszcze Shadow of your love, które puścił, jak na pierwszym spotkaniu wsiadłam z nim do auta. To nie jest to, że jestem zakochana. Ale był akurat ostatnią osobą, która więcej dla mnie znaczyła. Mam zwyczaj przywiązywać się do niewłaściwych osób. I z jednej strony go niecierpię, a z drugiej te wspomnienia są bardzo żywe. W ogóle teraz dostrzegam ile mieliśmy wspólnego. Nie czuję, żeby to była moja wina, próbowałam to naprawić.

 

Wydaje mi się, że po prostu potrzebuję atencji. Nie ogólnie, ale żeby mi ktoś tę uwagę poświęcił, jakaś jedna osoba.

Tinder raczej nie przyniesie mi odpowiedzi, chociaż jest całkiem śmiesznie. Trochę się nastawiłam na jedną znajomość ( nie wierzę w miłość z tindera, raczej myślę o spotkaniu na kawę, piwo albo cokolwiek), ale obawiam się, że nie moja liga.

 

Chciałabym być chuda, a wpierdalam jak popadnie. Dużo się ruszam, ale to nic nie zmienia.

 

Kiedyś usłyszałam od koleżanki, że nadaję się na starostę grupy, bo wydaję się taka zdecydowana i pewna siebie. Aha. To przynajmniej sprawiam dobre wrażenie. A starostą i tak zostałam, bo nikt inny nie chciał.

 

Nie musicie tego czytać, nie jestem trzeźwa. Przepraszam.

 

Z psychologii wyniosłam jeszcze jedno. To nie to, że ja trafiam na samych kretynów. Ja sama takich wybieram.

6 komentarzy
chocolatdecafe  - 14/05/2019 18:21:59 z telefonu komórkowego
Jesteś wciąż?
tylko159cm  - 10/04/2019 18:41:28
studiujesz psychologię? ja też <3
tonieana - 10/04/2019 18:42:08
Niee, jestem na stomatologii, ale mieliśmy parę zajęć z psychologii w tym semestrze
tylko159cm - 10/04/2019 18:42:22
aaaa ;)

hyetos  - 11/03/2019 1:04:32 z telefonu komórkowego
Widzę, że też się wkopalas w tą wspaniałą funkcje bycia starostą grupy.
Ostatnie 3 zdania są takie smutne i prawdziwe...
tonieana - 14/03/2019 22:19:37 z telefonu komórkowego
Haha ogólnie to nie jest źle, jakoś mega dużo obowiązków nie ma a ja lubię się udzielać, lepsze to niż bycie skarbnikiem całe liceum i uzeranie się z 30 osobami o każde 5zl które trzeba zebrać na coś

Najnowsze wpisy

Big city nights

 

 Crash diet of reds n' ludes