Photoblog.pl

Załóż konto

life is somewhere else 

2021/01/18   

 

« następne   poprzednie »

im bardziej próbuję się schować, tym bardziej mnie dopada - najpierw czuję ból, później tracę wszystkie oszczędności. zostawiają marne kilkadziesiąt złotych na koncie, które i tak trzeba zablokować. próbując opanować panikę podchodzę do okienka, po czym ponizona odchodzę pozwalając łzom spływać pod maseczkę. kolejny dzień - pada bateria. znów mnie pyta czego oczekuję, to przecież po kolezensku - nie jesteś tą o której myślę przed snem, ale póki nie ma innej to zadowalam się tym co jest. resztkami sił powiedziałam nie, a w głębi siebie poczułam ogromną pustkę. leki sprawiły, że mam więcej siły do działania, ale nawet one nie są w stanie dać mi powodu do życia. nawet zadanie sobie bólu wydaje się zbyt wymagające. nie dopijam do końca, chociaż mogę wymienić przynajmniej trzy powody, dla których nie powinnam nawet brać łyka. wszystko jakoś tak idzie na opak i chyba tylko dzięki lekom nie skaczę z mostu do Wisły. ale może nie powinnam trzymać się w ryzach, gdy cały świat mówi mi, że jestem do niczego. że wszystko na co próbuję zapracować przez ostatni rok tracę w jednej chwili, że po pierwszym spotkaniu już nawet nie liczę na kontakt, że dotyka bo sam się czuje samotny, ale pokochać mnie nie potrafi. i tak z każdym kolejnym, już mi nawet przykro nie było. jebane leki. nawet się nie dadzą z klasą stoczyć.

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika surgens.

Najnowsze wpisy

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wszystkie wpisy