Photoblog.pl

Załóż konto

life is somewhere else 

2020/07/17   

 

« następne   poprzednie »

trzymałam w dłoniach opakowania, walcząc z sobą czy zrobić to czy nie. ona dzwoniła do mnie i powtarzała, że już jadą i że mam się nie rozłączać. wystarczyła chwila, a może udałoby mi się zniknąć na jakiś czas, zapaść w śpiączkę, uciec od samej siebie, ale myśl, że znajdą mnie taką - poddałam się. tylko łzy nie przestawały cieknąć. usłyszałam to już drugi raz; w życiu już po raz kolejny. więc we wtorek nie jadę z nimi, by leżeć na plaży, brać grzyby i udawać, że nie mam z sobą problemu i że jestem tam chciana. jadę pobyć w ciszy i trzeźwości, kompletnie świadoma swojej samotności i tego, że niektórzy po prostu mają być i będą nieszczęśliwi. i jeśli Bóg mi okaże łaskę, to może wrócę z czystą głową. albo kolejnym razem nie napiszę już do niej, tylko to zrobię.

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika surgens.

Najnowsze wpisy

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wszystkie wpisy